Kosmiczne Wojny Epizod V: Prawi i Sprawiedliwi Kontratakują...

    Kosmiczne Wojny Epizod V: Prawi i Sprawiedliwi Kontratakują [SZOPKA NOWOROCZNA]

    Kacper Chudzik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    LORD DRANKOS
    1/7
    przejdź do galerii

    LORD DRANKOS

    Dawno, dawno temu, w nie tak znowu odległej galaktyce...
    Dawno, dawno temu, w nie tak znowu odległej galaktyce, rządy gwiezdnego senatu mają się ku upadkowi. Imperium, które na wiele lat zaczaiło się w najdalszych zakątkach kosmosu, wróciło i szybkim, acz stanowczym rajdem zdobyło władzę w większej części znanej galaktyki. Dzięki temu stanowią teraz większość w gwiezdnym parlamencie. Poparte przez bardzo wielu przeciwników poprzedniego senatu, Imperium zaczęło walkę z ostatnimi zwolennikami starego porządku. Dart Zubos i jego uczeń Lord Drankos wyruszyli na planetę Glog-Ov, jedną z ostatnich, na których wciąż ukrywają się rebelianci. Chcą wytropić rycerzy starego porządku - Raf Aela oraz Obi Jar Dudiego. Ich śladem podąża jednak jeszcze jedna, bardzo tajemnicza postać...



    Stolica planety Glog-Ov. Pałac Królwej Drozdei. Do sali tronowej wchodzą nagle Dart Zubos i Lord Drankos.



    Królowa Drozdea - Mroczne to czasy nastały, upadły wręcz obyczaje. Tak bez pukania wchodzić? Dżentelmenom nie przystaje! Czego szukacie w mym domu, sługusy mrocznej mocy? Wiedźcie, że nie otrzymacie ode mnie pomocy!



    Dart Zubos - Nie masz nic do gadania, królowo od siedmiu boleści. Jam jest przedstawicielem prawa, obrońcą sprawiedliwości! Władzę w kosmosie teraz my mamy, a wy jesteście w odwrocie. Galaktykę po swojemu poukładamy, a wy nic nie poradzicie! Pomóc mi więc musisz, krzycz sobie do woli. Jak odmówisz współpracy, wtrącę cię do celi!



    Królowa Drozdea - Wciąż zasiadam w Senacie, więc immunitet mnie chroni. Guzik mi możesz więc zrobić, bo prawo ci tego broni. Chociaż was teraz więcej, my wciąż swój głos mamy. Demokracji bronimy, gdy w Senacie chamy! Ale dobrze, mów czego szukasz, po co żeś tu przyleciał? Bo przecież rok nawet nie minął, jak żeś z pałacu wyleciał. Mało ci tamtej porażki, po więcej przybywasz? A poza tym kogo to za swymi plecami ukrywasz?



    Lord Drankos (zrzuca kaptur z głowy i odkrywa swoje oblicze) - Bacz na swe słowa królowo, mówisz do mego mistrza jak do petenta zwykłego. Tymczasem w całej galaktyce, nie ma od niego lepszego. On wskazał nam drogę, choć wyście go stąd wygnali. Ale los się odwraca, teraz wy się będziecie bali. Myślisz, żeś niezależna, że Glog-Ov sile Imperium się przeciwstawi? Ono już tutaj rządzi, ma ludzi w tej sali. Większość rady królewskiej nasze rządy popiera, więc wasza władza na kruchych fundamentach się tutaj opiera! Ale dosyć zmitrężyliśmy, gdzie są rycerze nam powiesz. A jak nie, to szybciej niż myślisz o sile Imperium się dowiesz!



    Królowa Drozdea - A więc o to tu chodzi! Po nich przylecieliście? Zemsty zwykłej szukacie, za to że kiedyś tu przegraliście? Przecież w uczciwej walce was kiedyś pokonali, a teraz za to mają być pojmani?



    Dart Zubos - Nasza vendetta do rzeczy nic tu nie ma. Pojmać tych zuchwalców jest wolą samego Imperatora. Tak jak ty wciąż mu się sprzeciwiają, bronią starego porządku, chaos w galaktyce wspierają. Przyszła więc kryska na wywrotowców, tolerować ich nie będziemy. Czy nam pomożesz, czy nie... I tak ich znajdziemy!


    Rycerze Imperium wychodzą z sali. Ich śladem rusza jedna z zakapturzonych postaci, która wcześniej przyczaiła się niezauważona w boku pomieszczenia.



    Siedziba ruchu oporu. Raf Ael oraz Obi Jar Dudi siedzą nad mapą przedstawiającą galaktykę. W pewnym momencie oboje podnoszą głowy znad mapy.




    Obi Jar Dudi - Odczułem zakłócenie Mocy... Na tej planecie pojawili się rycerze Imperium! Przyjdą po nas w nocy, wiem to niemal na pewno! Taka jest ich taktyka, że wszystko robią w ciemnościach. Czas na nas przyszedł, czuję to w starych kościach!



    Raf Ael - Nie jesteś znowu tak stary, nie bój się przyjacielu. Strach mrocznej stony Mocy jest drogą i zwodził już wielu. Z odwagą stawimy czoła zagrożeniu temu. Wszak w całej galaktyce nie ma drugiego takiego tandemu - jak my!



    Obi Jar Dudi - Racja, racja! Pożyjemy, zobaczymy co los nam gotuje. A jeśli się uda, wrogom kości się porachuje. Wracajmy do naszej sprawy... Jak mówiłem ja pilnuje porządku wokół miasta, czuwam tam w dnie i w nocy. Staram się jak mogę, by ziemie te zostały po naszej stronie Mocy!



    Raf Ael - Podobnie ja czynię w mieście, choć zadanie to trudne. Kiedyś mogliśmy więcej, środków nam nie zbywało. A odkąd Imperium zalęgło się w królewskiej radzie, budżet nam poucinało! Trzeba teraz oszczędzać, na wszystko brakuje. Dasz wiarę, że nawet na statek dla gwiezdnej milicji, pieniądze zabrali chciwie? Jak tu porządku pilnować, jak statki są stare? Jak złoczyńcom wymierzać karę?



    Obi Jar Dudi - Już tak nie marudź, wciąż sporo wam dano. Tymczasem my tutaj na prowincji, mamy kasy mało. Już żeś zapomniał przyjacielu, jak ty tym zarządzałeś? Że nie ma wielu pieniędzy, wtedy też płakałeś. Budżet masz teraz znacznie większy, a ciągle ci mało?



    Raf Ael - No dobra tak źle nie jest. Wciąż działać możemy. Dla podtrzymania u ludu ducha, ciągle imprezujemy. Już wieki temu prawdę tą znano. By lud był spokojny, wystarczy, by chleba i igrzysk mu dano! Myślę, że jak tak dalej pójdzie, nikt tu Imperium nie pokocha.



    Nagle na środku sali pojawia się hologram Królowej Drozdei.



    Królowa Drozdea - Cni rycerze, przyjaciele. Wieści złe wam niosę. Imperialni dwaj łotrzycy ostrzą na was kosę! W moim zamku byli teraz, plan swój oznajmili. Skryć się gdzieś musicie, najlepiej w tej chwili! Zdrajców mam w moim pałacu, pewnie zaraz do was wskażą drogę. Na to nic niestety poradzić nie mogę.



    Obi Jar Dudi - A więc rację miałem, nie zmyliło mnie przeczucie. Kto naszym tropem idzie?



    Królowa Drozdea - Wrócił tu Dart Zubos, Lorda Drankosa zabrał ze sobą. Sama ich obecność serce napełnia trwogą. Myślę, że zemstę wywrzeć na was mogą. Za to żeście ich w tamtym roku pokonali i z Glog-Ova przegnali!



    Raf Ael - I raz jeszcze to zrobimy, teraz gdy wiemy kto nas tropi już się nie boimy!



    Obi Jar Dudi - Z Dart Zubosem swego czasu nie raz w szranki stawałem. Kilka razy na zebraniu rady królewskiej bobu mu zadałem! Ale, że wrócił? Gdy go później Raf Ael pokonał myślałem, że go więcej nie zobaczę!



    Raf Ael - Myślałem, że chociaż na cztery lata spokój z nim będzie. Jak widać byłem w błędzie. On już chyba zawsze będzie mnie prześladował, zły za to, że swej władzy nie zachował. Domyślałem się jego roli już jakiś czas temu, gdy w Glog-Ovie odezwali się zwolennicy nowego systemu. Wiedziałem, że ktoś za sznurki pociąga. Teraz pojawiła się ta szara eminencja, rycerz Imperium nadciąga!



    Hologram Królowej Drozdei nagle zanika. W tle słychać strzały, świst laserowego miecza i coś jakby dźwięki chwytliwej melodii z pewnego starego filmu. Nagle drzwi się otwierają i do sali wchodzi Dart Zubos, a za nim nieodłączny Lord Drankos.



    Dart Zubos - A więc znów się spotykamy Raf Aelu, mój wrogu. I jak widzę Obi Jar też chowa się tu w rogu. Czas wasz dobiega końca. Imperium wymaga całkowitego posłuszeństwa. W galaktyce zaprowadzimy sprawiedliwość i prawo. A teraz ręce do góry - ino żwawo!



    Raf Ael oraz Obi Jar Dudi dobywają laserowych mieczy i stają w pozycji szermierczej. Niemal równocześnie robią to Dart Zubos i Lord Drankos.



    Dart Zubos - Może i ostatnio byliście lepsi, taka widać była losu wola. Jednak przez ostatni rok my szkoliliśmy się u samego Imperatora! Nikt nam w mieczu nie sprosta, a Moc też jest z nami. Nic was już nie ocali!



    Lord Drankos - Trzeba było słuchać rozumu, gdy była na to pora. Teraz wasza historia wnet się dokona. Za to, że stanęliście na drodze mego mistrza Zubosa, te oto laserowe ostrze was dzisiaj pociosa!



    Raf Ael - Guzik prawda o mroczni, Moc może w was silna. Jednak to z nami jest ta Moc prawilna! Na nic wasze sztuczki i wasz Imperator. Chcecie naszych głów? Musicie zapracować mieczem na to!


    Obi Jar Dudi - Dobrze mówi Raf Ael, tanio skóry nie sprzedamy. Jeśli mamy zginąć, to nie z waszej ręki chamy! (Mówi i śmieje się przeciwnikom prosto w twarz)



    Lord Drankos - Kogo zowiesz chamem nadęty grubasie? Ledwo po miecz sięgasz, choć wisi przy pasie!



    Dart Zubos - Z czego rżysz Obi Jarze? To poważna sprawa, a z Tobą zawsze grubiaństwo w parze! Zawsze tak było, gdy jeszcze tu mieszkałem. Ciągle tylko Twoje uszczypliwe uwagi słyszałem! Dość tego!


    Rycerze dwóch frakcji rzucają się na siebie. W ruch idą laserowe miecze. Żadna ze stron nie może jednak osiągnąć przewagi. Nagle otwierają się drzwi, a do sali wchodzi kolejna, zakapturzona postać. Walka zostaje przerwana. Wszyscy wpatrują się w tajemniczego gościa.

    Dart Zubos - Swój czy wróg?



    Gość zrzuca kaptur z głowy, a oczy rycerzy rozszerzają się ze zdumienia. Przed nimi stoi potężny rycerz Dart Wojtas.



    Dart Zubos - Dart Wojtasie, a to dopiero chwila! Nadeszła wreszcie mej zemsty godzina! Teraz zginiesz za to, że zabiłeś mi syna!



    Dart Wojtas - Nie Zubosie Obi Jar cię okłamał... Syna twego nie zabiłem! To ja jestem twym synem!



    Obi Jar Dudi (widocznie zawstydzony swoim kłamstwem) - Nieeeeee!



    Dart Wojtas - Teraz i ja zasiadam w Senacie i poznałem Imperatora. Jak mówią zmysł do polityki mam po tacie. Nadeszła więc moja pora - by pokazać się światu. Przybyłem więc wam pomóc, pokonać tych psubratów! Ku chwale Imperium!



    Dart Zubos (ocierając łzy wzruszenia) - Dołącz więc do mnie Wojtasie, a razem będziemy rządzić galaktyką jako ojciec i syn!



    Lord Drankos - Zaraz mój mistrzu, ja byłem dla ciebie byłem jak syn! Ciągle mówiłeś mi o tym! To ze mną miałeś rządzić!



    Dart Zubos - Faktycznie. Ale sam rozumiesz. Rzecz święta - rodzina! Ale i dla ciebie w naszych rządach znajdzie się dziedzina. Dostaniesz własną planetę!



    Raf Ael - Nie chcę wam przerywać panowie, ale coś wam umknęło. My wciąż żyjemy, więc z tymi planami was troszkę pogięło! Póki dycham galaktyka nie będzie wasza!



    Dart Wojtas - A to się akurat da szybko załatwić!



    Nagle Lord Drankos wygląda przez okno i widzi coś, co go niepokoi. Do budynku wchodzi duży oddział prowadzony przez królową Drozdeę.



    Lord Drankos - Zdrada panowie, biorą nas w dwa ognie. Drozdea prowadzi wojsko z KOD-u, zaraz nas dopadnie. Tak walczyć nie można, trza skórę ratować! Wrócić z większą siłą, zemsty swej dokonać!



    Dart Zubos - Masz rację Drankosie, pójdźmy tylnym wyjściem. Musimy zdążyć przed żołnierzy przyjściem. Wrócimy tu jednak, tego bądźcie pewni. Lud znów nas pokocha, a ich stąd przepędzi. Gdy pora nadejdzie, do pałacu wrócę! Brudne rządy mych wrogów, wtedy wnet ukrócę! Ku chwale Imperium!



    Rycerze Imperium odpychają Raf Aela i Obi Jar Dudiego Mocą - a następnie uciekają tylnym wyjściem. Po chwili do sali wchodzi Drozdea w bojowym ubraniu, w asyście żołnierzy z Korpusu Obrony Demokracji.




    Królowa Drozdea - Nie bójcie się, przybywam z pomocą. Gdzie są ci co władają mrocznej strony mocą?



    Obi Jar Dudi - Uciekli, lecz silniejsi powrócą. Serca ludu nam skradną i spokój zakłócą! Co zrobić możemy, mają władzę w Senacie. Już Imperator może nam powiedzieć: Przechlapane macie!



    Raf Ael - Nie bój się przyjacielu, lud nas kochał będzie. Pamiętaj o mym sposobie, impreza zawsze i wszędzie. Jak się lud wybawi, to nas w spokoju zostawi. Zubos, Wojtas i Drankos mogą nam przeszkadzać, ale nie można się z tego powodu poddawać!



    Wszyscy wychodzą z sali nieco uspokojeni. Czy to jednak koniec naszej historii? Nie... Historia przecież nigdy się nie kończy, a odwieczna walka między rycerzami starego, a nowego porządku trwać będzie do czasu, aż całej galaktyki szlag po prostu nie trafi...

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama