Świetny "Blue Jasmine" Woody'ego Allena (RECENZJA)

    Świetny "Blue Jasmine" Woody'ego Allena (RECENZJA)

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    To film znakomity, bardzo allenowski, pełen nawiązań do „Tramwaju zwanego pożądaniem” – dramatu Tennessee Williamsa i filmu Elii Kazana, w którym główne role zagrali Vivien Leigh i Marlon Brando. Ale jeśli nie znacie „Tramwaju...”, nie martwcie się – „Blue Jasmine” opowiada przecież historię z życia wziętą. Bo każdy przynajmniej słyszał o człowieku, w kłopotach szukającym pomocy u dalszej lub bliższej rodziny, „zwalającym się” na głowę nie tylko bliskim, ale także ich połówkom, których wcale nie zachwyca taki obrót spraw.
    Cate Blanchett jako Jasmine

    Cate Blanchett jako Jasmine ©materiały dystrybutora

    Oto Jasmine (świetna, zasługująca na najwyższe laury Cate Blanchett) prosi swoją przybraną (obie były adoptowane) siostrę Ginger (Sally Hawkins) o możliwość pomieszkania u niej, dopóki, po życiowym krachu, nie stanie na nogi. Krach był potężny: stopa życiowa Jasmine była do tej pory nieosiągalna dla zwykłych śmiertelników (w tym Ginger). Niedoszła antropolożka, która zrezygnowała z kariery, by błyszczeć u boku bogatego i zaradnego biznesmena (Alec Baldwin), nagle znalazła się praktycznie bez środków do życia. Mąż w więzieniu, ona sama w jednym z nowojorskich sklepów stanęła za ladą, ale nie zniosła sytuacji, w której musi obsługiwać znajomą, do niedawna bywalczynię przyjęć organizowanych przez Jasmine. I poleciała samolotem do siostry. Pierwszą klasą, bo o istnieniu innej chyba nawet nie miała pojęcia.

    Historia związku Hala i Jasmine (a właściwie Jeanette, bo tak naprawdę ma na imię bohaterka) pokazana jest w retrospektywnej serii obrazków. Składają się na ciąg skeczy (trochę jak w „Annie Hall”, filmie Allena z 1977 roku). Hal żyje na wielką skalę – pieniądze wydaje z szerokim gestem, zarabia je na krawędzi prawa, a jak już zdradza swoją piękną żonę, robi to z rozmachem. A ona jest mistrzynią kreacji swojego życia i egocentryczką. Bo, choć zamożna i piękna, neurotyczna, powinna być bardziej interesująca. Jednak bohaterka, rysowana perfekcyjnie przez Cate Blanchett, to postać antypatyczna i nieciekawa. Interesują ją tylko pieniądze, a jedyne, na czym się zna, to doskonały wystrój wnętrz budynków i zakupy. Do prezentacji tego wszystkiego potrzebuje publiczności, więc bez przerwy gada, oczywiście o sobie.
    Cóż, zdaje się mówić Woody Allen: kłopoty, dołki życiowe, a nawet dramaty i tragedie dotykają wszystkich, bez względu na pochodzenie, status społeczny, miły lub niemiły charakter oraz urodę.

    Czy Jasmine ciąg niefortunnych zdarzeń (do których sama przyłożyła rękę, a dzięki niej sprawa, która mogła przybrać inny obrót, zakończyła się prawdziwą tragedią), czegokolwiek w życiu nauczy? Piękna, zimna kobieta nie staje się empatyczną osobą. Nie będzie kimś, kto chociaż spróbuje nie żyć na próżno, tylko zrobi coś dobrego dla kogoś innego, niż ona sama. Jej jedynym celem jest „stanąć na nogi”, a to równa się byciu uwielbianą przez wysoko postawionego mężczyznę i życiu w komforcie.
    Po raz kolejny warto zwrócić uwagę na kolorystykę obrazów kreowanych przez Allena. Życie nowojorskiej śmietanki towarzyskiej pokazane zostało w nobliwych beżach i blasku płomyków świec zdobiących stoły na przyjęciach. Otoczenie Ginger, mieszkanki San Francisco, zwyczajnej kobiety – jest pełne soczystych barw.

    Choć Cate Blanchett dominuje film aktorską osobowością, świetne kreacje prezentuje tu cały zespół. Warto zwrócić uwagę na kolorową jak egzotyczny ptak, prostolinijną Ginger graną przez Sally Hawkins. Równie znakomity jest Bobby Cannavale, Chili – narzeczony Ginger, domagający się swoich praw z siłą prostego człowieka. Chili, choć na społecznej drabinie stoi nisko, a kiedy coś idzie nie po jego myśli, bywa zwyczajnym chamem, jest o wiele bardziej interesujący niż egzaltowana snobka Jasmine.

    „Blue Jasmine”, reż. Woody Allen, występują: Cate Blanchett, Alec Baldwin, Sally Hawkins, Bobby Cannavale, Louis C.K., Peter Sarsgaard, USA 2012.

    Lubisz filmy Woody'ego Allena? Dowiedz się, co możesz obejrzeć w telewizji! Sprawdź aktualny program tv!

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      M.M.

      M.M. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 18

      CUDOWNY FILM

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rola Cate Blanchett - OSKAROWA!!!

      Iwona (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 25

      Po seansie w sobotę byłam wstrząśnięta - film znakomity - rola Cate Blanchett rozedrgana - OSKAROWA !!! postać zapętlona. Warto zobaczyć kolejny raz - pójdę za kilka dni jak przetrawię. Nie...rozwiń całość

      Po seansie w sobotę byłam wstrząśnięta - film znakomity - rola Cate Blanchett rozedrgana - OSKAROWA !!! postać zapętlona. Warto zobaczyć kolejny raz - pójdę za kilka dni jak przetrawię. Nie spodziewałam się takiego Allena, po ostatnich ciepłych i malowniczyć filmach... Trudne ale znakomite - Dobrze, że po filmie były długie polek rozmowy i rozładowały mroczną atmosferę...zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      asda

      asd (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 14

      To albo ja nie rozumiem komedii Allenowskiej, albo po prostu ta recenzja jest napisana bez oglądania filmu. Człowiek chyba oglądnął trailer i postanowił napisać recenzję.
      Film jest przenudnawy - w...rozwiń całość

      To albo ja nie rozumiem komedii Allenowskiej, albo po prostu ta recenzja jest napisana bez oglądania filmu. Człowiek chyba oglądnął trailer i postanowił napisać recenzję.
      Film jest przenudnawy - w kinie w połowie filmu ludzie zaczęli wychodzić. Główna bohaterka to jakaś kobieta, która ma problemy z życiem, z własną wartością. Sprzedaje się za dogodne życie, w co stara się wciągnąć swoją siostrę, którą jednak ma poukładane w głowie i nie leci za forsą.
      Jasmine zostałą odegrana dobrze, mimika twarzy, tragizm postaci, aczkolwiek... Ten film raczej powinien być dramatem niżeli komedią.
      Zmarnowana forsa, polecam iść na Millerów, nie tracić kasy na ten film.

      Pozdrawiamzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      odp

      Ewa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 7

      Kobieto, daj sobie spokój z pisaniem recenzji- mam wrażenie, że pisało to dziecko z gimnazjum. Rzeczywiście idź lepiej na Millerów...

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama