Marzy mi się cotygodniowy paraliż miasta

    Marzy mi się cotygodniowy paraliż miasta

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rok temu, dokładnie o tej porze naraziłem się na gniew niektórych internautów, przyznając, że "to ja zablokowałem miasto" w dniu wrocławskiego maratonu. Tym razem nie biegłem (dopingowałem), ale chętnie znów przyjmę wszelkie zarzuty o "sparaliżowanym mieście", do którego doprowadziło 10 tysięcy osób uczestniczących w maratonie i imprezach towarzyszących.
    Marzy mi się cotygodniowy paraliż miasta

    ©fot. Paweł Relikowski

    Ba, z radością mogę nawet wzmocnić to oburzenie, bo uważam, że trzeba częściej i mocniej "blokować i paraliżować" Wrocław tego typu imprezami. Uważam nawet, że władze zbyt mało inwestują (czytaj: przeznaczają zbyt mało pieniędzy) na masowe imprezy sportowe i rekreacyjne. Marzą mi się we Wrocławiu "blokady miasta", do jakich dochodzi w Berlinie, Paryżu, Londynie (po 40 tysięcy uczestników maratonu i około pół miliona dopingujących), bo na "blokadę" typu Oresund Broloppet - półmaraton po moście łączącym Kopenhagę i Malmö, w którym bierze udział 60 tysięcy uczestników, nie ma co liczyć.

    Dziś każde szanujące się miasto w Europie ma swój maraton, półmaraton i jeszcze bieg na 10 kilometrów.
    To już nie jest prestiż, to konieczność. Bieganie jest najmodniejszą na świecie formą rekreacji, a dla każdego, kto na co dzień "truchta" po parkach, ukoronowaniem tego joggingu jest bieg uliczny, połączony z imprezami artystycznymi, sportowymi, charytatywnymi, które bawią i angażują lokalne społeczności . To jest właśnie życie miasta. Internetowi malkontenci żyją na niby, nawet jeśli rzeczywiście w niedzielę przez godzinę stali w korku. Co tydzień przez wiele małych, średnich i wielkich europejskich miast nie można przejechać. "Rządzą" w nich biegacze uczestniczący w masowych imprezach w centrach miast. Tyle że tam nikomu nie przychodzi do głowy, żeby maraton nazywać "paraliżem miasta". To jest święto!

    Bo miasto to nie jest układ ulic i skrzyżowań obudowanych architekturą. A społeczność miejska to nie jest inżynieria ruchu. Nie ma także miast, które komunikacyjnie nie nadają się do organizacji maratonu. Że przez takie biegi raz w roku tworzą się korki i ktoś niezbyt ogarnięty spóźni się do pracy, bo zapomniał, że będą utrudnienia? No i co z tego. Jak pada deszcz, też się tworzą, a jak tramwaj się zepsuje, też się spóźni. Marzy mi się miasto, w którym do takich korków będzie dochodzić co weekend. Bo jednocześnie mecz z Barceloną grają mistrzowie Polski w koszykówce, w drugiej części miasta piłkarze grają w Lidze Mistrzów z Arsenalem, gdzieś dalej rozgrywa się gigantyczne widowisko operowe, festiwal teatrów ulicznych dla dzieci, na kongres lekarzy przyjechało akurat tysiąc specjalistów, a na wystawę owczarków podhalańskich wszystkie owczarki z Podhala. Cud - sparaliżowane miasto, a żyje pełnią życia.

    Czytaj także

      Komentarze (55)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Miasta nie są dla samochodów

      Ossad (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

      Niech Pan redaktor to przetłumaczy swoim kolegom na froncie dziennikarskiej walki z rowerzystami!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Istotnie, miasta są dla ludzi

      a ci ludzie (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

      chcą jeździć samochodami.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      chleba, nie igrzysk

      dark (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

      Kwestia wizji panie redaktorze. Wizji miasta nieustających atrakcji, i wizji miasta w którym się mieszka (i pracuje). Do pewnego momentu wizje mogą być wspólne. Dokładnie do tego momentu w którym...rozwiń całość

      Kwestia wizji panie redaktorze. Wizji miasta nieustających atrakcji, i wizji miasta w którym się mieszka (i pracuje). Do pewnego momentu wizje mogą być wspólne. Dokładnie do tego momentu w którym owe atrakcje pomagają mieszkańcom, a wręcz im służą. Takich jest mało i pewnie nie będzie więcej. Wrocławskim odpowiednikiem tego "momentu" jest sytuacja w której owe atrakcje utrudniają życie w mieście w sposób jeszcze znośny.
      Pewna grupa (dokładnie 40 tys, bo więcej nie wejdzie) cieszy się z imprez stadionowych. Ale dużo więcej jest wkurzonych mieszkańców osiedli wzdłuż osi pilczycka/legnickia, którzy są uwięzieni we własnych klitkach. A jak wynik meczu nie taki to mają nocne burdy i demolki gratis. W sumie niezależnie od wyniku.
      Mieszkańcy Wielkiej Wyspy patrzą wilkiem na imprezy w Hali Ludowej vel 100-lecia, trudno im się dziwić jak jedyny most stoi zatkany a w tramy wbić się nie można.
      Mieszkańcy Rynku (i nie tylko) klęli na Euro. Byle wizyty VIP'a powoduje powszechny chaos.
      Już nie ma co nadmieniać, że jaśnie przewodząca ekipa nic nie robi, by poprawić jakość życia mieszkańców od kilkudziesięciu lat pozbawionych przyzwoitej komunikacji, miejsc w przedszkolach, przychodniach itp. Tylko knajp i imprez mamy dostatek. Imprez organizowanych dla władzy, rozgłosu, a nie dla mieszkańców. A jak nie dla nich, to wtedy jest to wbrew mieszkańcom. Jeśli wrocławianin nie zidentyfikuje się z dana imprezą, to wszelkie utrudnienia będzie odbierał jako działanie przeciwko sobie. Tej lekcji magistrat nie odrobił. Można jeszcze lepiej powiedzieć. Nie dba się o zmniejszanie dyskomfortu mieszkańców podczas organizacji różnorakich imprez, nawet się nie próbuje. Mieszkańcy są wtedy złem koniecznym, przeszkodą w realizacji celu, bo dopominają się o swoje prawa.
      Jakiś problem puścić składy PKP na stację stadion ? Podstawić pół komercyjnej floty autobusów ? Dlaczego mieszkańcy nie zainteresowani meczem mają z JP2 na Maślice zasuwać z buta ? Szef wolnego nie da bo akurat Śląsk ma rozgrywki.
      Dlaczego przez kilkadziesiąt lat nie połączono sensownie z centrum wielkich blokowisk na ND czy Psiaku ? Dlaczego się nawet tego nie planuje ? A Żerniki, rozwijająca się Klecina, itd... ? Dlaczego nie ma P&R mimo szumnych zapowiedzi ? Dlaczego wszystkie linie KZ w mieście to socjal (prawie) najwolniejszy w Polsce? Może też tym się pan redaktor zajmie ?

      Panie redaktorze, czas skończyć igrzyska. Pora dać ludziom "chleb", czyli to co jest im do godnego funkcjonowania w tym mieście niezbędne.
      A jak już ludzie będą wiedzieli, że we Wrocławiu da się żyć godnie i że władza o tę jakość szarego życia dba, to wtedy można je urozmaicić imprezami. A jeśli dobrze się te imprezy przygotuje, to nie będą one przykre.
      Dudkiewicz w swojej książce (a jakże, ma taką) napisał kiedyś "przede wszystkim inwestycje". Teraz przede wszystkim jest PR.
      Nie akceptuję tego, życie stało się dla mnie w tym mieście nieznośne i z przyjemnością wyniosłem się na wieś.

      Pozdrawiam wszystkich nie patrzących przez różowe okulary.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Do Darka

      JA (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

      Bardzo dziękuję za merytoryczny, bardzo ciekawy głos w dyskusji pod moim - przyznaję - prowokującym tekstem. Oby więcej takich wypowiedzi, zwrócił Pan uwagę na bardzo istotne sprawy. Pozdrawiam. JA

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Berlin, Londyn, NY

      !!! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

      Wymienione przez autora stolice mają metro! Czyli istnieje możliwość przemieszczania się po mieście kiedy grupa zapaleńców uprawia swoje hobby. W przypadku Wrocławia to koszmar. Równie dobrze...rozwiń całość

      Wymienione przez autora stolice mają metro! Czyli istnieje możliwość przemieszczania się po mieście kiedy grupa zapaleńców uprawia swoje hobby. W przypadku Wrocławia to koszmar. Równie dobrze należałoby promować szachy (zajęcie ambitniejsze niż przebieranie nogami) rozgrywając partie na środku newralgicznych skrzyżowań. zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      We Wrocławiu się nie da :(

      Wrocławianin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

      No niestety... muszę zasmucić... Wrocław prawdopodobnie nigdy nie będzie miał metra - nie pozwala na to teren na jakim wybudowano miasto

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Panie Jacku, bądź Pan mężczyzną...

      PPaweł (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

      ...i odpowiedz dlaczego maraton musi BLOKOWAĆ miasto, dlaczego nie jest możliwe poprowadzenie go bocznymi ulicami zamiast Hallera, Grabiszyńską, Lotniczą i tak dalej?
      Ale chodzi mi o odpowiedź, a...rozwiń całość

      ...i odpowiedz dlaczego maraton musi BLOKOWAĆ miasto, dlaczego nie jest możliwe poprowadzenie go bocznymi ulicami zamiast Hallera, Grabiszyńską, Lotniczą i tak dalej?
      Ale chodzi mi o odpowiedź, a nie kolejną rundę babulenia jak to "pięknie jest biegać i jak cudowny jest zdrowy tryb życia, więc biegajmy że co? ktoś coś mówił o organizacji szanującej nie-biegaczy? nie, to chyba wiatr szumiał, no więc jak wspomniałem kto nie biega ten jest grubasem i śmierdzi leniem".
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Odpowiedź dla Pawła

      Jacek Antczak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

      1) Ponieważ bardzo trudno, praktycznie niemożliwe jest wytyczenie trasy 42 kilometrowej dla wielotysięcznego (a frekwencja będzie się zwiększała) grupy biegaczy po bocznych ulicach (odległość i...rozwiń całość

      1) Ponieważ bardzo trudno, praktycznie niemożliwe jest wytyczenie trasy 42 kilometrowej dla wielotysięcznego (a frekwencja będzie się zwiększała) grupy biegaczy po bocznych ulicach (odległość i szerokość ulic)
      2) Ponieważ w tym urok i prestiż masowego biegu maratońskiego, że "biegnie" przez najatrakcyjniejsze miejsca w danym mieście. Tak jest wszędzie w wielkich stolicach europejskich i mniejszych miastach (które nie mają metra)
      3. Bo "zablokowanie" miasta, duże - przyznaję - utrudnienia w ruchu komunikacyjnym są raz w roku, w niedzilę, w tym samym terminie, między godz 9 a tak naprawdę 13, 14, 15 - zależy w którym miejscu maratończycy przebiegli. I przy dobrej akcji informacyjnej i organizacji one nie są aż tak dolegliwe. W roku na takie "blokady" decyduje się około 300 miast w Europie.
      4) Bo nie da się zadowolić wszystkich - na przyjazd na maraton decyduje się wiele tysięcy turystów biegowych z całego świata. Te kilka godzin można - moim zdaniem i chyba nie tylko moim - więc poświęcić. Pozdrawiam Jacek Antczakzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No więc tak

      PPaweł (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      1) Tomek854 kilka razy opisywał jak się robi maratony w Glasgow - tam to jakoś było możliwe. To po pierwsze. A po drugie, szerokość jest potrzebna tylko na samym starcie, bo potem grupa coraz...rozwiń całość

      1) Tomek854 kilka razy opisywał jak się robi maratony w Glasgow - tam to jakoś było możliwe. To po pierwsze. A po drugie, szerokość jest potrzebna tylko na samym starcie, bo potem grupa coraz bardziej się rozciąga i, po prawdzie, w połowie trasy to już mogliby nawet biec chodnikiem i też by się mieścili. Zresztą OISNM start jest na Stadionie Olimpijskim - gdzie tam są jakieś szczególnie szerokie arterie potrzebne do sprawnego przepuszczenia tłumu biegaczy? Coś zbudowali ostatnio?
      2) Najatrakcyjniejsze miejsca? Hallera? Legnicka? No bez jaj.
      3) "Raz w roku w tym samym terminie" to żaden argument - jak ktoś nie jest fanem biegania to sobie nie zapycha głowy pamiętaniem o terminie maratonu. Pan też, podejrzewam, nie wie na przykład kiedy zaczyna się sezon gonitw na Partynicach, a to pewnie również zawsze w tym samym terminie. Natomiast z "dobrą organizacją" to akurat Pan trafił - toż właśnie o to mi chodzi że jest nędzna. Ogranicza się do zamknięcia ulic dla ruchu (w tym na przykład doprowadza się literalnie do odcięcia Grabiszynka od świata, a w parku pojawia się nagle SM z mandatami za próbę wydostania się z osiedla). Wzdłuż trasy stoją zaś ciecie, bo "osobami kierującymi ruchem" nazwać się ich nie da, którzy potrafią tylko zakazywać przejazdu, a innej drogi wskazać nie umieją.
      4) No owszem, nie da się zadowolić wszystkich. Ale prawie wszystkich udaje się wkurzyć.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Życie na (w, obok) wulkanie

      jacenty (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 6

      Se tak umyśliłem, że zwolennikom i przeciwnikom ruchawki w mieście Wrocław, dogodzi tylko! WULKAN. WYBUCH - będą biegi, skoki i tak dalej, i tym podobnie. Będzie (czasem) cisza, będzie (czasem)...rozwiń całość

      Se tak umyśliłem, że zwolennikom i przeciwnikom ruchawki w mieście Wrocław, dogodzi tylko! WULKAN. WYBUCH - będą biegi, skoki i tak dalej, i tym podobnie. Będzie (czasem) cisza, będzie (czasem) niespodzianek wiele. Dodatkowo poprawi się życie seksualne wrocławian, bo oziębli partnerzy (płci obojga) dostaną wulkanicznego wspomagania! To zjawisko pozytywnie wpłynie na dzietność, a z tym ostatnio kicha. Taki Wulkan może być lokomotywą, która wyciągnie polską gospodarkę z kryzysu. Po wybuchu będą zniszczenia, Wrocław trzeba będzie odbudować, a to mnóstwo miejsc pracy, miliony ton materiałów itd.
      Podobno Ślęża to wygasły wulkan. Trzeba przywrócić pagórek do stanu używalności, a jak nie da rady, to wybudować wulkan w rynku, obok ratusza.
      Marzy mi się codzienny wybuch wulkanu. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      moda?

      precz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 11

      bieganie jest najmodniejsze.. a to kto , Jacyków?? moda na bieganie.. a jak bedzie na zapasy to rozlozycie w miescie maty? co za żenujący tok myślenia

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zumba

      antczak odetchnij (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 10

      "Bo jednocześnie mecz z Barceloną grają mistrzowie Polski w koszykówce, w drugiej części miasta piłkarze grają w Lidze Mistrzów z Arsenalem, gdzieś dalej rozgrywa się gigantyczne widowisko operowe,...rozwiń całość

      "Bo jednocześnie mecz z Barceloną grają mistrzowie Polski w koszykówce, w drugiej części miasta piłkarze grają w Lidze Mistrzów z Arsenalem, gdzieś dalej rozgrywa się gigantyczne widowisko operowe, festiwal teatrów ulicznych dla dzieci, na kongres lekarzy przyjechało akurat tysiąc specjalistów, a na wystawę owczarków podhalańskich wszystkie owczarki z Podhala. Cud - sparaliżowane miasto, a żyje pełnią życia."
      Antczak chłopie Ty się lecz. nigdy nie grzeszyłes racjonalizmem ale teraz dales do pieca. skad Ty jestes? piekna wizja! jedncozesnie mecz w noge, w kosza - rangi europejskiej + opera +wystawa psów. w jednym dniu.. jestes mistrzem ;) iluzji. zejdz na ziemię, byle szybko.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      czytać bo prawda

      konie (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 6

      "siedzę" w sporcie ponad ćwierć wieku, zarówno aktywnie w sensie ruchu, a także aktywnie w sensie "bycia w temacie". Nie zgadzam się z Panem redaktorem, ze Wrocławiowi jest potrzebny polmaraton, a...rozwiń całość

      "siedzę" w sporcie ponad ćwierć wieku, zarówno aktywnie w sensie ruchu, a także aktywnie w sensie "bycia w temacie". Nie zgadzam się z Panem redaktorem, ze Wrocławiowi jest potrzebny polmaraton, a tym bardziej bieg na 10 km (!). (jedyna zgoda to taka, ze miasto za malo daje na sport, a sypie dla piłkarzy kasiorą z rękawa...)
      Ludzie raz zniosą zablokowane miasto, dwa razy to juz bedzie zło, ale 3x .. ludzie urzędników zjedzą, zaleją pismami, pozwami, groźbami itp - wiem co piszę. mam niestety wąpliwą przyjemnosć znać to z autopsji - a Pan redaktor nie. Jedynie z zewnatrz i tyle co powiedzą mu zaznajomieni organizatorzy. Wierzcie mi, że nie jest tak kolorowo. Pomijam już wyzysk pracowników przez dyrektorów i kierowników, gdzie 'szarak' zasuwa zmiany po 15-16h i musi byc na drugi dzień na tyleż samo, bo jest zastrasszany, ale kolesie zbierają pochwały za prace wykokaną nie swoimi rękami - tak jest wygodnie i zawsze bylo. zmienili dyrektora na emeryte megalomana, ktory sie w ogole z ludzmi nie liczy i ma ich za ciemną i tępą masę roboczą. wiecej cieni ma ten maraton niż blasków, taka prawda. a miasto chce jeszcze więcej zacienić swoj wizerunek pragnąc organizować polmaraton i 10km.. co jeszcze? 5km, bieg przez plotki w centrum? czy naprawde milosciwy pan Sutryk i Mazur w urzędzie nie mają lepszych pomysłów? Zapomniałem, przeciez nie mają. zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zlikwidujmy rajd Monte Carlo

      delavega (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

      Oczywiście nie można przesadzać z tego typu imprezami, ale duża impreza raz w miesiącu jest ok. Gdyby były tylko minusy, to trzeba by też zlikwidować rajd Monte Carlo, odbywający się w samym...rozwiń całość

      Oczywiście nie można przesadzać z tego typu imprezami, ale duża impreza raz w miesiącu jest ok. Gdyby były tylko minusy, to trzeba by też zlikwidować rajd Monte Carlo, odbywający się w samym centrum ciasno zabudowanego miasta, a przecież znanego na cały świat i generującego niezły przychód i promującego miasto.

      Wychodzi na to, że demokracja to dyktatura większości, a przecież chodzi o to, aby każdy mógł się realizować. Z drugiej strony mamy sytuację, gdy siedząca w domu pani dzwoni na policję, bo czuje zagrożenie ze strony bawiących się w pustym parku kilku psów (łagodnych labradorów) kilkaset metrów dalej i naraża ich właścicieli na wysokie mandaty. Jeśli jedni mogą żądać maratonu, a drudzy jego likwidacji, to żądam możliwości puszczenia psa ze smyczy w miejskim parku. Wszyscy jesteśmy równouprawnieni. Żyjmy, ale dajmy też żyć innym. Jeśli podchodzi się do sprawy z głową, to można wszystkich pogodzić.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      @ delawega

      ??? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 5

      A ile zarobił Wrocław na maratonie i co ma 650 tysięcy mieszkańcy z zablokowania miasta dla przyjemności garstki entuzjastów?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      maraton

      M (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 6

      Maraton nie jest od zarabiania (choć uzysał około 400 tys zł od uczestników i sponsorów) , a Wrocław nie ma 650 tys mieszkańców, sprawdź sobie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co z resztą?

      Barbara (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 6

      A pomyślała Pani i Wszyscy Szanowni Biegacze, że nie wszyscy mogą biegać? Nie mają predyspozycji zdrowotnych lub po prostu nie lubią? Co w takiej sytuacji? Ja choćbym chciała biegać nie mogę. W...rozwiń całość

      A pomyślała Pani i Wszyscy Szanowni Biegacze, że nie wszyscy mogą biegać? Nie mają predyspozycji zdrowotnych lub po prostu nie lubią? Co w takiej sytuacji? Ja choćbym chciała biegać nie mogę. W ogóle sportu nie uprawiam, pozostaję jedynie biernym obserwatorem i nie ukrywam, że biegi są dla mnie najmniej ulubioną dyscypliną. Jestem niestety ofiarą każdego Maratonu odbywającego się we Wrocławiu. Niby jeden dzień w roku, ale nie chcę by ktoś mi rozkazywał jak mam go spędzić i jak się poruszać po mieście. Samochodu nie mam, pozostaje MPK, na które czekało się 2-3h. Mam milion pasji i żadną nie narzucam się innym mieszkańcom. Można było zmienić trasę na taką, która w mniejszy sposób wpłynęłaby na komunikację. Byłby wilk syty i owca cała. Tak - jestem niebiegaczem, ale nie bronię Wam biegać. Róbcie to tak by nie naruszać mojego cennego dnia wolnego. Ja myślę o Was, czemu Wy nie myślicie o innych? Wszyscy, którzy się tu wypowiadają podają wiele argumentów oraz pomysłów jak rozwiązać sytuację by każdy był zadowolony i spędził dzień tak jak chce - czy to na Maratonie czy w inny wybrany sposób. Zaś wszyscy uczestnicy Maratonu myślą tylko o sobie zasłaniając się hasłami "sport to zdrowie" "bieganie zbliża" "paraliżujmy miasto co piątek" "w przyszłym roku przyczynimy się do jeszcze dłuższego paraliżu". Kto tu jest hejterem? Zawsze są dwie strony medalu i należy spojrzeć na sytuację z każdej możliwej strony.
      Pozdrawiam.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      sprostowanie

      Barbara (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

      Słowo Pani odnosiło się do jednej z komentujących osób, ale przez niedopatrzenie umieściłam komentarz pod samym artykułem. Pozdrawiam.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co z resztą?

      Barbara (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

      A pomyślała Pani i Wszyscy Szanowni Biegacze, że nie wszyscy mogą biegać? Nie mają predyspozycji zdrowotnych lub po prostu nie lubią? Co w takiej sytuacji? Ja choćbym chciała biegać nie mogę. W...rozwiń całość

      A pomyślała Pani i Wszyscy Szanowni Biegacze, że nie wszyscy mogą biegać? Nie mają predyspozycji zdrowotnych lub po prostu nie lubią? Co w takiej sytuacji? Ja choćbym chciała biegać nie mogę. W ogóle sportu nie uprawiam, pozostaję jedynie biernym obserwatorem i nie ukrywam, że biegi są dla mnie najmniej ulubioną dyscypliną. Jestem niestety ofiarą każdego Maratonu odbywającego się we Wrocławiu. Niby jeden dzień w roku, ale nie chcę by ktoś mi rozkazywał jak mam go spędzić i jak się poruszać po mieście. Samochodu nie mam, pozostaje MPK, na które czekało się 2-3h. Mam milion pasji i żadną nie narzucam się innym mieszkańcom. Można było zmienić trasę na taką, która w mniejszy sposób wpłynęłaby na komunikację. Byłby wilk syty i owca cała. Tak - jestem niebiegaczem, ale nie bronię Wam biegać. Róbcie to tak by nie naruszać mojego cennego dnia wolnego. Ja myślę o Was, czemu Wy nie myślicie o innych? Wszyscy, którzy się tu wypowiadają podają wiele argumentów oraz pomysłów jak rozwiązać sytuację by każdy był zadowolony i spędził dzień tak jak chce - czy to na Maratonie czy w inny wybrany sposób. Zaś wszyscy uczestnicy Maratonu myślą tylko o sobie zasłaniając się hasłami "sport to zdrowie" "bieganie zbliża" "paraliżujmy miasto co piątek" "w przyszłym roku przyczynimy się do jeszcze dłuższego paraliżu". Kto tu jest hejterem? Zawsze są dwie strony medalu i należy spojrzeć na sytuację z każdej możliwej strony.
      Pozdrawiam.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jak to co z resztą?

      to tylko ja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 4

      Jak to co z resztą? Naprawdę ma pani milion pasji? Czyli chyba żadnej pani nie ma. Nie wierzę, że ktoś, kto naprawdę się czymś pasjonuje i czymś żyje będzie zabraniał innym od święta (bo przecież...rozwiń całość

      Jak to co z resztą? Naprawdę ma pani milion pasji? Czyli chyba żadnej pani nie ma. Nie wierzę, że ktoś, kto naprawdę się czymś pasjonuje i czymś żyje będzie zabraniał innym od święta (bo przecież nie na codzień!) zorganizowania jakiejś imprezy powodującej wcale nie takich wielkich trudności. Nie wierzę i już.

      PS: Nie, nie biegam.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama