PolskaTimes.pl

Zostań dziennikarzem!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

niedziela 21 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Lubomir, Benedykt, Mikołaj

Gazeta Wrocławska » Fakty24 » Artykuł

Wrocławski rencista został zamordowany przez szaleńca

Wrocławski rencista został zamordowany przez szaleńca

We wtorek po południu na miejscu tragedii była kałuża krwi (© Tomasz Hołod)

Gazeta Wrocławska Marcin Rybak

2009-12-02 00:15:33, aktualizacja: 2009-12-02 00:15:33

Poszedł z psem na spacer. Zginął od ciosów nożem.

W miejscu, w którym w poniedziałkowy wieczór zginął wrocławski rencista, jeszcze wczoraj po południu była kałuża krwi.

Do tragedii doszło na ul. Długosza, niemal w centrum miasta. Wokół nie ma żadnych mieszkań. Po jednej stronie ulicy skład węgla, obok wielka posesja z biurami i magazynami. Po drugiej stronie przedszkole, magazyny i parking.

Jan K. często chodził tamtędy z psem. W poniedziałek przed 22.00 mijał go 34-letni Dariusz K. Jak relacjonuje policja, nie doszło do żadnej sprzeczki czy bójki. Zabójca po prostu rzucił się z nożem na ofiarę.

Jedynym świadkiem mógł być ochroniarz biur i magazynów. Z jego budki do miejsca, w którym zginął Jan K., jest nie więcej niż 20 metrów.
- Ja nic nie wiem. Mnie wtedy nie było - mówi pracownik wrocławskiej firmy Regtom, którego wczoraj spotkaliśmy w budce przy wjeździe na posesję. - Kolega też mi mówił, że niczego nie widział. Akurat w tym momencie miał obchód. Pilnujemy bardzo dużego terenu.

Już półtorej godziny po zabójstwie morderca został zatrzymany przez policję. Wpadł na jednym z peronów wrocławskiego Dworca Głównego PKP. Dojechał tam autobusem linii N. Wsiadł na przystanku na placu Kromera.
- Około 22.40 dostałem przez radiostację ostrzeżenie policji - opowiada kierowca autobusu N. - Dyspozytor przekazywał, że policja szuka mężczyzny o wzroście około 190 cm. Miał mieć włosy spięte w kitkę, ciemne ubranie. Mógł też mieć zakrwawione ręce.

Dokładnie o 22.48 autobus N podjechał na pl. Kromera. Kierowca początkowo nie skojarzył, że jeden z pasażerów, który tam właśnie wsiadł, to osoba opisywana w komunikacie policji.
- Zachowywał się dziwnie, ale nie był agresywny - mówi kierowca. - Krzyczał na cały autobus, że jest mesjaszem i chce zbawić ludzkość. Ręce miał czerwone. Wydawało mi się, że ubrudzone farbą. Wysiadł na ulicy Dworcowej.
strona: 1 z 2 »



Wszystkie komentarze »

Komentarze (6)

Sonda

Co jest znakiem, że przyszła wiosna?

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy