Od nowa zbadają śmierć na boisku

    Od nowa zbadają śmierć na boisku

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Proces w sprawie tragicznej śmierci 14-latka, porażonego prądem na szkolnym boisku przy ul. Świstackiego we Wrocławiu, zacznie się od nowa - zdecydował wczoraj sąd okręgowy.
    Do tragedii doszło w lipcu 2007 roku. Na ławie oskarżonych zasiadają była dyrektorka Gimnazjum nr 3, były policjant z komisariatu na Rakowcu i dyspozytor pogotowia energetycznego.

    W październiku ubiegłego roku sąd rejonowy skazał ich na kary więzienia w zawieszeniu. Uznał, że gdyby nie ich zaniedbanie, 14-letni Filip dziś mógłby żyć.
    Chłopiec zginął, bo dotknął ręką siatki zamocowanej na murze okalającym szkolne boisko. Wszedł po piłkę, która tam wpadła. Nie wiedział, że siatka, z powodu awarii i przebicia z przewodu energetycznego biegnącego niedaleko od niej, jest pod napięciem.

    Sąd rejonowy uznał, że dyrektorka gimnazjum wiedziała o awarii, ale nic nie zrobiła, by ją usunąć. Zgłoszenia o awarii przyjmowali też dyżurny z komisariatu na Rakowcu i dyspozytor pogotowia energetycznego. Sąd pierwszej instancji uznał, że są winni przestępstwa, bo nie zrobili nic, by doprowadzić do usunięcia awarii.

    Obrońcy przekonywali w środę, że ich klientów należałoby uniewinnić. Dyrektor Ewelina G. ze łzami w oczach prosiła sąd o oczyszczenie z zarzutów.
    - Śmierć Filipa to moja osobista tragedia. Gdybym wiedziała o awarii, na pewno bym zapobiegła tragedii - mówiła.
    Sąd na uniewinnienie się nie zgodził. Uznał jednak, że w całej sprawie są istotne prawne wątpliwości, które trzeba wyjaśnić.

    Trzeba przede wszystkim ustalić, czy szkoła uczestniczyła w wakacyjnej akcji "otwartych boisk" i dlatego dzieci grały w koszykówkę, czy też przyszły tam samowolnie, mimo że szkoła i boisko były zamknięte. Odpowiedź na to pytanie może zdecydować, czy dyrektorka zostanie skazana, czy uniewinniona.

    Sędzia Jerzy Menzel mówił w środę, uzasadniając decyzję o uchyleniu wyroku, że urzędników, którzy wiedzieli o przebiciu prądu i nic nie zrobili, było więcej.
    - Gdyby choć część osób coś zrobiła, do tragedii by nie doszło - stwierdził sędzia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama