Kardynał Henryk Gulbinowicz miał co świętować: w poniedziałek minęło 40 lat od jego sakry biskupiej
- Nie byłoby tego jubileuszu, gdyby nie moi rodzice. Bo to przecież dzięki nim przyszedłem na świat - uśmiecha się kardynał. Ale szybko dodaje, że nad jego życiowymi ścieżkami czuwał Anioł Stróż.
- To On się mną opiekował, dzięki Niemu zostałem biskupem, a potem kardynałem - mówi. Wspomina też o przeznaczeniu, które już w dniu narodzin dało znak, że trafi na Ostrów Tumski.
- Moja babciunia Julia mówiła mi, że urodziłem się w ostatnich minutach 16 października, a to przecież dzień św. Jadwigi Śląskiej, patronki Dolnego Śląska. I jak po czymś takim mógłbym nie trafić do Wrocławia - uśmiecha się kardynał (na zdjęciu z redaktorami "Polski-Gazety Wrocławskiej" Katarzyną Kaczorowską i Robertem Migdałem, którzy w imieniu Czytelników i redakcji złożyli mu najlepsze życzenia).