Janusz Radek: Chciałem tę płytę przeżyć, nie spieszyłem się...

    Janusz Radek: Chciałem tę płytę przeżyć, nie spieszyłem się z nią

    Adam Kuźniarski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Janusz Radek i zespół The Ants nagrali wspólnie płytę „Popołudniowe przejażdżki”. Z Januszem Radkiem rozmawia Adam Kuźniarski.
    Od lewej: Bartek Kapłoński (gitara), Leszek Biolik (bas), Andrzej Rajski (perkusja), Janusz Radek (wokal)

    Od lewej: Bartek Kapłoński (gitara), Leszek Biolik (bas), Andrzej Rajski (perkusja), Janusz Radek (wokal) ©materiał prasowe

    To już drugi Pana materiał opublikowany w krótkim czasie. Jak wyglądała praca nad „Popołudniowymi przejażdżkami”?
    Od jakiegoś czasu wypracowałem sobie system niespiesznej pracy nad muzyką. Płyta powstawała w sposób zupełnie „nieprodukcyjny”. Nie chcę, żeby moja kolejna płyta była jakimś etapem. Wszystkie piosenki pisałem, analizowałem to, co się wokół mnie zdarza. Bardzo nie chciałbym, aby wydawanie płyt było wymuszone jakimś terminem czy inną presją, a tak się akurat w ciągu ostatniego półrocza złożyło, że zbiegły się dwa terminy premier.

    Ile trwało tworzenie „Popołudniowych przejażdżek”?
    Bardzo długo, myślę, że około trzech lat.
    Trwało to tak długo ponieważ nie pisałem piosenek i muzyki konkretnie pod tę płytę. Po prostu tworzyłem, pisałem, komponowałem. Wyszło z tego jakieś 40 piosenek. Z tej czterdziestki wybrałem te najbardziej wartościowe, czyli 11 utworów. Nie chciałem stworzyć płyty na zamówienie, chciałem ją przeżyć. Nie chciałem, żeby to była potrzeba jakiejś ulotnej chwili, tylko żeby „Popołudniowe przejażdżki” były znakiem jakiegoś spędzonego nad nimi czasu.

    Podczas słuchania płyty zauważyłem mnogość muzycznych wpływów, którymi jest nasycona: pop, musical, funky, rock, muzyka elektroniczna oraz oczywiście piosenka autorska. Skąd wziął się taki dobór gatunków?
    Ta płyta jest wynikiem długich rozmów z moim producentem Leszkiem Biolikiem. To nie były rozmowy typowe dla branży muzycznej na styku dwóch światów muzyk – producent. To była wymiana poglądów. Po prostu rozmawialiśmy i wymienialiśmy poglądy na temat mody, jedzenia, obyczajowości po muzykę. Okazało się, że mamy ze sobą sporo wspólnego. Po czasie doszedłem do wniosku, że ta płyta to rodzaj rozmowy z Leszkiem. Z muzyką jest podobnie jak ze sposobem ubierania czy modą. Nie powinniśmy dążyć do czegoś, co nas ogranicza, każdy powinien znaleźć tu swoją niszę – swoje miejsce. W piosence „Czucie” chodzi o nasze współodczuwanie, o to, jak my postrzegamy otaczający nas świat. Jeśli mamy wspólne poglądy na pewne tematy, to łatwiej będzie nam się porozumieć. Zapytał Pan o szeroki wachlarz stylistyki muzycznej użytej na płycie. Nagrywając płytę, nie sugerowaliśmy się żadną z góry założoną estetyką.

    Wpływy muzyczne przeplatają się stale w Pana kompozycjach?
    Dokładnie tak. Muzyka dziś jest bardzo kompilatywna, dziś człowiek nie może zamykać się tylko na jedną, nawet najlepszą formę muzyczną. Można równie dobrze inspirować się w muzyce Igorem Strawińskim, jak Metallicą. Wszystko zależy od chwili, w której muzyka ma nas wyrażać.

    Pracując nad płytą, inspirował się Pan jakimś konkretnym wykonawcą lub gatunkiem muzycznym?
    Doszliśmy do wniosku, że warto czerpać z brzmień lat 60. i 70., a przede wszystkim z przebogatych brzmień syntezatorów analogowych. Dzisiaj są one na nowo odkrywane, tylko inaczej ich się używa. Dzięki bogactwu dźwięków analogowych instrumentów elektronicznych zupełnie inaczej przebiega proces aranżowania piosenek, jest bardziej klarowny, pozbawiony ażurowych konstrukcji.

    Co w związku z tym zyskuje muzyk?
    W tym momencie moje śpiewanie może być bardzo subtelne. Przy dużym aparacie instrumentalnym śpiewałem mocnymi efektownymi frazami, ale takie środki po prostu mi się znudziły. Teraz mogę skupić się na delikatności i wykorzystywaniu środkowych rejestrów mojego wokalu, przez co piosenka staje się nienachalna.

    „Popołudniowe przejażdżki” są bardzo ciekawie skonstruowane, lecz najbardziej zaintrygowała mnie piosenka 11 – „No to już”, czy zaczyna się od trzeciej minuty?
    (śmiech) Tak, zaczyna się od trzeciej minuty. Ona jest częścią jednej z piosenek. Kiedy pracowaliśmy nad poszukiwaniem pogłosów, okazało się, że próbna linia wokalna mocno pogłosowana daje naturalną harmonię i na niej zbudowaliśmy resztę. Efekt jest ciekawy, ta piosenka będzie na koncertach jako przerywnik pomiędzy utworami.
    Rozmawiał Adam Kuźniarski

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama