"Korespondaż" w Muzeum Architektury

    "Korespondaż" w Muzeum Architektury

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W czwartek we Wrocławiu otwarcie ekspozycji „Korespondaż” Jiříego Kolářa.
    "Prolaż", fotografia Béatrice Bizot, 20 sierpnia 1986 roku

    "Prolaż", fotografia Béatrice Bizot, 20 sierpnia 1986 roku ©materiały prasowe

    Poeta, dramaturg, tłumacz. Jeden z ważniejszych artystów czeskich. W 1953 roku trafił do stalinowskiego więzienia, w 1979 wyemigrował. Do Czech wrócił dopiero w 1997 roku. Jiří Kolář – w jego utworach charakterystyczne są zderzanie przeciwieństw, wykorzystywanie techniki montażu „gotowych” tekstów, zamiłowanie do konkretu oraz postulat mówienia prawdy. Język traktował nieufnie, badając jego możliwości i nieustannie krytykując. Inspirował m.in. Bohumila Hrabala. Jutro w Muzeum Architektury we Wrocławiu zostanie otwarta niezwykła wystawa „Korespondaż”, której bohaterami są Jiří Kolář, Béatrice Bizot, wielka sztuka, małe kartki pocztowe i słowa wyrażające to, co między słowami.

    W 1948 roku Kolář był jednym z gości – obok Pablo Picassa i Paula Eluarda – Światowego Kongresu Intelektualistów we Wrocławiu. Najwięk-szą wystawę swoich prac miał w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku (1975), a na świecie znany był i jest z obiektów i kolaży, częściowo tworzonych wymyślonymi przez siebie technikami, o których pisał w „Słowniku metod”. To właśnie w nim zanotował pewne wspomnienie z 1948 roku: „Wielki plik starych kluczy kupiłem na pchlim targu w ruinach Wrocławia. Straszna była ta wizja: klucze nieznanych, może nawet pomordowanych właścicieli, ze spalonego lub inaczej zniszczonego mienia (klucze były nie tylko zardzewiałe, ale przeżarte wapnem i czernią spaleniska), ze zrabowanych, martwych lub opuszczonych mieszkań, ze zbombardowanych, zburzonych domów, w większości czekają-cych w żałosnych zwaliskach. W Polsce także złożyłem w myślach swój jedyny kluczowy wiersz”.

    W 1986 roku pewna młoda dziewczyna, wtedy studentka, bardzo chciała zostać dziennikarką. Béatrice Bizot – to o niej mowa – podzieliła się tym pomysłem ze swoim mentorem, czyli starszym o wiele lat i wiele doświadczeń Jiří Kolářem. Ten przekonał ją, że do mistrzostwa prowadzi droga pełna ćwiczeń. I tak między latem 1986 a zimą 1987 roku Mistrz tworzył i wysyłał każdego dnia dwudziestoletniej Francuzce Béatrice Bizot swoje kolaże z notkami na odwrocie, a w zamian ona dzień po dniu pisała do niego listy, „których treść wiernie odzwierciedlała jej życie”.

    Béatrice Bizot dziennikarką nie została. Sztuka zawładnęła nia tak bardzo, że dzisiaj jest cenioną rzeźbiarką. W liście wysłanym z Paryża w piątek, 14 listopada 1986 roku, do którego dokleiła w nagłówku mały kluczyk, pisała do Kolářa: „Oto kluczyk, do którego być może znajdzie Pan zamek. Z pewnością dotrze Pan w ten sposób do skarbu odwrotnie proporcjonalnego do jego wielkości… Babcia miała drewnianą skrzynkę, w której było około pięciuset kluczy, z których każdy miał jakąś tajemnicę. Kto wie, dokąd Pana zaprowadzi ten oto… Tajna szuflada w antycznym meblu? Szkatułka na biżuterię? Zakurzone pudełko, w którym od wieków śpią namiętne listy Romea i Julii? Kto wie…”.

    Wystawa tej szczególnej korespondencji pomiędzy Mistrzem i Muzą do Wrocławia przyjechała z Galerii Narodowej w Pradze na zaproszenie Galerii Miejskiej. Zaproszenie przyjęła też Béatrice Bizot, a goście, którzy zechcą wejść w intymny świat wzajemnej fascynacji, mają zagwarantowa-ną niezwykłą podróż – każdy kolaż Kolářa cytuje klasyków. Jakich? Najlepiej sprawdzić samemu.

    Otwarcie wystawy 4 lipca w Muzeum Architektury, godz. 17, ul. Bernardyńska.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama