Jelenia Góra: Oto najlżejszy odrzutowiec świata! (WYWIAD)

    Jelenia Góra: Oto najlżejszy odrzutowiec świata! (WYWIAD)

    Rafał Święcki

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Z Andrzejem Frydrychewiczem, konstruktorem lotniczym, który w firmie Metal Master z Podgórzyna skonstruował najlżejszy odrzutowiec świata rozmawia Rafał Święcki.
    Jelenia Góra: Oto najlżejszy odrzutowiec świata! (WYWIAD)
    Producent samolotu Flaris Lar 1 reklamuje go jako oryginalną konstrukcję, która nie powiela istniejących na świecie projektów, a rozwiązuje wiele obecnych problemów lotnictwa. Dlaczego Flaris jest wyjątkowy?
    Znaleźliśmy niszę rynkową. Myśmy ją nazwali "family jet". To nowa kategoria. Dziś istnieje kategoria "very light jet". Są to samoloty, które zajęły miejsce tzw. biz jetów, czyli samolotów dla bogatych biznesmenów. One były bardzo drogie: kosztowały 12-15 mln dolarów za sztukę. Ale rozwój silników lotniczych i awioniki umożliwił zbudowanie dużo tańszych samolotów, 6-7-miejscowych. Budowę tych maszyn zapoczątkowała firma, która również nie miała żadnych lotniczych tradycji. Branżowi producenci nie byli bowiem zainteresowani produkcją taniego samolotu. Samolot nazwano Eclipse 500. Według wstępnych kalkulacji miał kosztować około miliona dolarów.To byłaby rewelacja. W trakcie budowy zmieniono jednak założenia. Firma uznała,że boi się rynku prywatnego i woli zbudować samolot dla odbiorców, którzy będą użytkowali go jak taksówkę. Ta decyzja spowodowała ogromne zmiany w konstrukcji samolotu, m.in. dołożono drugi silnik. Projekt kosztował po-nad 500 mln dolarów, a do sprzedaży samolot wystawiono za ponad 2 mln dolarów. Producent wyprodukował jedynie ok. 250 sztuk i zbankrutował. Ale całe to zamieszanie sprawiło, że potentaci z branży musieli zbudować swoje tanie samoloty. Powstało wiele maszyn z rodziny "very light jet", np. cessna mustang. Brazylijski Embraer zrobił Phenoma. Wszystkie te samoloty stanowią bardzo silną grupę na rynku. My ab-solutnie nie chcieliśmy z nimi rywalizować, bo to bardzo podniosłoby koszty i ograniczyłoby rynek. Nie widzieliśmy też możliwości pobicia ich. Nasz produkt musiałby być dużo lepszy, by przebić się na rynku. Prace trwały więc długo. Samolot przeradzał się w różne kolejne wersje. Jednocześnie starannie badaliśmy rynek i jego potrzeby. Wyszło nam, że wciąż brak na rynku samolotu odrzutowego o bardzo dobrych osiągach, z prędkością przelotową ponad 700 km/h, z zasięgiem 3-3,5 tys. km. Z możliwością startu i lądowania na trawiastych lotniskach, które są normą w Europie i wielu innych krajach na świecie. Założyliśmy też, że samolot będą użytkowały prywatne osoby, czyli piloci o niskich kwalifikacjach. Cechy samolotu wybaczają pewne błędy pilotowi. To zdecydowanie różni naszą maszynę od innych. Dziś najczęściej użytkowanymi samolotami przez prywatnych właścicieli są samoloty ultralekkie o niezbyt skomplikowanej konstrukcji. Flaris ma być ultralightem z napędem odrzutowym. To stanowi o jego oryginalności. Ale mam świadomość, że po nas ktoś dostrzeże ten rynek i zrobi podobny samolot.

    Wiele projektów lotniczych schodzi z desek kreślarskich, ale nigdy nie doczekują się realizacji. Czy tak może być z Flarisem?
    On już nie może się nie urzeczywistnić. Liczymy miesiące do pierwszego lotu. Samolot już jest gotowy. Mamy elementy na kolejne egzemplarze. Gdybyśmy nie byli pewni, że ten projekt się uda, nigdy nie pokazalibyśmy go w Paryżu (Flaris był prezentowany na ostatnich Międzynarodowych Targach Lotniczych w Le Bour-get - przyp. red.). Znając możliwości firm światowych, wie-my, że nie możemy robić go rok czy dwa lata dłużej. Bo w międzyczasie inni zbudują podobny samolot i nas wyprzedzą.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama