Kościół zmieni podejście do rozwiedzionych? Synod biskupów w...

    Kościół zmieni podejście do rozwiedzionych? Synod biskupów w Watykanie i jego konsekwencje

    Magdalena Nałęcz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Synod biskupów w Watykanie
    1/4
    przejdź do galerii

    Synod biskupów w Watykanie ©Alessandra Tarantino

    Tylko pozornie synod biskupów w Watykanie zakończył się bez przełomu. Kontrowersyjne zapisy relacji końcowej być może zmienią podejście do rozwiedzionych. A i to może nie będzie najważniejszą konsekwencją synodu.
    Synod nie zmienił dotychczasowej dyscypliny sakramentu Eucharystii. Po prostu Kościół będzie stosował te same kryteria dopuszczenia do niej, jakie obowiązywały do dzisiaj - powiedział biskup warszawsko-praski Henryk Hoser w rozmowie z telewizją Salve. Jak przyznał, kontrowersyjne punkty „otwierają pewne perspektywy” i będą wymagały „doprecyzowania”.

    Zdaniem ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego z Instytutu Filozofii UKSW w Warszawie, sprawa przyjęła już jednoznaczny kierunek.
    - Coraz bardziej będzie zwyciężał pogląd, że w tej sprawie powinno się podejmować decyzje w konkretnych przypadkach na poziomie lokalnym parafii czy diecezji - stwierdził ks. Kobyliński w rozmowie z dziennikarką Agencji Informacyjnej Polska Press (AIP).

    Najbardziej sporny punkt, za którym opowiedziało się 178 ojców synodalnych spośród 262, czyli tylko o jeden więcej, niż wymagano, dotyczy podejścia do osób rozwiedzionych i żyjących w powtórnych związkach małżeńskich. Część biskupów podczas synodu postulowała, że należy rozważyć możliwość dopuszczania ich do sakramentu komunii w wyjątkowych przypadkach.

    Rozwodnicy nie są najważniejsi
    W relacji końcowej powołano się na posynodalną adhortację „Familiaris consortio” papieża Jana Pawła II z 1981 r., w której papież Polak stwierdził, że istnieje „różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”

    Opierając się m.in. na tej refleksji, w dokumencie zawarto następujące słowa: „Dlatego też, podtrzymując normę ogólną, trzeba uznać, że odpowiedzialność w odniesieniu do pewnych działań lub decyzji nie jest taka sama we wszystkich przypadkach. Rozeznanie pasterskie, uwzględniając prawidłowo uformowane sumienie osób, musi czuć się odpowiedzialne za te sytuacje. Również skutki popełnionych czynów nie muszą być takie same w każdym przypadku”.

    - Niektórzy uważają, że ze względu na obecne w tekście „rozeznanie” być może są jakieś możliwości wyjątków w tej zasadzie. Natomiast trzeba powiedzieć, że w praktyce Kościoła wyjątki stosuje się w stosunku do prawa kościelnego kanonicznego, ale nieobjawionego - skomentował drażliwy punkt dokumentu w telewizji Salve abp Hoser.

    Chętnie dyskutowane przez media oraz cześć liberalnych biskupów kwestie udzielania komunii osobom, które się rozwiodły i żyją w powtórnych związkach, zepchnęły jednak na dalszy plan inne - długofalowe - wnioski płynące ze zgromadzenia. Zdaniem ks. Kobylińskiego synod odsłonił „głębokie różnice doktrynalne wśród katolików”.

    - Kwestia najtrudniejsza dotyczy tzw. decentralizacji Kościoła katolickiego i jego stopniowej federalizacji. Realizacja tego postulatu może doprowadzić do powstania wielu katolickich Kościołów narodowych. W konsekwencji niektóre katolickie prawdy wiary i moralności będą być może w przyszłości różnie rozumiane w poszczególnych krajach świata - stwierdza ks. Kobyliński i dodaje, że ten proces już się rozpoczął.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      abp. Kupny źle się zapisał w Krzelowie

      mieszkańcy Krzelowa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Ostatnio arcybiskup Kupny przyjechał do naszej wioski koło Wołowa i zamiast siedzieć z księżmi przy stole to siedział z panią burmistrz Wińska. Mało nie wziął jej na kolana. Więcej go nie chcemy...rozwiń całość

      Ostatnio arcybiskup Kupny przyjechał do naszej wioski koło Wołowa i zamiast siedzieć z księżmi przy stole to siedział z panią burmistrz Wińska. Mało nie wziął jej na kolana. Więcej go nie chcemy widzieć w Krzelowie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Abp. Kupny to cwaniak ze Śląska

      Magda (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Arcybiskup Kupny rozwala naszą diecezję. Wszystko idzie w ruinę. Liczy się tylko pieniądz i Kariera.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wszystko się relatywizuje

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Wszystko się relatywizuje. Codziennie przy kolacji słucham sobie Radia Watykan, bo leci na Pierwszym Programie Polskiego Radia. I co tam słyszę? Propozycję żeby rozważyć rozwiązania prawosławia w...rozwiń całość

      Wszystko się relatywizuje. Codziennie przy kolacji słucham sobie Radia Watykan, bo leci na Pierwszym Programie Polskiego Radia. I co tam słyszę? Propozycję żeby rozważyć rozwiązania prawosławia w sprawie rozwodów. Czyli jest jedno małżeństwo sakramentalne raz w życiu (chyba, że będzie unieważnione albo śmierć małżonka) ale jak ludzie ze sobą nie żyją to po pewnym czasie drugi związek może być uznany za małżeństwo, tyle, że bez dodatku „sakramentalne” ale z dostępem do komunii. Tak samo nie będzie zniesiony celibat. Tylko się go udobrowolni i będą księża i księża celibatariusze. Jak komu wygodnie.

      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama