Ważne
    Bułgarska komisarz zaprowadzi porządki w unijnych wydatkach

    Bułgarska komisarz zaprowadzi porządki w unijnych wydatkach

    Bruno Waterfield

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Bułgarska komisarz zaprowadzi porządki w unijnych wydatkach

    ©bartosz sadowski

    Bułgarka Kristina Georgiewa, wiceszefowa Komisji Europejskiej oraz komisarz ds. budżetu i zasobów ludzkich ruszyła na wojnę z brukselską biurokracją. Narazi się wielu, bo pod lupę wzięła m.in. nieprzejrzyste finanse
    Bułgarska komisarz zaprowadzi porządki w unijnych wydatkach

    ©bartosz sadowski

    Ponad 55 tysięcy eurokratów z niecierpliwością czeka na hojną, przyznawaną co dwa lata, podwyżkę za pracę dla organizacji, która w jednym tylko - najeżonym błędnymi decyzjami - roku wypłaciła 130 mld euro.

    W takiej sytuacji jedna kobieta postanowiła uczynić swoją misją zmianę niejasnego i rojącego się od błędów sposobu, w jaki działa Bruksela oraz zrewolucjonizowanie sposobu nadzoru nad jej pracą. Teraz potrzebuje tylko trochę poparcia ze strony opinii publicznej.

    Bułgarka Kristalina Georgiewa jest wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej oraz komisarzem ds. budżetu i zasobów ludzkich. Właśnie postawiła sobie za cel uczynienia zawiłości finansowych UE równie otwartymi i przejrzystymi co w innych instytucjach międzynarodowych - choćby Banku Światowym.

    Opinia publiczna będzie mogła sprawdzać i przypatrywać się jak poszczególne jednostki, firmy i projekty zagospodarowują przekazywane im ponad 110 mld euro unijnych pieniędzy. Temu celowi posłużą plany uczynienia finansów Brukseli bardziej przejrzystymi.

    Georgiewa ma nadzieję, że otwartość pomoże odwrócić obecny trend wydawania przez Europejski Trybunał Obrachunkowy „niekorzystnych opinii” w kwestii „legalności i regularności” wydatków UE. Teraz nadzorującymi obserwatorami staną się miliony członków opinii publicznej.

    Komisarz ds. budżetu i zasobów ludzkich urodziła się w 52 lata temu w Sofii. Georgiewa jest także gotowa wydać walkę własnym interesom unijnej biurokracji. Do 2017 roku ma zostać przeprowadzona radykalna reorganizacja szczodrego systemu płac i ciepłych posadek na całe życie.

    Georgiewa zamierza wziąć się potężne związki zawodowe działające w Komisji Europejskiej. Chce odejść od systemu synekur na całe życie oraz emerytur w wysokości 70 proc ostatniego wynagrodzenia w stronę tego, co nazywa „elastycznymi umowami”. Realizacja tego planu ma przynieść ogromne oszczędności.

    Z Kristaliną Georgiewą spotykam się w jej przeszklonym biurze na 12 piętrze brukselskiego gmachu KE. Pani komisarz mówi, że pragnie aby opinia publiczna miała możliwość szerszego zaznajomienia się, a nawet nadzorowania, skomplikowanego i często kontrowersyjnego budżet UE.

    Przypomina, że przez 25 lat pracowała w Banku Światowym. Teraz jest zdeterminowana, by uczynić przejrzystą sytuację tych, którzy korzystają z unijnych funduszy kierowanych do tysięcy gospodarstw rolnych, rolnych biznesów, projektów budowlanych i innych leżących w gestii polityki regionalnej poszczególnych krajów w całej Europie.

    Informacje na ten temat są ukrywane, trudno je znaleźć lub po prostu umieszcza się je gdzieś głęboko na krajowych internetowych stronach administracyjnych. Teraz mają być one dostępne poprzez jedno proste narzędzie internetowe. Celowi temu ma służyć specjalna interaktywna mapa. Wszywko ma być jasne - gdzie, komu i ile wypłacono.

    - Bardzo głęboko wierzę, że przejrzystość jest najlepszym przyjacielem podatnika. Im więcej zamieszczamy prostych i dostępnych informacji na temat tego, co finansujemy z pieniędzy unijnych podatników, tym większy będzie nacisk na to, by wykorzystywać w możliwie najlepszy sposób - mówi Georgiewa.

    Pani komisarz chce by posłowie poszczególnych parlamentów, radni, dziennikarze śledczy i szerzej cała opinia publiczna otrzymywała informacje, dzięki którym będą skutecznie rozliczać miejscowe władze, grona decyzyjne w dziedzinie edukacji czy konsorcja budowlane z tego, jak wydają przeznaczane im co roku ponad 66 mld euro unijnych funduszy.

    W sieci już jest dostępna informacja o celu i zasadach 691 projektów UE. Do końca obecnej dekady Georgiewa ma zamiar zgromadzić w jednym miejscu wszystkie bazy danych Komisji Europejskiej. Dzięki temu podatnik będzie mógł wywierać nacisk na tych, którzy na miejscu ponoszą odpowiedzialność [za dysponowanie funduszami] - Jedna z ogromnych zalet takiego postępowania polega na zmuszaniu wszystkich do uczenia się jak koncentrować się na końcowych rezultatach i wykorzystywać fundusze w sposób rozsądny - mówi Georgiewa.

    Plan może spowodować rewolucję w takich krajach jak Hiszpania, Włochy czy Polska, gdzie finansowane z środków unijnych wielkie inwestycje drogowe czy związane z budową nowych lotnisk wzbudzają mnóstwo kontrowersji gdy chodzi o prawidłowość ich wykorzystywania. W pierwszym z tych przypadków, mówi się o korupcji, w drugim - o budowie niepotrzebnych i niewykorzystywanych pasów startowych.

    Przeprowadzony w ubiegłym roku audyt wykazał, że od 2000 roku zmarnowano ponad 140 mln euro przeznaczonych z funduszy unijnych na budowę lotnisk. 220 mln wykorzystano w sposób niewłaściwy - za wydane pieniądze nie uzyskano zakładanej jakości wykonania. Zupełnie nieużywane dziś terminale i pasy startowe zbudowano między innymi w Grecji, Hiszpanii, Włoszech, Polsce i Estonii.

    - Silnie naciskamy na państwa członkowskie, by ujawniały informacje miejscowym społecznościom. Dzięki temu łatwo będą one mogły zanalizować, kto i co na ich terenie zrobił - mówi Georgiewa.

    W ubiegłym miesiącu Europejski trybunał Arbitrażowy opublikował raport, z którego wynika, że 133.6 mld euro z wypłacone z unijnego budżetu objęte było „istotnymi błędami” - zwykle z powodu nieprawidłowo wypełnionych aplikacji.

    Obecne posunięcia Kristaliny Georgiewej wpisują się w jej wysiłki przekonania audytorów i opinii publicznej, aby koncentrowali się na efektach końcowych projektów. - Można zbudować drogę w stu procentach zgodną z [z zasadami wykorzystywania środków unijnych], ale prowadzącą donikąd. Mamy koncentrować się na efektach końcowych i definiować priorytety. Jestem wielką zwolenniczką korzystania z narzędzi korygujących, bo ludzie muszą szanować zasady - mówi Georgiewa.

    Związki zawodowe? - Komisja zabiera się za te sprawy za wolno. Gdy chodzi o reformę systemu emerytalnego inne międzynarodowe organizacje robią to szybciej niż Komisja Europejska - mówi Georgiewa.

    Chce ona zredukować rosnące zobowiązania emerytalne UE. W następnych latach mają one sięgnąć 60 mld euro.

    - Najważniejszy instrument reformy polega na zmniejszeniu liczby osób, którym Bruksela musi wypłacać emerytury. Chcemy doprowadzić do sytuacji dysponowania etatowym rdzeniem służby cywilnej - resztę zadań wykonywaliby ludzie związani elastycznymi warunkami pracy. Dzięki temu będziemy szybciej się rozwijać.

    Jest gotowa stawić czoła potężnym własnym interesom brukselskiej biurokracji? - No pewnie! Niedoczekanie wasze! - śmieje się Goergiewa.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bułgarska komisarz poczyni zapewne niewiele lub nic, jak zresztą niemalże każdy inny!

      Ale komisarz może zdąży i obniżyć gażę Króla Europy do ostatniej średniej (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      I dokładnie gażę obniżyć do takiej wysokości, jaka jest ustanowiona w polskim URM, i jaka obowiązywała na dzień ucieczki z URM na unijny stołek. Naturalnie, rozumie się, że do podstawowej gaży...rozwiń całość

      I dokładnie gażę obniżyć do takiej wysokości, jaka jest ustanowiona w polskim URM, i jaka obowiązywała na dzień ucieczki z URM na unijny stołek. Naturalnie, rozumie się, że do podstawowej gaży należne są diety za zagraniczną delegację. Czyli wg. aktualnego taryfiktora: 48 dieta plus nocleg 160 EUR.

      Obecna fucha Mr Tusk - którą Frau Merkel gościa wspaniałomyślnie obdarzyła, i co za jednoczesnym wspaniałomyślnym przyzwoleniem Mr Cameron - nie wykazuje się w niczym trudniejszą ani też bardziej czasochłonną, od tej poprzedniej i zachowywaną wcześniej. I owszem, obecnie Mr Tusk ma o 99% mniej rozlicznych nasiadówek z "zaprzyjaźnionymi" i umilnymi reporterkami na High Heels i które często sprawione za skromne 2 kawałki para.

      Zjawisko braku, więc rozmaitych i bez okazjonalnych nasiadówek polityków w klimatyzowanych studio TV, występuje z tej racji, że niemal każdy zachodni dziennikarz zachodzi po wywiad w takie miejsca, gdzie pozyskuje interesująco, czyli nie tylko po partyjniacku i propagandowo. Jest powszechnie i tak, że to nie dziennikarz pławi się w uśmiechach i ukłonach wyspowiadanemu, lecz akurat jest vice versa. A kiedy z kolei stać tylko wyspowiadanego przez dziennikarza na opowiadanie infantylnych pierdół, wówczas dziennikarz swoim piórem takowych nie wygładza na pierdoły poważniejsze.

      Jest wyjątkowo prostym i czytelnym: dostojny i szanujący siebie dziennikarz produkuje tylko dostojne treści! I produkuje bez żadnej zależności, czy ma akurat do czynienia z jakimś partyjnym guru czy z kimś innym i spoza partyjnego nieboskłonu. Takowe dostojne zachowanie dziennikarzy równocześnie generuje inne pozytywności, i m.in.: politycy zachodni są mniej korupcyjni i kryminogenni. Są również znaczniej odpowiedzialniejszymi wobec swojego państwa i płatnika ich pensji. Natomiast każda ucieczka urzędnika wprost z zajmowanego urzędu jest widzianą wyjątkowo negatywnie, i nigdy pozytywnie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      niemozliwe do zrobienia

      adam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      zjedzą ją bo jest z bułgarii

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo