Czy jeszcze za kilka lat znajdziemy rzemieślnika, który...

    Czy jeszcze za kilka lat znajdziemy rzemieślnika, który naprawi nam zegarek

    Artykuł sponsorowany

    Aktualizacja:

    Fot. Jerzy PopielTadeusz Kolańczyk swój zakład zegarmistrzowski prowadzi w Głogowie od 36 lat.
    1/4
    przejdź do galerii

    Fot. Jerzy Popiel
    Tadeusz Kolańczyk swój zakład zegarmistrzowski prowadzi w Głogowie od 36 lat.

    Rzemieślnicy są zgodni, co do tego, że niebawem niektóre profesje mogą zniknąć. Powód? Zarówno brak systemu kształcenia, jak i niewielu chętnych do nauczenia się zawodu np. zegarmistrza, rusznikarza czy metaloplastyka

    Metaloplastyk Andrzej Rosiak swoją firmę prowadzi od 25 lat. Zajmuje się kuciem, prasowaniem, wytłaczaniem i walcowaniem metali. Jak przyznaje jego fach nie należy do najłatwiejszych i trzeba mieć bardzo dużą wiedzę na temat tego zawodu.

    – Musimy wykonać różne rzeczy z metalu. Aby to potrafić, trzeba opanować wiele technik między innymi kowalską, repuserską, cyzelerską czy odlewniczą. Przedmioty tworzy się zarówno przy użyciu techniki na zimno, jak i na ciepło – opowiada rzemieślnik.

    Miał zlecenia w całej Polsce


    Andrzej Rosiak skończył liceum. Później zaczął pracę w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, gdzie zajmował się między innymi konserwacją metali. Następnie zatrudnił się w Miej­skim Przedsiębiorstwie Rewaloryzacji we Wrocławiu.

    – Metaloplastyka jest ginącym zawodem. Mało osób go wykonuje. W tym fachu już się nie kształci młodych ludzi, a szkoda, bo jest to zawód, na który moim zdaniem jest zapotrzebowanie. Niestety obawiam się, że za kilkanaście lat w ogóle nie będzie fachowców w tej dziedzinie. Powinno kształcić się osoby pod kątem renowacji i konserwacji zabytków – mówi Andrzej Rosiak.

    Mistrz wykonywał prace na terenie całej Polski, ale również miał zlecenia z zagranicy. Głównie dotyczyły renowacji i rekonstrukcji zabytków.

    Za swoją długoletnią działalność Andrzej Rosiak otrzymał od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego tytuł Honorowego Mistrza Rzemiosł Artystycznych.

    – Jest to dla mnie bardzo ważne wyróżnienie, z którego się cieszę. Podsumowuje ono moją pracę. Ubolewam tylko nad tym, że zawód ten w naszym kraju powoli zanika. Mam nadzieję, że jeszcze będą podejmowane jakieś działania, aby temu zapobiec. Nie wyobrażam sobie, żeby zawód metaloplastyka kompletnie przeszedł do historii – dodaje pan Andrzej.

    Naprawia i tworzy broń


    Stanisław Modelski rzemiosłem zainteresował się ponad sześćdziesiąt lat temu. Już wtedy w domowym zaciszu przy pomocy zwykłych narzędzi wykonywał różne przedmioty z drewna. Przez długi czas zajmował się głównie rzeźbiarstwem. Dopiero w szko­le średniej zainteresował się strzelectwem oraz rusznikarstwem, czyli naprawą broni palnej.

    Pan Stanisław pierwszy kontakt z bronią miał w 1962 roku, kiedy to rozpoczął służbę wojskową. Jak przyznaje od tamtego czasu rusznikarstwo stało się jego zajęciem i pasją. W 1990 roku Stanisław Modelski rozpoczął współpracę z Pracownią Metaloplastyki Śląskiego Okręgu Wojskowego prowadzonego przez pułkownika Jerzego Bielańskiego. Dwa lata później zdał egzamin mistrzowski w Dolnośląskiej Izbie Rzemieślniczej i uzyskał tytuł mistrza w rzemiośle metaloplastyki.

    W latach 1980-1998 był żołnierzem w sztabie Śląskiego Okręgu Wojskowego. Podczas służby wykonał renowację i naprawę ponad osiemdziesięciu kompletów różnego rodzaju broni białej. Od 1992 roku nawiązał współpracę z Dolnośląską Izbą Rzemieślniczą w zakresie metaloplastyki, a od 1998 roku w rusznikarstwie. Rok później otworzył własną firmę i świadczy usługi w zakresie naprawy broni białej i renowacji broni palnej. Otrzymał także koncesję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do wytwarzania i naprawy broni strzeleckiej wszystkich typów.

    29 maja 2009 r. Stanisław Modelski uchwałą Prezydium Zarządu Związku Rzemiosła Polskiego został wyróżniony srebrnym medalem im. Jana Kilińskiego za zasługi dla rzemiosła polskiego.

    Zakład znany w Głogowie


    Tadeusz Kolańczyk przyjechał do Głogowa w kwietniu 1963 r. mając niespełna 15 lat.

    – Chciałem uczyć się zawodu w zakładzie zegarmistrzo­wskim u mistrza Leonarda Łukowskiego. Naukę ukończyłem w 1966 roku pod patronatem głogowskiego Cechu Rzemiosł Różnych. Równocześnie zostałem absolwentem Zasadniczej Szkoły Zawodowej przy placu Jana z Głogowa – opowiada.

    Egzamin czeladniczy zdał w 1967 r. w Izbie Rzemieślniczej w Zielonej Górze.

    – Moim pierwszym ważnym miejscem pracy była narzędziownia w głogowskiej Famabie. Przepracowałem tam rok. Później doczekałem się propozycji pracy w Zakładzie PP Jubiler Poznań w Głogowie, gdzie przez 12 lat piastowałem stanowisko zegarmistrza i zastępcy kierownika.

    W latach 1975-78 Tadeusz Kolańczyk ukończył kierunek operatywno-handlowy w studium zawodowym w Zielonej Górze i uzyskał maturę.

    W 1980 r. postanowił otworzyć własny zakład zegarmistrzowski, który prowadzi do dziś.

    – Równocześnie otrzymałem członkostwo Cechu Rzemiosł Różnych w Głogowie, a także złożyłem egzamin mistrzowski w Izbie Rzemieślniczej we Wrocławiu. Uzyskałem tytuł mistrza w rzemiośle zegarmistrzostwo ­– mówi Tadeusz Kolańczyk.

    W 1981 roku głogowski rzemieślnik został wybrany na członka Zarządu Cechu. Funkcję tę, a później pierwszego podstarszego, pełnił do 1997 roku. Później został mianowany Starszym Cechu Rzemiosł Różnych w Głogo­wie.

    – Funkcję tę pełnię już czwartą kadencję. W tym czasie wyuczyłem zawodu czterech czeladników–zegarmistrzów. Bolączką rzemiosła polskiego są ginące zawody: krawiec, szewc, kowal, złotnik, zegarmistrz i wiele innych. Technologia i nowoczesność eliminują potrzebę manualnych umiejętności – twierdzi.

    Podkreśla, że zegarmistrzostwo to zawód, którego nie można wykonywać bez miłości.

    – Ten fach jest zaborczy, wymaga oddania. Mój mistrz wyuczył dwudziestu czeladników. Jestem pierwszym i dziś jedynym kontynuującym ten zawód, z pozostałych żaden nie pracuje w tej profesji – mówi mistrz Tadeusz.

    Przyznaje, że wielką krzywdę w uczeniu wielu podstawowych zawodów rzemieślniczych zrobiło ministerstwo szkolnictwa, które całkowicie wyeliminowało kształcenie, w tych profesjach.

    Tadeusz Kolańczyk jest członkiem Zarządu Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej we Wrocławiu.

    W 2013 roku otrzymał najwyższe odznaczenie rzemieślnicze jakim jest odznaka honorowa „Szabli Kilińskiego”.

    Zadanie zostało sfinansowano ze środków budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama