Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kultura. Teatr i muzeum w jednym [RECENZJA]

Małgorzata Matuszewska
Marta Malikowska
Marta Malikowska fot. Wojciech Rogowicz/Muzeum Narodowe
Bardzo udane połączenie dzieł plastycznych, literatury i teatru we wrocławskim Muzeum Narodowym

Siedmioro świetnych aktorów zaprezentowało teksty mistrzów literatury w otoczeniu wspaniałych dzieł sztuki. Piątkowa premiera "Ganymed goes Europe" - międzynarodowego projektu łączącego teatr, literaturę i sztuki plastyczne we wrocławskim Muzeum Narodowym bardzo spodobała się publiczności. Jasno świecącymi gwiazdami byli tu i aktorzy, i obrazy.
Teksty powstały z inspiracji malarstwem. Thomas Glavinic napisał "Nago", patrząc na "Ewę" Lucasa Cranacha. W spektaklu wystąpiła Marta Malikowska, nago prezentując punkt widzenia modelki artysty. - Proszę spojrzeć na moje piersi. Są kształtne? Duże? Patrzcie na mój brzuch. Nie wiem, jaki ideał piękna państwo wyznają, ale jeśli patrzą państwo na mnie oczami malarza, ten widok może sprawić tylko przyjemność - mówiła.

Elfriede Jelinek - laureatka Literackiej Nagrody Nobla, napisała o ograniczeniach krępujących wszystkie kobiety, inspirując się "Infantką" Diego Velázqueza, a mały spektakl odegrała Hanna Konarowska.
- Kobiecy świat jest krainą cieni, ciągłym "jeszcze nie", które nagle zmienia się w "już nie" - mówiła.
Mariusz Wilk, zainspirowany obrazem "Tron Łaski", opisał ojcowskie relacje z maleńką córką. Bardzo czule i subtelnie przedstawił je Adam Graczyk.

Znakomita była Anka Graczyk w "Śpiącej rodzinie" Marka Bieńczyka do obrazu Rajmunda Kanelby pod tym samym tytułem. Powstała opowieść o zwyczajnych związkach z rodzicami:
- To wszystko. Pracowali, wracali, robili kolację. Matka odeszła nagle, we śnie, ojciec umierał długo - mówiła.
Paulina Skłodowska przy "Alegorii zmysłu smaku" i "Alegorii zmysłu dotyku" Johanna Glegglera zmysłowo przedstawiła przygotowywania posiłków dla ukochanego partnera. Bo smak i dotyk służą także seksualnemu spełnieniu, o czym pięknie przypomniała Agnieszka Drotkiewicz w "Podwieczorku". Wiedenka Sophie Prusa, posługując się idealną polszczyzną, na tle "Tryptyku Świętych Dziewic" z Pracowni Wrocławskiej wprowadziła widzów do samotnego, zimnego i przejmującego miejsca, pozbawionego miłości, a położonego blisko Bieguna Południowego. Autorką tekstu "Po lodowym oceanie dryfuje szafa, a ja co na to?" jest Małgorzata Sikorska-Miszczuk.

Jerzy Senator w "Marszu pod chmurami" Martina Pollacka do obrazu "Studium chmur" Friedricha Philippa Reinholda maszerował, snując wizje wojennych przeżyć bohatera.
Wieczór w Muzeum trwał trzy godziny. Projekt austriackiej grupy "wenn es soweit ist" zachwyca oryginalnością i świeżością, może stać się swoistym dopełnieniem edukacji kulturalnej. Warto na malarstwo spojrzeć oczami pisarza, odkrywając zupełnie nowe horyzonty.

Mityczny Ganimedes przynosił bogom na Olimpie ambrozję i nektar. Twórcy monodramów pozwolili smakować różnorodne rodzaje sztuk. Świetnie sprawdziło się niespieszne przechodzenie od jednego dzieła i aktora do następnego. Spacerując po muzeum, można było wybierać własną trasę, można było coś pominąć, ale także wrócić do aktora, by popatrzeć i posłuchać jeszcze raz.

Muzeum Narodowe, "Ganymed goes Europe", reż. Jacqueline Kornmüller i Peter Wolf, premiera 24 maja.

Wolisz spędzić wieczór przed telewizorem? Nie wiesz, co obejrzeć? Sprawdź aktualny program telewizyjny!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kultura. Teatr i muzeum w jednym [RECENZJA] - Gazeta Wrocławska

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska