Od kilku lat syn śpi w piwnicy matki

    Od kilku lat syn śpi w piwnicy matki

    Grażyna Szyszka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Bezdomny Mirosław na 53 lata.
    1/3
    przejdź do galerii

    Bezdomny Mirosław na 53 lata. ©Grażyna Szyszka

    53-letni bezdomny Mirosław mieszka w piwnicy bloku. W tym samym, w którym żyje jego matka. Mieszkańcy mają już dość dzikiego lokatora.
    W piwnicy bloku przy alei Wolności 32 swoją sypialnię ma bezdomny mężczyzna. Koczuje tam od ponad dwóch lat i jak na razie nie zamierza się wyprowadzać. Lokatorzy mają dość dzikiego sąsiada w piwnicy i domagają się zdecydowanej reakcji administracji Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.

    - Przecież nie może człowiek mieszkać w piwnicy! - mówią. - Gość nadużywa alkoholu, a w piwnicy często śmierdzi moczem.
    Zdarzało się, że leżał pijany na klatce. Wchodzi kiedy chce, bo ma klucze od drzwi do budynku i do piwnicy. Nic dziwnego, bo w tej samej klatce mieszka jego matka - dodają mieszkańcy i przyznają, że choć bezdomny mężczyzna nie jest agresywny, to czasem zdarzy mu się zaczepiać ludzi i prosić o pieniądze. - A co będzie, jak kiedyś podpali ten swój barłóg i puści nasz blok z dymem? - pytają.

    Obecność bezdomnego, często pijanego mężczyzny w piwnicy to ogromny dyskomfort zwłaszcza dla mieszkających tam kobiet.

    Bezdomny to 53-letni Mirosław. Spotkaliśmy go na ławce przed domem. Przyznał, że mieszka w piwnicy, bo nie ma gdzie. Swoje mieszkanie na osiedlu Piastów przepił, żona odeszła, a dzieci poszły na swoje.

    - Gdzie mam iść? - pyta. - Przyszedłem do mamy, ale jestem, raz u góry, raz na dole. Mama ma już 76 lat, a ja często wracam nad ranem. Nie chce jej budzić i idę spać do piwnicy. Wiem, że ona schodzi na dół i mnie kontroluje. No mam problem, mam, piję... . Ale tylko piwo! - zastrzega mężczyzna. - Nie raz próbowałem z tego wyjść, ale trzeba mieć silną wolę, a ja jej nie mam. Rozumiem, że ludziom przeszkadzam, ale co mam zrobić? Mam spać na ławce w parku?

    Mirosław twierdzi, że matka czasami wpuści go do domu, ale tylko wtedy, gdy jest trzeźwy. Wówczas wykąpie się, ogoli i zje.

    - W piwnicy mam ładniej niż niektórzy w mieszkaniu - chwali się bezdomny.

    Mężczyzna twierdzi, że kiedyś był górnikiem. Teraz żyje z tego, co uzbiera i sprzeda, albo zarobi w nocnym sklepie. - Pomagam tam dziewczynom we wszystkim, noszę skrzynki z piwem, a nawet myję podłogi - opowiada, a na pytanie, dlaczego nie pójdzie do schroniska dla bezdomnych Żukowicach, aż się wzdryga: - Nie byłem tam, ale słyszałem jak inni opowiadają o tym miejscu i nie chcę! Nie będę jadł przez cały dzień tego samego. Może jeszcze drewno mam rąbać! - mówi oburzony i dodaje, że jemu jest dobrze na alei Wolności, bo wszyscy go tu znają i szanują. - Raz była tylko policja, ale już dawno temu - mówi.

    Informacje te prostuje Bogdan Kaleta, oficer prasowy głogowskiej komendy policji: - W tym roku interweniowaliśmy w tej piwnicy trzy razy, ostatnio w kwietniu. Za każdym razem mężczyzna był odwożony na izbę wytrzeźwień - informuje rzecznik i dodaje, że niestety w tej sytuacji rola policji się kończy.

    Adam Butyński, dyrektor ZGM-u przyznaje, że rozwiązanie problemu nie jest proste, bo nie ma konkretnego przepisu, który pozwoliłby na pozbycie się bezdomnego z piwnicy.

    - Możemy jedynie prosić o interwencję policję, co też robiliśmy, jednak po kilku dniach bezdomny wracał. Wchodzi jak do siebie, ponieważ jego matka dała mu klucze. Rozmawialiśmy z nią na temat uciążliwości syna, ale matka to matka, choć sama przyznaje, że jej syn powinien zniknąć z piwnicy, to nic z tym nie robi.

    Wydaję się więc, że spokój i bezpieczeństwo lokatorów leży w rękach 76-letniej matki bezdomnego, z którą, niestety, nie udało się nam porozmawiać. Piwnica należy do niej, więc ani ZGM ani wspólnota, która zarządza kamienicą nie może bez jej zgody opróżnić komórki. Mieszkańcy nie wykluczają więc, że będą pisemnie prosić kobietę o zgodę na wysiedlenie dzikiego lokatora. - Czekamy na obiecane działania ZGM-u - mówią lokatorzy. - Na jednym ze spotkań dyrektor obiecał też, że zawiadomi pomoc społeczną.

    MOPS nie miał jednak zgłoszenia od ZGM, ale pracownicy znają bezdomnego, bo chciał dostać zasiłek, ale że był pijany, to odszedł z kwitkiem.

    Dyrektor ZGM Adam Butyński zapowiada podjęcie kolejnych działań w tej sprawie. Jakich? - Nie będę tego zdradzać mediom - powiedział.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo