Siatkarska uczta w Orbicie. ZAKSA i Skra w finale Pucharu...

    Siatkarska uczta w Orbicie. ZAKSA i Skra w finale Pucharu Polski! (RELACJE)

    Jakub Guder, Paweł Hochstim

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Siatkarska uczta w Orbicie. ZAKSA i Skra w finale Pucharu Polski! (RELACJE)

    ©fot. Krzysztof Kapica

    Jeśli ktoś w piątek narzekał na poziom ćwierćfinałowych meczów we wrocławskiej Orbicie, to w sobotę półfinały musiały zadowolić wszystkich malkontentów. W pierwszym meczu ZAKSA pokonała 3:0 Lotos Trefl Gdańsk. W drugim półfinale po kapitalnym widowisku i przy pełnych trybunach PGE Skra okazała się lepsza 3:1 od Asseco Resovii Rzeszów. Finał w niedzielę o godz. 14.45
    Siatkarska uczta w Orbicie. ZAKSA i Skra w finale Pucharu Polski! (RELACJE)

    ©fot. Krzysztof Kapica

    ZAKSA PIERWSZYM FINALISTĄ

    ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała we wrocławskiej hali Orbita 3:0 (25:23, 25:21, 25:16) Lotos Trefl Gdańsk i jako pierwszy zespół awansowała do finału Pucharu Polski siatkarzy. Jej rywala wyłoni pojedynek Resovii ze Skrą Bełchatów.

    Obrońcy tytułu tylko przez dwa pierwsze sety toczyli wyrównaną walkę z kędzierzynianami. Trzeciego seta oddali właściwie bez walki.
    Słabo zaprezentował się Mateusz Mika, który - chociaż wyszedł w pierwszej szóstce - mecz kończył na ławce rezerwowych. ZAKSA dobrze grała blokiem, ale przede wszystkim lepiej przyjmowała zagrywkę, z czym duży problem mieli rywale. Zespół z opolskiego miał aż 79 proc. pozytywnego przyjęcia, przy 52 proc. przeciwników. Świetnie prezentował się też rozgrywający Benjamin Toniutti, którego zresztą wybrano MVP spotkania.

    ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Lotos Trefl Gdańsk 3:0 (25:23, 25:21, 25:16)

    ZAKSA:
    Tillie (6), Konarski (12), Gladyr (7), Wiśniewski (8), Deroo (11), Toniutti (4), Zatorski (libero) oraz Rejno, Semeniuk.
    Lotos Trefl: Grzyb (5), Falaschi (1), Schwarz (6), Gawryszewski (7), Troy (11), Mika (2), Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz (6), Ratajczak (1), Hebda (3), Dębski.

    ____________________________________________________

    SCENARIUSZ JAK U HITCHCOCKA - SKRA LEPSZA OD RESOVII

    Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali we Wrocławiu Asseco Resovię Rzeszów 3:1 i awansowali do finału Pucharu Polski. Ostatni raz w finale bełchatowianie grali cztery lata temu. I zdobyli wtedy to trofeum.

    Spotkanie PGE Skry i Asseco Resovii było meczem, w którym lała się krew – i dosłownie, i w przenośni. Zawodnicy obu drużyn walczyli bardzo ambitnie, a już na samym początku libero rzeszowskiej drużyny Krzysztof Ignaczak zderzył się z jednym ze swoich kolegów, a znad oka zaczęła mu lecieć krew. Lekarze powstrzymali krwawienie, ale Ignaczak musiał zejść z boiska, a zastąpił go Damian Wojtaszek, który ostatnio nie trenował z powodu kontuzji. I to było widać, bo libero, który tak dobrze wypadł na początku stycznia w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich był cieniem samego siebie. Ignaczak zresztą później wrócił na boisko.

    Pierwszy set nieco przysłonił problemy mistrzów Polski, bo Resovia wygrała dość zdecydowanie, budując wcześniej przewagę w jednym ustawieniu. I choć w pierwszym secie PGE Skra przegrała do 18, to jednak w bełchatowskich szeregach nie było powodów do tragedii, a ostrożny optymizm mogła budować postawa duetu przyjmujących – Facundo Conte i – a może przede wszystkim – Nicolasa Marechala. Francuz, mówiąc językiem sportowców, grał w sobotni wieczór we wrocławskiej Orbicie „szlema”. Był nie do zatrzymania w żadnym z elementów, bo doskonale przyjmował zagrywkę, skutecznie atakował, a do tego świetnie zagrywał.

    Asseco Resovia słabła z każdą piłką, a kolejne wygrane akcje nakręcały bełchatowskich siatkarzy. Rzeszowski szkoleniowiec Andrzej Kowal mieszał w składzie, zmieniał przyjmujących – na boisko wchodzili Nikołaj Penczew i Aleksander Śliwka – ale nie rezultatu. Jeszcze w środkowej fazie czwartego seta Asseco Resovia mogła liczyć na przedłużenie meczu do tie-breaka, ale wystarczyło, by bełchatowianie wrócili do mocniejszej zagrywki z dwóch wcześniejszych partii, a ich przewaga znów urosła. W końcówce rzeszowianie obronili trzy piłki meczowe i doprowadzili do gry na przewagi. Dwie ostatnie piłki wygrał jednak Facundo Conte, zapewniając zwycięstwo PGE Skrze.

    W niedzielnym finale, który rozpocznie się o godz. 14.45, PGE Skra zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która bez większych problemów pokonała w półfinale Lotos Trefl Gdańsk 3:0.

    Co ciekawe, już w środę PGE Skra i Asseco Resovia zmierzą się ponownie, tym razem w meczu ligowym w Rzeszowie. I będzie to jeszcze ważniejsze spotkanie, bo – być może – rozstrzygające o tym, która z tych drużyn zagra w finale PlusLigi.

    PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (18:25, 25:20, 25:18, 26:24)

    PGE Skra:
    Uriarte, Conte, Lisinac, Wlazły, Marechal, Kłos, Piechocki (libero) oraz Gromadowski, Janusz, Wrona, Rodriguez. Trener: Miguel Falasca.
    Asseco Resovia: Drzyzga, Jaeschke, Holmes, Kurek, Achrem, Paszycki, Ignaczak (libero) oraz Wojtaszek (libero), Penczew, Śliwka, Witczak, Dryja. Trener: Andrzej Kowal.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama