Szydło, Kopacz i pierwotne plemienne obrzędy w kampanii

    Szydło, Kopacz i pierwotne plemienne obrzędy w kampanii

    Agnieszka Kamińska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Szydło, Kopacz i pierwotne plemienne obrzędy w kampanii

    ©Piotr Smolinski

    Johan Huizinga w wydanej pod koniec lat 30. ubiegłego wieku książce „Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury”, dowodzi, że każdy rodzaj współzawodnictwa ma swoje źródło w rytualnej zabawie. Ludzie rywalizowali o wszystko od zarania dziejów i we wszystkich kulturach. Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że badacz miał genialną intuicję w opisywaniu schematów zachowań. Oto w przeddzień wyborów parlamentarnych w Polsce jesteśmy świadkami przedstawionych przez Huizingę rytuałów znanych już ludom pierwotnym pod postacią potlaczu i… turnieju połajanek.
    Szydło, Kopacz i pierwotne plemienne obrzędy w kampanii

    ©Piotr Smolinski

    „Rozpoczynamy trudną drogę. Chcemy wygrać!” - mówi premier Ewa Kopacz. Dariusz Rosati dodaje: „Jesteśmy gotowi rządzić dalej”. O to, że jej partia wygra wybory zakłada się z kolei podczas rozmów z mieszkańcami Koszalina kandydatka PiS na premiera Beata Szydło. Na szali stawia wódkę i dobry obiad. Janusz Piechociński ogłasza, ze po październikowych wyborach widziałby siebie na stanowisku szefa rządu, w skład którego weszliby przedstawiciele PSL, PO i PiS.
    W wolnym tłumaczeniu oznacza to jego niezachwianą pewność w wygraną Ludowców. Najdalej idzie jednak liderka Zjednoczonej Lewicy Barbara Nowacka. Ona nie waha się nawet używać… magii. Nowacka nie ukrywa, że wisiorek po matce traktuje jak talizman, który ma przynieść szczęście w wyborach. Jak donosi „Superstacja”, ponoć na lewicy nie brakuje takich, którzy z magicznymi rytuałami i przesądami są za pan brat. I tak zbliżamy się do antropologicznych badań nad kulturą Johana Huizingi.

    Huizinga twierdzi, że u podstaw życia kulturowego leży podstawa agonalna, a ta z kolei najpełniej przedstawia się w zrytualizowanych zawodach. Agon - walka według uświęconych reguł - wykształcał się od czasów starożytnych. Właściwy był kulturze hellenistycznej (olimpiady), greckiej, rzymskiej (igrzyska), aż po średniowiecze (turnieje rycerskie) i nowożytność (pojedynki szlacheckie), by współcześnie przybrać formę symboliczną (show medialne). W kampaniach wyborczych, które są w czystej postaci symbolicznym turniejem, stają naprzeciw siebie odpowiednio dobrane osoby.

    Im „trudniejsza” gra, tym większe staje się napięcie widzów - dowodzi Huizinga. Sukces zdobyty w grze daje się w znacznym stopniu przenieść z jednostki na grupę. Oczekiwania wyborców, nadzieje partyjnych kolegów, surowość spojrzeń prezesów i przewodniczących ugrupowań - nie ulega wątpliwości, że presja, z jaką muszą mierzyć się rywalizujące w parlamentarnych wyborach 2015 kandydatki jest nieopisanie większa, niż gdyby walczyły tylko o swoje osobiste zwycięstwo.

    Liderki i liderzy PiS, PO, Zjednoczonej Lewicy i innych liczących się partii stają w szranki i nawet nikomu przez myśl nie przejdzie porównanie ich zmagań do totemicznych starć rywalizujących klanów. A szkoda - tu znów warto pójść tropem myśli Huizingi. „Wszędzie znajdujemy ślady tego prymitywnego dualizmu - pisze badacz - wskutek którego szczep dzieli się na dwie przeciwstawne sobie egzogamiczne połowy lub fratrie. Obie grupy różnią się totemami. Należy się albo do totemu kruka, albo do totemu żółwia i posiada się wskutek tego cały system zobowiązań zakazów, obyczajów i przedmiotów czci albo należących do kruka, albo do żółwia. Stosunek obu części szczepu do siebie polega na sporach i współzawodnictwie, lecz zarazem na wzajemnym świadczeniu sobie usług i okazywaniu pomocy”. Ten długi cytat uzmysławia, jak bardzo współczesne formy życia publicznego wpisane są w pierwotne, archaiczne - by nie rzec archetypiczne - rytuały.

    Huizinga w swoich rozważaniach opisuje pewien obyczaj zwany potlaczem. Jest to „wielkie, uroczyste święto, podczas którego jedna z dwóch grup z wielką pompą i wśród najrozmaitszych ceremonii i na wielką skalę obdarza na wielką skalę drugą grupę podarkami wyłącznie w celu przelicytowania jej”.

    Jak to się ma do wyborczych konwencji z 12 września 2015 r.? Ewa Kopacz z PO proponuje uporządkowanie rynku pracy, czyli wprowadzenie jednorodnego kontraktu obejmującego wszystkie formy zatrudnienia. Dorzuca do tego jeszcze zlikwidowanie szarej strefy i PIT liniowy w wysokości 10 proc. A na wszelki wypadek, gdyby ktoś ją chciał przelicytować - likwidację składek ZUS i NFZ, a minimalna stawka godzinowa skoczy do 12 zł. Składki na pracowników miałoby zapłacić państwo, wzrosłyby więc wynagrodzenia Polaków, którzy teraz muszą odprowadzać je sami

    Teraz kandydatka PiS. Beata Szydło zapowiada, że wprowadzi darmowe leki dla seniorów, zmieni podatek VAT i ubezpieczenia dla rolników, załatwi problemy tzw. frankowiczów, a nawet zaspokoi potrzeby małych firm, wprowadzając specjalnie dla nich 15-procentową stawkę CIT. Nihil novi w wyborczych obietnicach liderki Prawa i Sprawiedliwości to - obecna w programach innych frakcji - minimalna godzinowa stawka dwunastu złotych za pracę. Szydło dodaje jeszcze ulgę inwestycyjną dla tych, którzy będą chcieli wprowadzać w firmach nowoczesne, polskie technologie. Asem w rękawie jest zwiększenie o około 15 mld zł funduszy obronnych państwa (3 proc. PKB), a wisienką na kampanijnym torcie - 500 zł na każde dziecko. Proponuje ponadto narodowy program zatrudnienia, który zakłada 1,2 mln miejsc pracy dla młodych ludzi do 35. roku życia. Jakby ktoś pytał, jak to rozdawnictwo sfinansować - odpowiedź jest jedną z wyborczych obietnic: opodatkowanie sieci wielkopowierzchniowych.

    Wróćmy do PO, które w odpowiedzi na bogatą ofertę opozycji rzuca na stół kolejne wyborcze kiełbaski: granty dla rozpoczynających pracę, czyli wsparcie 4 tys. rocznie przez pierwsze dwa lata dla osób zatrudnionych na etacie lub umowie cywilnoprawnej, likwidację etatów dla związkowców. Partia opowiada się również za „przyjaznym rozdziałem” państwa od Kościoła i związkami partnerskimi, w tym jednopłciowymi. Choć z drugiej strony, Ewa Kopacz twierdzi z mównicy, że „w PO nie ma pomysłu na Polskę bez Kościoła, bez chrześcijaństwa”.

    Wspólnym mianownikiem potlaczu jest wygrana, sława, prestiż i rewanż. We wszystkim, co zawiera w sobie element potlaczu, chodzi o to, że naprzeciw siebie stoją dwie grupy „połączone duchem wrogości i wspólnoty zarazem. Potlacz lub sam „instynkt potlaczowy” Huizinga uważa za „najbardziej wykształconą i najdobitniejszą formę jednej z podstawowych potrzeb ludzkości”, jaką jest gra o sławę i honor.

    Analogia jest bardzo odległa, ale trudno oprzeć się wrażeniu pewnego podobieństwa do intensywnej, przesyconej obietnicami kampanii parlamentarnej w Polsce jesienią 2015 r.

    Ze zjawiskiem potlaczu łączy się jeszcze jedna forma rywalizacji, którą Huizinga nazywa turniejem połajanek lub turniejem obelg, a którego przejawy można też odnaleźć w kampanii (widoczne zwłaszcza podczas majowej kampanii prezydenckiej, w której pojedynek na obelgi wręcz kipiał zaciekłością po obu stronach). Polega to na okazywaniu pogardy, niechęci, wręcz obrażaniu strony przeciwnej. W dawnych kulturach, gdy na jarmarku czy nawet na polu bitwy spotkały się dwie wrogie sobie grupy, zaczynały obrzucać się obelgami i różnego rodzaju oskarżeniami. Taka formuła znana była kulturze greckiej, gdzie publiczne żarty z kogoś, szyderstwa, przybierały formę uroczystości. Analogie nasuwają się same.

    Janusz Piechociński, lider PSL, zupełnie serio i z rozbrajającą szczerością ogłasza, że za trzy tygodnie chętnie objąłby stanowisko premiera na czele rządu PSL-PiS-PO. Joanna Mucha ripostuje, że „poleca bajkę o nietoperzu”. Oddając tą metaforą schemat działania polskich elit politycznych, chciała przez to powiedzieć, że Piechociński królem zwierząt nie zostanie, tak jak nie został nim nietoperz z bajki - swoją poglądową chwiejnością zasłużył na wygnanie. A cały plan Piechocińskiego nazwała krótko: „political fiction”.

    W tym samym czasie Janusz Palikot ze Zjednoczonej Lewicy ma inny problem. Musi przeprosić za obrazę i pomówienia, które wygłaszał pod adresem politycznego przeciwnika, Ryszarda Petru z Nowoczesnej Polski. Petru poczuł się urażony nazwaniem go „człowiekiem wynajętym przez banki”, który na ich zlecenie realizuje różne zadania. Inaczej mówiąc - że „siedzi bankom w kieszeni”.

    Między kandydującymi paniami też nie przestaje iskrzyć, a na apogeum „turnieju połajanek” przyjdzie czas tuż przed decydującym starciem. Po tym, jak Ewa Kopacz kilkakrotnie zarzuciła Beacie Szydło niesamodzielność i że daje sobą „sterować z tylnego siedzenia”, a następnie odmówiła wzięcia udziału w debacie planowanej przez TVN24, liderka PiS musiała do tych insynuacji się ustosunkować w podobny sposób. Nazwała działania premier Kopacz histerią. Notabene, między wierszami wyczytać można dość kąśliwą uwagę, która w podtekście dyskredytuje Ewę Kopacz jako polityka. Szydło uderza tym określeniem w najczulszy punkt przeciwniczki. Kopacz bowiem wielokrotnie podkreślała swoje kobiece podejście do polityki. Tymczasem Szydło przypisała w swojej wypowiedzi pani premier stereotypową - przynajmniej za taką ona uchodzi - damską cechę: histeryzowanie. Czynność wyśmiewaną i dyskredytowaną w męskim świecie, nielicująca z godnością urzędu.

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      bredzenia wykształcichów

      nieco wykształcony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Pisani mętnych tekstów o obyczajach luidowych, aby się przypodobać etnografce Szydło to zamulanie przestrzeni publicznej - chodzi o to czy będziemy żyć w kraju tak-sobie, ale demokratycznie, czy .....

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jest prawdą, że wyborca wreszcie się zorientował w biznesie PO-kim i jej klakierów!

      natural women (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      A co właśnie na podstawie wszystkich niespełnionych obietnic przez PO, jak mnogości jej afer. I które w europejskim
      kraju po stronie polityków nie powinne w ogóle istnieć. Polityk, nie biznesmen!...rozwiń całość

      A co właśnie na podstawie wszystkich niespełnionych obietnic przez PO, jak mnogości jej afer. I które w europejskim
      kraju po stronie polityków nie powinne w ogóle istnieć. Polityk, nie biznesmen! I moralnie polityk powinien być bardziej
      krystalicznym niż proboszcze, którzy politykami nie są. I dlatego, w II-giej dekadzie XXI wieku, wystąpią istotne
      i następujące zdarzenia dziejowe:

      Król Europy - po I-kadencji w Brukseli, i w niczym zasłużonej, i bez widocznych efektów - będzie abdykował
      Wobec Królowej Polski nastąpi, w dniu 25.10.2015, impeachment, a za nią imigracja do Canada wraz z córką
      I w tym samym dniu - 25.10.2015 - następuje długo oczekiwana intronizacja Króla Jarka Kaczyńskiego
      Kraj Polska - przyrodniczo zadbany i zdrowy, z gościnnymi i miłymi osobami - stanie się w Europie znaczącym

      PS. Whitehorse - the capital of the Territory Yukon in Canada - jest miastem dwujęzycznym, francuski, angielski.
      I do tego Whitehorse jest miastem wyjątkowo spokojnym, z idealnie krystalicznym powietrzem. Jest położone w ładnym
      otoczeniu, leśnym i górskim, wraz z pięknym parkiem narodowym.
      I co tym istotnym, a szczególnie dla osób z chorobliwą fobią wobec PiS, jeszcze -u w Whitehorse ani Yukon PiS nie ma!
      Ale PiS-wcy występują licznie w Calgary, Toronto, Surrey, Monteral, etc. A zatem, Whitehorse in Yukon to dobre miejsce
      na skuteczne wyleczenie się z pisowskiej fobii. Jednak miejsce też stosunkowo mroźne, no i dlatego należy pamiętać,
      nie o ciżemkach High Heels, lecz o; walonkach, barchanowej bieliźnie, mufce, futerku z dzika czy bawołu. Albowiem,
      inne zwierzaki są w Canada pod ścisłą ochroną! PiS-wi życzę sukcesów w wyborach i długich lat panowania!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      były prezydent komorowski , była premier kopacz

      jak to pięknie brzmi :) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      platforma największą partią opozycyjną :))

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ostatnie podrygi

      PO to dno (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 1

      Histeryczka dzisiaj się skompromitowała u Olejnik. ostało jej jeszcze tydzień.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Za nas! Za was! Za ruski gaz!

      św.NH (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      Kolesie z szajki na naszej kasie cały czas do przodu.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama