Ważne
    Urzędnicy odbierają fundacji czternaścioro dzieci

    Urzędnicy odbierają fundacji czternaścioro dzieci

    Damian Bednarz

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W całym zamieszaniu najbardziej poszkodowaną stroną są oczywiście dzieci

    W całym zamieszaniu najbardziej poszkodowaną stroną są oczywiście dzieci

    Czternaścioro dzieci w wieku od 4 do 17 lat ma zostać odebranych Fundacji „Mały i Duży”, która prowadzi placówkę opiekuńczo-wychowawczą w Kłodzku. Aż 6 z nich podlega opiece psychiatrycznej. Mają opuścić placówkę z powodu zerwania umowy między starostą powiatu kłodzkiego a Fundacją.
    W całym zamieszaniu najbardziej poszkodowaną stroną są oczywiście dzieci

    W całym zamieszaniu najbardziej poszkodowaną stroną są oczywiście dzieci

    - Fundacja pragnie za wszelką cenę uniknąć stawiania dzieci w roli zakładników - informują Małgorzata i Oktawiusz Majowi-czowie z Fundacji „Mały i Duży”.

    Umowa obowiązywała do sierpnia 2015 roku do końca 2017 roku. Fundacja „Mały i Duży” miała otrzymać dostać 13 transz na prowadzenie działalności, łącznie ponad 1,1 mln zł.

    Tymczasem już 10 stycznia Zarząd Powiatu Kłodzkiego podjął uchwałę o rozwiązaniu umowy z Fundacją „Mały i Duży”. Dlaczego?

    - Ze względu na ochronę dzieci i zabezpieczenie ich potrzeb życiowych, a także w związku z niewywiązywaniem się Fundacji „Mały i Duży” z zapisów umowy, Zarząd Powiatu ze skutkiem natychmiastowym postanowił rozwiązać umowę - tłumaczy wicestarosta kłodzki Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk.

    W minionym tygodniu pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w asyście psychologa, kuratora, policji i służb medycznych próbowali zabrać dzieci z ich obecnego domu. - Dzieci są bardzo zżyte. Pracownicy PCPR-u nie podejmują właściwie działań w trakcie przeniesienia dzieci. Jedno po rozmowie z psychologiem wylądowało w szpitalu. Wczoraj zabrano troje dzieci, rozłączono jedno rodzeństwo, bo pozostałe dzieci nie chcą iść. Wczoraj podczas próby przejęcia, ze szkoły na mróz uciekł jeden z chłopców. Był w samych trampkach i bluzie - mówi Małgorzata Majowicz. Teraz w placówce pozostało 10 dzieci.

    Najmłodsi wystosowali list, w którym proszą o pomoc: „Nie chcemy, żeby nam zarzucano, że jesteśmy nieszczęśliwi. Chcą nas rozdzielić. Prosimy o wsparcie” - to najważniejsze przesłanie, które możemy w nim przeczytać.

    Sytuacja jest patowa, ponieważ zarówno PCPR, jak i Fundacja twierdzą, że nie ma ją zamiaru narażać dzieci na zagrożenie czy nawet dodatkowy stres, którego w tej chwili i tak mają pod dostatkiem.

    „Kontrole wykazały nieprawidłowości”

    - Wielokrotnie podejmowane próby kontroli placówki przez PCPR w Kłodzku oraz Wojewodę Dolnośląskiego były uniemożliwiane przez władze Fundacji, które albo odmawiały wstępu komisji kontrolujących albo przedstawiały niepełną dokumentację - informuje wicestarosta Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk. Według powiatu, już pierwsza kontrola w listopadzie 2015 roku, wykazała nieprawidłowości finansowe. Jak też informuje Jędrzejewska - Skrzypczak, „w placówce miały miejsce sytuacje, w których nie były przestrzegane prawa dziecka w zakresie ochrony przed poniżającym traktowaniem i karaniem”.

    Tymczasem Fundacja stwierdza, że nigdy nie sprzeciwiała się kontroli. Stawia zarzut, że były one nieprawidłowe, a urzędnicy nie posiadali właściwych dokumentów i uprawnień. - Fundacja otrzymuje środki publiczne, co wymaga szczególnej staranności - także po stronie podmiotu kontrolującego - dodają Majowiczowie. Zgłosili sprawę do prokuratury i będą walczyć, by w placówce Fundacji dzieci jednak pozostały.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kto to taki fundacja?

      Włościanka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Nie będzie odpowiedzialnego. Podejrzane podobnie jak wszystkie rodziny zastępcze. Dojenie kasy podatnika. Jak dzieciak pełnoletni to wystawiają za drzwi a wtedy biologiczni już też przyjąć nie...rozwiń całość

      Nie będzie odpowiedzialnego. Podejrzane podobnie jak wszystkie rodziny zastępcze. Dojenie kasy podatnika. Jak dzieciak pełnoletni to wystawiają za drzwi a wtedy biologiczni już też przyjąć nie chcą. Pomagać trzeba rodzinie. To bieda tworzy patologie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czytajcie do końca.

      gzk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      http://klodzko24.eu/1064813311/stonoga-atakuje-awizenia

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak nie wiadomo o co chodzi...

      Rodzic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 4

      Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze... Wszyscy zasłaniają się dobrem dzieci, ale prowadzenie takich ośrodków to niezły biznes. Wystarczy policzyć ile wychodzi miesięcznie na...rozwiń całość

      Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze... Wszyscy zasłaniają się dobrem dzieci, ale prowadzenie takich ośrodków to niezły biznes. Wystarczy policzyć ile wychodzi miesięcznie na każde dziecko (1 100 000:30 mies=36 667zł :14 dzieci=2 619 zł/dziecko. Większość rodzin może tylko pomarzyć o takich kwotach na utrzymanie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak nie wiadomo o co chodzi...

      Obserwator (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze... Wszyscy zasłaniają się dobrem dzieci, ale prowadzenie takich ośrodków to niezły biznes. Wystarczy policzyć ile wychodzi miesięcznie na...rozwiń całość

      Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze... Wszyscy zasłaniają się dobrem dzieci, ale prowadzenie takich ośrodków to niezły biznes. Wystarczy policzyć ile wychodzi miesięcznie na każde dziecko. Większość rodzin może tylko pomarzyć o takich kwotach na utrzymanie.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo