Adam Wójcik (© Tomasz Hołod)
Michał Lizak
2009-03-03 08:31:09, aktualizacja: 2009-03-03 08:31:09
Rozmowa z liderem reprezentacji Polski koszykarzy, Adamem Wójcikiem.
Lata lecą, a Adam Wójcik wciąż dzieli i rządzi w polskiej kadrze...
Nie wiem, czy rządzę - raczej po prostu robię swoje. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że ostateczny skład kadry będzie inny. Dojdą gracze z lig zagranicznych - Michał Ignerski, Maciej Lampe i Marcin Gortat. To w nich wszyscy upatrują liderów, na nich trzeba stawiać. Dopiero gdy latem popracujemy wszyscy razem, każdy znajdzie swoje miejsce w tej drużynie.
Jakie wnioski po sobotnich treningach reprezentacji i niedzielnym meczu z obcokrajowcami?
Widać, że ta drużyna ma potencjał, że jest z czego poskładać reprezentację. Wielkich wniosków być jednak nie może, bo czasu na pracę było naprawdę mało.
Czy w takim razie tego typu spotkanie - w środku sezonu - rzeczywiście może być dla kadry przydatne?
Jasne, że tak. To buduje więzi między graczami, zgrywamy się, poznajemy. Wielu nie ma okazji grać razem w klubach. Zwłaszcza w takiej hali, przy takich kibicach.
Pełna po brzegi Hala Ludowa musiała zrobić wrażenie...
I zrobiła! Zawsze lubiłem tu grać, mam świetne wspomnienia z meczów w Hali Ludowej. Dawno jednak nie widziałem tak pełnych trybun. Przyznam szczerze - byłem bardzo zaskoczony. Spodziewałem się, że kibiców może być sporo, ale takie tłumy musiały budzić uznanie. To był chyba najlepszy przedsmak tego, co czeka nas podczas wrześniowych mistrzostw Europy we Wrocławiu. I jestem pewny, że kibice nas wówczas nie zawiodą i razem powalczymy o sukces.
Te trybuny to chyba najlepszy dowód na to, że jest dla kogo odbudowywać ligową koszykówkę we Wrocławiu?
Dla mnie nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wrocławskiego kibica nie da się oszukać - nie można mu sprzedać czegoś słabego, na niskim poziomie. Za wiele dobrych meczów widział, za wiele emocji przeżył. Śląsk walczący o mistrzostwo musi zostać odbudowany. Nawet mnie, gdy jestem w domu, we Wrocławiu, zaczepiają ludzie na ulicy i pytają - kiedy to się wreszcie stanie? Widać, że na to czekają...
A nie pytają, czy nie wróci Pan do tego Śląska?
Pytają, ale dziś nikomu nic nie mogę odpowiedzieć. Na razie gram w Poznaniu, walczę o utrzymanie tego klubu w ekstraklasie. A Śląsk? W tej chwili po prostu takiego klubu nie ma. Przynajmniej w ekstraklasie koszykarzy...
Na parkiecie - podczas przerwy niedzielnego meczu - pokazali się także Pana synowie: Jan i Szymon.
Niech się oswajają z Halą Ludową i wielką koszykówką. Razem w Śląsku czy w reprezentacji już raczej nie zagramy, ale oni w duecie? Dlaczego nie! Na razie trenują w klubie i chyba mają smykałkę do koszykówki.
Zanosi się na to, że wkrótce czeka Pana występ w kolejnym pokazowym pojedynku - tym razem Meczu Gwiazd PLK, który 29 marca odbędzie się w Warszawie.
To miłe, że kibice wciąż chcą oglądać Adama Wójcika (śmiech). Na pewno warto takie mecze rozgrywać i ja na nie zawsze chętnie przyjadę. Pojadę też do Warszawy. O ile oczywiście zostanę wybrany, bo głosowanie wciąż przecież trwa. Byłem w sobotę na promocyjnej imprezie na wrocławskim Rynku. Widać, że ludzie chcą koszykówki, garną się do niej. Trzeba ją tylko z głową odbudować. Zarówno jeśli idzie o ligę, jak i reprezentację. Mistrzostwa Europy w Polsce to wielka szansa i wierzę, że jej nie zmarnujemy. Zarówno my jako gracze, walcząc na parkiecie, jak i wszystkie osoby zaangażowane w koszykówkę.
Trwa głosowanie na gwiazdy PLK
Chris Daniels z PGE Turowa Zgorzelec jest jedynym graczem z Dolnego Śląska, który znalazł się w składzie pierwszej piątki Południa po pierwszym etapie głosowania na uczestników Meczu Gwiazd PLK. Spotkanie odbędzie się 29 marca w Warszawie, a głosować można do 18 marca za pośrednictwem oficjalnej internetowej strony ligi (www.plk.pl). Gdyby głosowanie zakończyło się pod koniec lutego, na parkiet Torwaru wybiegliby David Logan (Asseco Prokom), Paweł Kikowski (Kotwica), Filip Dylewicz (Asseco Prokom), Michael Hicks (Polpharma) i Adam Wójcik (PBG Basket) w ekipie Północy oraz Łukasz Koszarek (Anwil), Andrzej Pluta (Anwil), Chris Daniels (PGE Turów), Marko Brkić (Anwil) i Michael Ansley (Polonia) w drużynie reprezentującej Południe.