Ważne
    Czym jest wolność? – Marek Fiedor wyreżyserował bardzo...

    Czym jest wolność? – Marek Fiedor wyreżyserował bardzo interesujący „Zamek” Franza Kafki

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Marta Malikowska (Frieda, bufetowa), Przemysław Bluszcz (K., geometra), Elżbieta Golińska (Gardena, oberżystka)

    Marta Malikowska (Frieda, bufetowa), Przemysław Bluszcz (K., geometra), Elżbieta Golińska (Gardena, oberżystka) ©Tomasz Żurek/Wrocławski Teatr Współczesny

    Ludzkie dążenia, plany, pogoń za mitycznym „zamkiem” (czymkolwiek jest), pragnienie samorealizacji, uszczęśliwienia siebie lub innych, spełnienie w banalnym seksie przy kimś, kto nawet nie jest bliski... To wizja życiowej katastrofy, będącej udziałem współczesnego człowieka.
    Marta Malikowska (Frieda, bufetowa), Przemysław Bluszcz (K., geometra), Elżbieta Golińska (Gardena, oberżystka)

    Marta Malikowska (Frieda, bufetowa), Przemysław Bluszcz (K., geometra), Elżbieta Golińska (Gardena, oberżystka) ©Tomasz Żurek/Wrocławski Teatr Współczesny

    Pięć kobiet i K., przedstawiający się jako geometra, to cały świat kafkowskiego „Zamku” według scenariusza i w reżyserii Marka Fiedora.
    W spektaklu (autor scenariusza nie jest zbyt wierny Franzowi Kafce) K., geometra (Przemysław Bluszcz – brawo za świetną kreację), przybywa na wezwanie właściciela zamku, by pracować właśnie jako geometra. Z tym że – choć legitymuje się listem, który napisał do niego właściciel zamku, Klamm, nominując go na geometrę – jakoś nikt nie traktuje poważnie ani jego dążeń, ani zamiarów. No cóż, przecież „nie można przyjmować wypowiedzi zamku dosłownie” – twierdzi Giza, urzędniczka (bardzo dobra Beata Rakowska, kreująca urzędniczkę bardzo oddaną swojej urzędniczej misji).
    W małej społeczności, w której K. zaczyna życie, każdy zdaje się – jak mawiamy – „kręcić własne lody”. Bo to społeczność tylko z nazwy: żadna z osóbstanowiących mikroorganizm nigdy nie starała się żyć świadomie w społeczeństwie. Po prostu dryfują z prądem albo realizują własne ambicje i zamierzenia. Niestety, w społeczeństwie nie da się być naprawdę wolnym, choć K. wrzeszczy ze słupa, na który się wspina: „Jestem wolny!”. Być może po prostu K. nie wie, czym jest prawdziwa wolność. A na to, żeby – zanim skosztuje się wolności i będzie ją wolno smakować– dowiedzieć się, czym ona jest i jakie są jej konsekwencje, po prostu nie ma czasu. Obserwujemy powolne przenikanie K. do lokalnej społeczności.
    Najpierw spotyka jedną z kobiet, która chce go przenocować, ale on nie chce. Nic dziwnego, przecież powinien już nocować w zamku. Oberżystka Gardena (Elżbieta Golińska) zarzuca mu: „Jest pan tu dopiero od wczoraj, a już wszystko chce pan wiedzieć”. K. dowiaduje się też, że skoro „nie jest ani z zamku, ani ze wsi, jest niczym”.
    K., szukając pracy, nie szuka jej jednak zbyt konsekwentnie. Wydzwania gdzieś, chwytając się słuchawki telefonu niczym tonący brzytwy, ale jego poczynania nie mają sensu. Nawet nie bardzo wiadomo, kto jest jego telefonicznym rozmówcą, bo być może to telefony do kogoś z przeszłości. Zostawił swoich bliskich, więc wiąże się z kochanką (Marta Malikowska w roli Friedy – bufetowej, kolejny raz pokazuje świetny warsztat i dużą aktorską klasę). Co z tego, że Frieda jest atrakcyjna? Mimo naprędce nawiązanej bliskości jest po prostu kolejną obcą osobą dla K. Nie może więc nawiązać z nią relacji prawdziwej i głębokiej. To tylko seks. Tacy jak K. są właśnie współcześni buntownicy – zdaje się mówić Marek Fiedor. Pozornie tylko wiedzący, o co chodzi w życiu, pozornie dążący do spełnienia. Pozornie wolni.
    Nie pomoże amerykański sen – jego bardzo wymownym znakiem jest czerwony cadillac, element wysmakowanej scenografii Justyny Łagowskiej. Coraz bardziej dusznej atmosfery nie rozrzedzą żadne zabiegi bohaterów, ani urzędnicze (urzędniczka Giza próbuje uporządkować rzeczywistość), ani żadne inne. Punktowany lejtmotiwem grającej klezmerki Olgi (Zina Kerste) świat dąży do niespełnienia i klęski. „Wszystko jest pełne możliwości” – stwierdza K. – „Ale tak rzadko się je wykorzystuje. Dlaczego?”. Odpowiedzi nie ma.
    Wrocławski Teatr Współczesny, Franz Kafka, „Zamek”, scenariusz i reżyseria Marek Fiedor, scenografia i reżyseria świateł Justyna Łagowska, muzyka Tomasz Hynek. Występują: Przemysław Bluszcz, Elżbieta Golińska, Marta Malikowska, Zina Kerste, Anna Błaut, Beata Rakowska. Premiera 22 czerwca na Scenie na Strychu.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ....

      robert (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 11

      tylko wysłać na to szkoły, żeby zohydzić im teatr

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ...

      robert (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 20

      trudno mi uwierzyć w szczerość tej recenzji. Spektakl pod każdym względem jest katastrofalny, a jeśli chodzi o aktorstwo to nie da się tej nędzy opisać słowami. uważam, że "Zamek" Fiedora to kpina

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zamek

      widz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 6

      Oberżystka nie nazywa się Olga.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Po Pomarańczyku

      nasze oczekiwania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 24

      były większe.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo