Co było w butelce wody Żywiec? [NOWE FAKTY]

    Co było w butelce wody Żywiec? [NOWE FAKTY]

    Marcin Rybak, Małgorzata Zagrodzka

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    zdjęcie ilustracyjne

    zdjęcie ilustracyjne ©Fot. Tomasz Hołod / Polska Press

    Maciej Z. z Bolesławca popił płynu z plastikowej butelki oklejonej etykietą wody mineralnej. Zaczęło go palić w gardło. Trafił do szpitala. Wszystko działo się we wrześniu. W butelce zamiast wody „Żywioł” był utwardzacz do żywic, wykorzystywany m.in. przy produkcji laminatów.
    zdjęcie ilustracyjne

    zdjęcie ilustracyjne ©Fot. Tomasz Hołod / Polska Press

    Jak doszło do tego, że mieszanina trzech szkodliwych substancji chemicznych trafiła do butelki po wodzie? Utwardzacza używa się w firmie należącej do ojca poparzonego mężczyzny. Zaraz po zdarzeniu pokrzywdzony - jeszcze w szpitalu - mówił o tym dziennikarzom ze stacji Polsat News. „W pracy wraz z ojcem używamy m.in. acetonu oraz utwardzacza. Wydaje mi się, że zapach tej cieczy w butelce przypominał utwardzacz” - mówił.

    Miesiąc później jego podejrzenia potwierdziła ekspertyza biegłych zaangażowanych przez prokuraturę.

    - Utwardzacz jest powszechnie stosowany w naszej firmie również - powiedział reporterowi portalu GazetaWroclawska.pl ojciec poparzonego mężczyzny. Czy mogło więc dojść do dramatycznej pomyłki? - Nie wykluczam takiej opcji, wszystko jest możliwe - dodał.

    Gdzie jeszcze mogło dojść do pomyłki? - Utwardzacza, to pewne, nie dało się wlać do butelki w fabryce wody mineralnej. Ani w fabryce butelek. Z komunikatu producenta wody - firmy Żywiec Zdrój - wynika, że feralna butelka znajdowała się w zgrzewce wody „Żywioł” kupionej w „hurtowni chemii i opakowań”. Choć prokuratura - jak się dowiadujemy - sprawdziła, że utwardzacza tam nie sprzedają.

    Ojciec poparzonego mężczyzny mówi, że zgrzewkę kupił i przywiózł synowi. W tej zgrzewce było 11 butelek z wodą nalaną w sierpniu i jedną z kwietnia. To właśnie ona zawierała utwardzacz. Ojciec Macieja Z. jest pewien, że substancja, która poparzyła syna, była w dwóch butelkach. Ale biegli znaleźli ją tylko w jednej.

    Czytaj także

      Komentarze (6)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pajacu

      Następnym razem (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      spróbuj wlać na stacji benzynowej oranządy do baku i pozwij stacje że wlałeś to z dystrydutora .... powodzenia

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tylko myślę

      hmmm (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      A może gość miał pomysł na kasę od firmy ??????

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Domowa pomyłka

      X (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Ewidentna domowa pomyłka. Bardzo często w gospodarstwach domowych przechowuje się chemikalia w pojemnikach po żywności. Jest to wielki błąd - grozi tym co się stało. W wyniku pomyłki facet łyknął...rozwiń całość

      Ewidentna domowa pomyłka. Bardzo często w gospodarstwach domowych przechowuje się chemikalia w pojemnikach po żywności. Jest to wielki błąd - grozi tym co się stało. W wyniku pomyłki facet łyknął rozpuszczalnik. Myślę, że prokuratura sprawdzi czym rodzina się zajmuje zawodowo, gdzie kto pracuje, czy może mieć dostęp do tej substancji i do czego mogli jej potrzebować. Następnie zniesławiona firma będzie mogła wystąpić o solidne odszkodowanie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Żywiec powinien tych DeBiLi pozwać o grube odszkodowanie

      Bartek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10

      Utwardzacz trzymają w butelkach po wodzie mineralnej, a w kartonach po mleku pewnie wódkę

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O co chodzi?

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14

      Z tego opisu wynika nic, pomieszanie z poplątaniem:
      "Ojciec poparzonego mężczyzny mówi, że zgrzewkę kupił i przywiózł synowi. W tej zgrzewce było 11 butelek z wodą nalaną w sierpniu i jedną z...rozwiń całość

      Z tego opisu wynika nic, pomieszanie z poplątaniem:
      "Ojciec poparzonego mężczyzny mówi, że zgrzewkę kupił i przywiózł synowi. W tej zgrzewce było 11 butelek z wodą nalaną w sierpniu i jedną z kwietnia. To właśnie ona zawierała utwardzacz. Ojciec Macieja Z. jest pewien, że substancja, która poparzyła syna, była w dwóch butelkach. Ale biegli znaleźli ją tylko w jednej."

      Rozumiem że ojciec przywiózł synowi 10 butelek z wodą i 2 z utwardzaczem w ramach rosyjskiej ruletki, w końcowym skutku syn poległ bo nie trafił na butelke z wodą tylko z utwardzaczem
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zupełnie pewnie przypadkowo

      Sciema jak nic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9

      I nikogo nie dziwi

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama