Stary parowóz... jak nowy! Będzie woził turystów?

    Stary parowóz... jak nowy! Będzie woził turystów?

    Marcin Kaźmierczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Stary parowóz... jak nowy! Będzie woził turystów?

    ©Marcin Kaźmierczak

    Klub Sympatyków Kolei zamierza wyremontować 60-letni parowóz. Jeśli się to uda, będzie woził turystów po dolnośląskich torach.
    Stary parowóz... jak nowy! Będzie woził turystów?

    ©Marcin Kaźmierczak

    Mogłoby się wydawać, że to tylko 78 ton zardzewiałej stali. Dla pasjonatów zrzeszonych we wrocławskim Klubie Sympatyków Kolei to jednak kawał historii. To jeden z powodów, dla których postanowili odrestaurować pochodzący z 1956 r. parowóz TKt48-146, czyli tzw. tekatkę.

    Lokomotywa do 1992 r. stacjonowała w lokomotywowni w Kępnie i woziła pasażerów na liniach lokalnych - m.in. do Ostrowa Wielkopolskiego czy Oleśnicy. Później, w 1994 r., gdy nastała epoka maszyn spalinowych, prosto z bocznych torów i krzaków trafiła do Bydgoszczy, gdzie na stacji Bydgoszcz Wschód została... pomnikiem.

    - Musimy znaleźć zakład, który naprawi nam kocioł, a w tej chwili w Polsce są tylko dwa takie zakłady. Czekamy na ofertę, ale liczymy się z tym, że może nas to kosztować od 300 tys. do miliona złotych. Piszemy pisma o dofinansowanie do różnych instytucji i fundacji. Z własnej kieszeni tego nie pokryjemy - mówi Sebastian Mikoś z KSK.

    Członkowie klubu większość prac wykonują sami. Aby przywrócić blask „tekatce”, w lokomotywowni spędzają niemal każde popołudnie i weekend.

    - Naprawiamy wszystko to, co nie wymaga oceny inspektorów. Musimy przede wszystkim rozebrać parowóz, aby dostać się do kotła. Do tego dochodzi konserwacja i odmalowanie parowozu. Nie boimy się zadania, bo mamy oryginalne rysunki konstrukcyjne i znamy osoby, które dawniej na co dzień naprawiały parowozy w zakładach ZNTK w Oleśnicy - wyjaśnia Mikoś.

    Spory problem stanowiło przetransportowanie „tekatki” do Wrocławia. Do Bydgoszczy członkowie klubu udali się dzień wcześniej. Pzygotowanie parowozu do wyjazdu zajęło 11 godzin, a w akcji brało udział 15 osób.

    - Choć lokomotywa parowa nie jeździła 20 lat, to zestawy kołowe nadal są sprawne, więc mogliśmy ją przetransportować do Wrocławia przy pomocy lokomotywy spalinowej - opowiada Barbara Grygiel. - To było niesamowite uczucie, gdy koła zaczęły się toczyć. Była radość, ale też lekki stres, czy nic się nie rozsypie. Pierwsze kilometry były newralgiczne - wspomina.



    Gdy tylko uda się wyremontować parowóz, będzie on prowadził pociągi retro. Jak zapowiadają wrocławscy sympatycy kolei, na pewno odwiedzą Kępno, skąd pochodził parowóz. Wyjazd na tory nie będzie jednak taki prosty. Trzeba będzie wykonać wiele papierkowej roboty.

    - Trzeba nawiązać współpracę z przewoźnikiem kolejowym, który użyczy swojej licencji. W naszym przypadku to Koleje Dolnośląskie i Stowarzyszenie Kolejowych Przewoźników Lokalnych. Następnie należy złożyć wniosek o dostęp do infrastruktury i znaleźć wolne miejsce w rozkładzie jazdy, który we Wrocławiu, zwłaszcza w kierunku północnym jest niezwykle napięty - tłumaczy Mikoś. - Jest nam o tyle prościej, że w klubie mamy sporo osób pracujących na co dzień na kolei, więc wiedzą, co i jak trzeba zrobić - dodaje.

    Wrocławscy sympatycy kolei naprawiają także stare lokomotywy spalinowe, które dawniej woziły Dolnoślązaków. To m.in. lokomotywa SP42 o numerze seryjnym 001.

    - To właśnie ona poprowadziła ostatni pociąg do Karpacza, więc gdy linia zostanie wyremontowana i wrócą tam połączenia, chcielibyśmy, aby właśnie ona otworzyła tę linię i zawiozła pierwszych pasażerów chociażby do Sobótki. Musimy po prostu zdążyć ją naprawić - zapowiada Marcin Sacher, inny z członków KSK.

    W kolekcji klubu jest też blisko 80 wagonów, w tym 4 osobowe z lat 20. To jedna z największych w Polsce kolekcji wagonów. Część z nich jest odrestaurowana, inne oczekują na naprawę przed lokomotywownią.

    - Staramy się gromadzić głównie wagony, które były produkowane na Dolnym Śląsku w zakładach LHW, a później Pafawag. W jednym z nich zorganizowaliśmy salę kinową na 16 miejsc. Niektóre z wagonów grały w filmach i serialach - m.in. Bodo i Księżniczce Daisy. Przygotowujemy także wagony do filmów wojennych. Jeden z naszych wagonów zagrał jednocześnie wagon radziecki, niemiecki i polski. Czasem sami jesteśmy też angażowani jako statyści - mówi Mikoś.

    Marzeniem KSK jest stała wystawa taboru kolejowego. Razem z Ośrodkiem Pamięć i Przyszłość chcieliby ją stworzyć na torach pocztowych przy Dworcu Kolei Górnośląskiej.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bajka

      Wujek z Wrocka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 11

      Koszt naprawy to 500 tys do 1,5 miliona. Nie zdołaliście uzbierać 100tys na zakup SU45 a na parowóz się porywacie. Rdzewiał tam teraz będzie gnił tu.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prawda

      pies (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 1

      Świetna inicjatywa! Szacunek, że robicie coś dla ludzi i dla siebie. Życzę powodzenia przy realizacji zadania!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama