Inspekcja sprowadziła autobusy do fabryk

    Inspekcja sprowadziła autobusy do fabryk

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Przemęczeni kierowcy i zepsute autobusy. Tak pracownicy fabryk z Kobierzyc jeżdżą do pracy.
    Inspekcja Transportu Drogowego przeprowadziła we wtorek skoro świt nalot na autobusy dowożące pracowników do fabryk LG i innych firm działających w Biskupicach Podgórnych koło Wrocławia. To pierwsza taka akcja na Dolnym Śląsku.

    Efekty - na 43 skontrolowane autobusy aż dziewięć nie nadawało się do jazdy. Ich kierowcom odebrano dowody rejestracyjne, bo z pojazdów wyciekał olej, zepsute były światła albo źle oznakowano wyjścia ewakuacyjne.
    W kilku przypadkach ujawniono, że kierowcy oszukują zapisy tzw. tachografu, czyli urządzenia rejestrującego czas pracy kierowców.

    To trop potwierdzający nieoficjalne informacje inspekcji drogowej, że kierowcy autobusów jeżdżących do podwrocławskich fabryk często są przemęczeni.
    - Ujawniliśmy przypadek kierowcy, który skończył pracę pół godziny po północy, a zaczął znowu o czwartej nad ranem. Zamiast przepisowych dziewięciu godzin odpoczywał zaledwie trzy i pół - mówi wiceszef wrocławskiego oddziału inspekcji Jarosław Łaganowski.
    Najwyższy mandat - 1000 złotych - zapłaci kierowca, który jechał z urządzeniem rejestrującym czas pracy kolegi.

    Inspekcja Transportu Drogowego zorganizowała nalot na autobusy kursujące do fabryk, bo od wielu miesięcy docierały do niej anonimowe skargi na uszkodzone autobusy i przemęczonych kierowców.
    - Dostajemy listy pocztą elektroniczną. Po kilka w miesiącu - mówi Daniel Woźniak z wrocławskiego oddziału ITD.

    Właściciele fabryk w strefie ekonomicznej w Biskupicach Podgórnych należa do największych pracodawców na Dolnym Śląsku. Codziennie kilkadziesiąt autobusów przywozi tutaj do pracy tysiące osób.

    We wtorek nad ranem na wielkim parkingu w Biskupicach Podgórnych pojawiło się czternaście specjalistycznych samochodów Inspekcji Transportu Drogowego i 27 inspektorów.
    Kilka godzin później do wrocławskiego oddziału Inspekcji dotarł kolejny anonimowy e-mail. Jego autor informował, że kierowca jednego z autobusów jadących ze Świdnicy na wieść o nalocie zatrzymał się kilka wiosek przed celem. Dlaczego? Bo trzydziestu pasażerów wiózł 15-osobowym busem, w dodatku zepsutym. Środkowe drzwi otwierały się przy skręcie w lewo. Były też problemy ze zmianą biegów.
    - Naloty na strefę będą powtarzane - zapewnia Jarosław Łaganowski.

    Co szefowie fabryk zrobią z nierzetelnymi przewoźnikami?
    - Nie znamy wyników kontroli - mówi Jan Przysztasz z LG Electronics. - W naszej strefie jest kilka fabryk i wielu przewoźników współpracujących z nimi. Nie wiem, czy stwierdzone nieprawidłowości dotyczą firm współpracujących z naszą fabryką. Zdecydujemy, co zrobić po analizie ustaleń Inspekcji.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama