Powód - zmrożone i zaśnieżone murawy i stadiony. Włodarze klubów, które nie chcą jeszcze grać, argumentują: śnieg można co prawda usunąć, murawę zacząć ogrzewać, aby była gotowa do gry, ale koszty tych działań byłyby duże i lepiej przesunąć inaugurację rundy. I to już teraz trzeba podjąć taką decyzję, chociaż do planowanego rozpoczęcia rundy wiosennej pozostało nieco ponad dwa tygodnie.
Wydaje
mi się, że coś tu jest nie tak. Po co w takim razie podgrzewane murawy? Dla samego tylko bycia? I co to za argument, że koszty ogrzewania murawy przez kilka dni, tak aby nadawała się do gry, byłyby duże? Nie pojmuję tego i nie przyjmuję takich argumentów.
Krótko: jeżeli jakiegoś klubu nie stać na użytkowanie podgrzewanej murawy, niech nie gra w ekstraklasie. Nie stać cię na ekstraklasę, graj w drugiej lub trzeciej lidze. Zrozumiem odwołanie pojedynczych meczów, ale tylko w wypadku nagłego załamania pogody - dużych opadów śniegu w dniu meczu i kilkunastostopniowego mrozu. Wtedy, tak, jestem za odwołaniem tego czy tamtego meczu. Ale całej kolejki? I to na ponad dwa tygodnie przed ligą? Nie, tego nie zrozumiem.
Niemcy potrafią grać, Czesi też zaraz zaczną, a my dalej mamy z wszystkim problemy. W ten spsób nigdy nie wyjdziemy z piłkarskiego trzeciego, a może już nawet czwartego świata. A może jednak się mylę? Może jednak trzeba odwołać pierwsze kolejki rundy wiosennej?