Przyrządy wrocławskich naukowców zbadają promieniowanie...

    Przyrządy wrocławskich naukowców zbadają promieniowanie rentgenowskie Słońca

    Agata Wojciechowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Eksplozje na Słońcu
    1/4

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Źródło NASA

    Voyager 1 opuścił układ słoneczny. Wrocławscy naukowcy nie brali udziału w jego tworzeniu, ale pracują nad projektami, które mają za zadanie zbadać m.in. promieniowanie rentgenowskie na słońcu.
    NASA niedawno ogłosiła, że Voyager 1 opuścił nasz układ słoneczny i zmierza na wprost nieznanego, czyli przestrzeni międzygwiezdnej. Ta niewielka sonda kosmiczna jest jedynym obiektem zbudowany ludzką ręką, który znajduje się poza naszym układem. Co więcej - nadal wysyła dane.

    - Voyager 1 został zaprojektowany około 50 lat temu – mówi prof. Paweł Rudawy z Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego.
    - Wrocławianie niestety nie brali udziału w jego tworzeniu. Byliśmy wówczas zamknięci za żelazną kurtyną i planowaliśmy zapewne w ramach układu warszawskiego napad na Danię. Sondę Voyager 1 wystrzelono 36 lat temu z przylądka Canaveral na Florydzie. Od tego czasu wysyła ona dane dotyczące naszego układu słonecznego. Jej głównym zadaniem było zbadanie Jowisza i Saturna wraz z ich księżycami. Teraz NASA ogłosiła, że „Podróżnik 1” przekroczył heliopauzę i znajduje się w przestrzeni międzygwiezdnej. Dotykamy tego, czego jeszcze nikt do tej pory nie zbadał, czyli przestrzeni międzygwiezdnej - dodaje.

    Spływają pierwsze, bardzo ostrożne, komunikaty dotyczące przestrzeni kosmicznej, które NASA udostępnia m.in. do Wrocławia. - Analiza tych danych nie jest prosta - wyjaśnia profesor. - Wyniki mogą, podkreślam mogą, zrewidować nasze pojęcia na temat struktury międzygwiazdowej. Jest to wydarzenie o fundamentalnym znaczeniu. Podobną skalę ważności mają jednak inne projekty, nad którymi pracują nasi wrocławscy naukowcy - dodaje.

    Centrum Badań Kosmicznych PAN jest zaangażowane w konstrukcję kilku różnych przyrządów, których zadaniem jest zbadać dokładnie Słońce i rozbłyski słoneczne. - Jest to bardzo ważne dla nauki – mówi prof. Janusz Sylwester, kierownik Zakładu Fizyki Słońca Centrum Badań Kosmicznych PAN we Wrocławiu.

    - Voyager 1 właśnie opuścił układ słoneczny, my swoją uwagę zwracamy dokładnie w przeciwnym kierunku. Sonda patrzy już w przestrzeń międzygwiazdową, a my - na Słońce - tłumaczy dr Zbigniew Kordylewski. - Zaprojektowane przez nas przyrządy znajdą się w pobliżu Słońca mniej więcej w tej samej odległości, w jakiej od naszej centralnej gwiazdy jest Merkury.

    Wystrzelone za kilka lat sondy z wrocławskimi przyrządami w ramach programów Europejskiej Agencji Kosmicznej i Rosyjskiej Agencji Kosmicznej otrzymają ważny cel – zbadanie dokładne Słońca. W ramach rosyjskiego projektu stworzono: Rentgenowski Spektrometr CHEMIX, w ramach projektu ESA aparatura kontrolna do Rentgenowskiego Teleskopu STIX. Aby móc zrobić odpowiednie dane sondy, muszą dolecieć jak najbliżej. Podczas podróży mają korzystać z pól grawitacyjnych innych planety, dlatego też tak ważne jest zaplanowanie momentu ich wystrzelenia.

    - Sondami można będzie kierować podczas drogi. Nie są to „wyrzucone” w przestrzeń przedmioty – mówi dr Zbigniew Kordylewski. - Jednak przez cały lot wielką rolę będą odgrywały pola grawitacyjne. Nasze przyrządy mają za zadanie zbadać promieniowanie rentgenowskie Słońca – dodaje. Programy, w których uczestniczą wrocławscy naukowcy, umożliwią ziemskim badaczom spojrzenie na całe Słońce. - Do tej pory tę gwiazdę mogliśmy obserwować z przodu i z tyłu. Teraz ujrzymy ją również od strony biegunów – tłumaczy dr z Centrum Badań Kosmicznych.

    Promieniowanie rentgenowskie spełnia kluczową rolę w czasie rozbłysków słonecznych. W momencie wybuchów na Słońcu wyzwalana jest wielka ilość energii w postaci fal elektromagnetycznych oraz strumienie cząsteczek, których prędkość dochodzi nawet do 1000 km/sek. Dlaczego jest to tak ważne dla nas, ziemian? - Cząsteczki te sieją spustoszenie dolatując do naszej planety – mówi Zbigniew Kordylewski. - Mogą wtedy wadliwie pracować systemy komunikacyjne. Fala idąca od Słońca stanowi też zagrożenie dla astronautów czy satelitów. Stąd tak ważne będzie nauczenie się ich prognozowania. W przyszłości mamy przewidywać pogodę kosmiczną w otoczeniu ziemskim. Będzie to możliwe dzięki zbudowanym przez nasz urządzeniom – dodaje.

    Wrocławscy naukowcy, tworząc przyrządy, musieli zmierzyć się z szeregiem problemów. Należały do nich: konieczność ograniczenia masy urządzenia oraz odpowiednie zabezpieczenie przed wysoką temperaturą, rzędu kilkuset stopni, do jakiej będzie rozgrzewać się zewnętrzna warstwa obiektu przebywającego w pobliżu Słońca.

    Czy Słońce nam zagraża? - My możemy spokojnie żyć – uspokaja dr Kordylewski. - Cyklicznie co 11 lat mamy do czynienia z większą aktywnością naszej centralnej gwiazdy. To jest jak najbardziej przewidywalne. Lecz Słońce rzeczywiście stało się groźniejsze, choć wcale się nie zmieniło . Jest to jednak wynik działań człowieka, który dysponuje coraz bardziej zaawansowaną technologią wchodzącą w przestrzeń kosmiczną, a będącą równocześnie bardzo czułą na to co się tam w górze dzieje. Polegamy na czułych urządzeniach elektronicznych, takich jak telefony komórkowe czy laptopy, które z powodu wybuchów na Słońcu mogą działać nieprzewidywalnie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama