Klub Masala przy ul. Kuźniczej jeszcze w grudniu łatwo dostał koncesję na sprzedaż alkoholu (© Janusz Wójtowicz)
Bartłomiej Knapik
2010-02-05 19:00:52, aktualizacja: 2010-02-08 07:20:57
Kończy się limit miejsc, które mogą serwować alkohol. Wrocławianie piją coraz więcej - mówią statystyki.
Wrocławscy urzędnicy chcą zwiększenia liczby restauracji serwujących alkohol z 600 do 700. Wniosek w tej sprawie wysłali już do radnych. Ci decyzję mają podjąć jeszcze w tym miesiącu. Obecnie miejskie przepisy mówią, że w całym Wrocławiu koncesję na sprzedaż alkoholu może otrzymać 800 sklepów i 600 restauracji.
W przypadku lokali gastronomicznych limit właśnie się wyczerpuje. - Mogę wydać jeszcze tylko 10 pozwoleń, choć wniosków mam więcej - mówi Tadeusz Sokulski, zastępca dyrektora odpowiedzialnego za koncesje wydziału organizacyjnego i kadr. - To, że taki limit musi być ustalony, jest wymogiem ustawy. Nie zwiększaliśmy go od czterech lat, a Wrocław się rozwija - dodaje.
Do tej pory uzyskanie zezwolenia na sprzedaż alkoholu nie było trudne. - Urzędnik, który za to odpowiada, jasno i prosto wytłumaczył nam, jakie dokumenty musimy złożyć i wszystko poszło bardzo szybko - mówi Minu Johri, właściciel Masala Griil&Bar przy ul. Kuźniczej. Dziś kolejni restauratorzy nie mają już tak łatwo.
Wrocławianie piją coraz więcej. Wystarczy spojrzeć na wpływy z opłat z tego tytułu.
Tymczasem wrocławianie piją coraz więcej. Wystarczy spojrzeć, jakie wpływy z opłat z tego tytułu w ostatnich latach miał urząd miejski. Od każdego sprzedanego piwa i wina dostaje on 1,4 proc. jego ceny, a od alkoholi z wyższym procentem - 2,7 proc. W 2007 magistrat zarobił w ten sposób 9,6 mln zł, w 2008 - 11,3 mln zł, a w 2009 - 12,7 mln zł.
Ograniczenia w sprzedaży alkoholu nie są mądre
Rozmowa z Januszem Rewińskim, byłym szefem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa.
Wie Pan, po co w Polsce są koncesje na sprzedaż alkoholu?
Wiem, gdyż miałem przyjemność być posłem. Mówi o tym ustawa, przepchnięta przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i środowiska polityków chrześcijańskich. Wspólnie ustalili wszystko, łącznie z dokładną odległością punktu sprzedaży alkoholu od drzwi kościoła. Szkoda, że nikt tak dokładnie nie sklasyfikował sprzedaży narkotyków.
Jak rozumiem, uważa Pan ograniczenia z tej ustawy za nietrafione?
Dobrze pan rozumie. Już podczas edukacji, którą odebrałem w Lotniczych Zakładach Naukowych na wrocławskim Psim Polu zrozumiałem, że tego się ograniczyć nie da. Wprowadzanie jakichkolwiek limitów na sprzedaż alkoholu to nie jest dobry pomysł. W ogóle nie powinno ich być.
Limitów na sprzedaż alkoholu w ogóle nie powinno być.
A widzi Pan rozwiązanie?
Trzeba zawiązać komitet i założyć partię Piwo i Sprawiedliwość. Inaczej wkrótce będziemy mieszkać w kraju, gdzie alkohol będzie legalnie można kupić jedynie w kasynach, bo to biznesmeni z Wrocławia sobie załatwią. BK
Wszystkie komentarze »
Komentarze (8)
Postrzegane między wierszami
Paramedicus
08.02.10, 22:13:43
Ustawa zobowiązuje m. in. samorządy gminne do ograniczania dostępności do alkoholu, a nie do zwiększania limitów, kiedy te ustalone poprzednio są wykorzystane. Alkohol jest legalnie dopuszczonym do obrotu narkotykiem i stąd te ograniczenia. Wie o tym, a przynajmniej powinien wiedzieć każdy lekarz (vide ICD-10). Opłaty za korzystanie z zezwoleń, to nie dochód miasta, tylko dodatkowe środki, jakie miasto pozyskuje na realizację programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. A to, że te dodatkowe , są jedynymi, to już inna sprawa. Rzeczywistość pokazała, że nie samorządy, ale przedsiębiorcy płacący opłaty za korzystanie z zezwoleń , są jedynymi fundatorami działań przeciwalkoholowych. A tak nawiasem mówiąc, ciekaw jestem, czy płacący "daninę" przedsiębiorcy, kiedykolwiek sprawdzą na co faktycznie wykorzystywane są ich pieniądze. Tą wiedzę zaczerpnąłem całkiem przypadkowo z informacji NIK na którą natrafiłem, szukając zupełnie czegoś innego w internecie. To fakty ogólnopolskie. Może we Wrocławiu ten problem jest lepiej rozwiązany. Tego nie wiem. Nie wiązałbym zezwoleń na alkohol tylko z podatnością urzędników na korupcję. Łatwo ludzi skrzywdzić, trudniej im zadośćuczynić. A może istnieje społeczne przyzwolenie aby gorzałka była wszędzie. To ile będziecie mieć sklepów, barów, pabów etc. z alkoholem, Szanowni Wrocławianie, zależy od Was. To przecież radni określają ilość takich punktów, a Wy tych radnych wybraliście i oni reprezentują Wasze stanowisko. Pozdrawiam.
To jest korupcjogenne.
maxim
08.02.10, 10:34:58
Jak miasto chce zarabiać więcej to niech otworzy kasyna.
Dla tych kilku milionów dodatkowo chcą rozpijać naród.
Dlaczego UM nie może pobierać podatków z nierządu a chce zarabiać na alkoholu ?
Czyżby SB-cy i policjanci powymierali bo to oni mieli pierwsze koncesje na alkohol ?
kto policzy koszty społeczne związane z piciem alkoholu /
Ile miasto z tych 12 mln zysku przeznacza na walkę z alkoholizmem i jego skutkami ?
Dlaczego Rynek to jeden wielki bar i dlaczego nie można do niego dojechać MPK co skutkuje że dziesiątki tysięcy osób prowadzi auta po alkoholu ?
Dlaczego biznes w centrum to tylko banki i bary ?
Czy tak trudno zrozumieć, że oddawanie lokali pod bary podnosi cenę wynajmu dla innych działalności ?
Dlaczego jeden sklep ma upaść bo tuz obok inny dostanie zezwolenie na alkohol i będzie bardziej dochodowy?
albo pozostawić koncesje na obecnym poziomie albo je zlikwidować całkowicie tak aby sprzedaż alkoholu nie była tak opłacalna na skutek konkurencji.
Ale tak się nie da bo mieszkańcy stracą nad tym kontrolę czy w sąsiedztwie nie powstanie mordownia.
W pierszej kolejności należy zlikwidować sklepy nocne bo w nich zaopatrują sie juz podpici ludzie którym za mało tego co już wychlali.
Trzeba jasno powiedzieć ze prawie wszystkie zezwolenie nie tylko na alkohol sa dawane za łapówkę.
Kto prowadził biznes ten wie.
Ja wiem bo wiem ilu urzędników wyciągało do mnie rękę oraz wiem ilu kolegów musiało płacić.
Skoro SB-cy i milicjanci nie chcą oddać swych koncesji to nie ma kto dawać pod stołem za nowe.
Już dziś ustawa jest łamana bo sklepy są bliżej niż 150 metrów od kościołów i szkól.
Jak przybędzie punktów to będzie jeszcze gorzej.
600 punktów o jest 15 na osiedle.
To aż nadto.
Piwo może być powszechne za zgodą mieszkańców ale nie mocniejsze alkohole.
Ktoś tu pisał żeby karać bardziej za przestępstwa pod wpływem alkoholu.
Drogi panie nie ma pan pojęcia czym się kieruje pijany przestępca.
Policja "niczym innym się nie zajmuje jak kontrolowaniem pijanych kierowców. Na pomniejsz wykroczenia czy chuligaństwo nie starcza im czasu.
Może gdyby UM nie miał zysków z alkoholu trzeźwo by na problem popatrzyli ?
Proponuję zmianę ustawy lub uchwałę RM aby 100% zysków z alkoholu miasto przeznaczało na pomoc dotkniętym problemem alkoholowym.
To wstyd czerpać zyski kilku milionów z cudzego nieszczęścia wydając jednocześnie miliardy na stadion czy promowanie prywatnego klubu sportowego.
Kiedyś do Rynku jeździło się na zakupy bo były świetne sklepy, dziś niewiele tam jest poza alkoholem.
Ograniczenia
polityk
08.02.10, 09:12:21
Limit ma być taki, żeby praktycznie nie było ograniczeń. Prawdziwe limity to są w kolejkach do lekarza. Jeśli sie nie załapiesz w tym miesiącu, to do widzenia. Ustawisz się w kolejce w przyszłym miesiącu. A jeśli się nie załapiesz w przyszłym, to żaden radny z tego powodu żadnej debaty nie podejmie. A jeśli nawet podejmie, to nie po to żeby wygospodarować jakieś pieniądze na rozwiązanie tego problemu (np. z wielu budżetów zupełnie niepotrzebnych przedsięwzięć).
Taka "polityka".
Miasto zwiększy liczbę koncesji na alkohol
Abstynent
07.02.10, 21:36:07
Jestem zwolennikiem całkowitej likwidacji ograniczeń w sprzedaży napojów alkoholowych. Ale warunek jest jeden. Bezwzględnie należy egzekwować kary za popełnione pod wpływem alkoholu wykroczenia i przestępstwa. Nie mam na myśli zamykanie tych ludzi w więzieniach. Miasto może takich delikwentów na przykład wykorzystać przy pracach porządkowych. W mieście jest tyle śmieci i psich kup. Zaręczam, że po takiej resocjalizacji, najbardziej pijanemu Józkowi czy Felkowi, nie przyjdzie do głowy aby być dolegliwym dla innych. Na razie prawo nie pozwala na takie rozwiązania. Więc może szanowni decydenci, gdyby tak 2012 nowych punktów sprzedaży gorzałki na cześć Euro 2012. Co tam nauka ostrzegająca przed zwiększaniem dostępności do go alkoholu. My wiemy swoje. Na zdrowie!
Nauki redaktora Knapika
prw
07.02.10, 14:08:39
Dla redaktora KNAPIKA nie ma różnicy pomiędzy koncesją a zezwoleniem. Odwalił robotę i poszedł wzmacniać budżet miasta...