Marszałek: opera ma pieniądze

    Marszałek: opera ma pieniądze

    Marcin Torz

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Czy Operze Wrocławskiej zabraknie pieniędzy na przedstawienia i pensje dla pracowników, jak napisała we wtorek "Gazeta Wyborcza"?
    Dyrektor Opery Ewa Michnik na łamach dziennika stwierdziła, że dotacji z urzędu marszałkowskiego zabraknie również na wynajem magazynów na dekoracje i kostiumy czy utrzymanie samego gmachu przy ul. Świdnickiej.
    We wtorek zarzuty te odpierał wicemarszałek Piotr Borys.
    - Opera dostała od nas tyle samo pieniędzy, co w ubiegłym roku - mówił Borys. - Budżet placówki to 26 mln zł. A trzy lata temu wynosił jedynie 13,7 mln - wyliczał.

    Z tekstu wynikało, że Opera musi odwołać premiery i zwolnić 30 pracowników.
    - Widowisko "Gioconda" nie zostało odwołane z braku pieniędzy. W tym czasie na pergoli będzie prowadzony remont i artyści nie mieliby gdzie występować - wyjaśniał Borys. Ale widowisko było planowane już od dwóch lat.

    Urząd marszałkowski oczekuje, że na Operę więcej pieniędzy da magistrat. W tym roku od miasta wpłynęło 850 tys. zł.
    - O 150 tysięcy mniej, niż rok temu - przyznaje Jarosław Broda, szef wydziału kultury. - Ale sami przez kryzys musieliśmy okroić festiwal teatralny "Świat Miejscem Prawdy".

    Elżbieta Szczucka, rzecznik prasowy opery, nie chciała komentować sytuacji. Odesłała nas do dyr. Michnik, z którą nie udało nam się skontaktować.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama