Sport

    Żużel. GP Czech. Tai Woffinden (Betard Sparta) zwyciężył w...

    Żużel. GP Czech. Tai Woffinden (Betard Sparta) zwyciężył w Pradze, drugi Kasprzak

    Wojciech Koerber

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Lider Betardu Sparty nie spuszcza z tonu. W poniedziałek po raz pierwszy w karierze został indywidualnym mistrzem Wielkiej Brytanii, w sobotę po raz pierwszy w karierze wygrał turniej z cyklu Grand Prix.
    Tai Woffinden. Czy w wieku 23 lat sięgnie po tytuł IMŚ? Tak młodego championa nie było od dawien dawna.

    Tai Woffinden. Czy w wieku 23 lat sięgnie po tytuł IMŚ? Tak młodego championa nie było od dawien dawna. ©Jarosław Jakubczak

    Gdy w 1980 roku po tytuł indywidualnego mistrza świata sięgał w Goeteborgu Brytyjczyk Michael Lee, liczył sobie niespełna 22 lata. Młodszymi championami, w zamierzchłych czasach, byli tylko Nowozelandczyk Ronnie Moore (Londyn 1954 - 21 lat) oraz Brytyjczyk Peter Craven (Londyn 1955 - 21). Ostatnia dekada należała natomiast do 30-, a nawet 40-latków, z wyjątkiem zeszłorocznego triumfu Chrisa Holdera. Teraz wygląda na to, że hegemonia starych repów zostanie przerwana na dobre. Konkurencji zaczynają bowiem odjeżdżać - nie tylko w klasyfikacji punktowej, ale i wizualnie - Emil Sajfutdinow oraz Tai Woffinden, którzy w tym roku skończą odpowiednio 24 i 23 lata.


    Praska Marketa uchodzi za obiekt sprzyjający biało-czerwonym. Tomasz Gollob wjeżdżał tam na pudło pięciokrotnie (dwa zwycięstwa), Jarosław Hampel - czterokrotnie. Choć sukcesy były, rzecz jasna, przeplatane porażkami. Gollob przywiązał się nawet do powiedzonka, że zdradliwy tor dla Markecie albo go kocha, albo nienawidzi. Tym razem pozytywnej chemii zabrakło i lider klasyfikacji generalnej spadł aż na piąte miejsce.

    Mistrza świata z 2010 roku tłumaczyć może tylko jedno. Znów fatalnie losował numer startowy (3), zaczynając zawody z zewnętrznych pól (trzecie, czwarte, trzecie). To gwódź do trumny. Inna sprawa, że szczęściu Chudy nie pomagał. To był ten bojaźliwy Gollob, wchodzący w łuk z wyprostowaną lewą nogą i wyprostowanym motocyklem, mówiący o nietrafionych przełożeniach. Teraz to on musi ganiać za młodymi wilkami, a kolejna runda GP na technicznej agrafce w Cardiff (1 czerwca).

    Z siedmioma oczkami wjechał do półfinałuJarosław Hampel, lecz i on nie błyszczał. Tradycji stało się jednak zadość i tak jak w latach 2010-12, mieliśmy w praskim finale reprezentanta - Krzysztofa Kasprzaka. Był szybki, sklejony z torem, odbudowany. W tym finale odbił nawet w polu drugie miejsce, wyprzedzając Nickiego Pedersena, który heroicznie ścigał się ze złamanym dwa tygodnie wcześniej lewym nadgarstkiem (kość łódeczkowata). I ponownie z tą bolącą ręką stał na podium,. A później, na konferencji prasowej, przywitała go burza braw i wiadro z lodem.

    - Słyszałem sporo komentarzy, że nie nadaję się do Grand Prix. Ale nie pokonuję przecież tysięcy kilometrów po to, by przegrywać - ripostował Kasprzak, choć najlepszą jego odpowiedzią była jazda. Dodajmy, że w finale - wyprzedzając Pedersena - delikatnie go trącił, a nieco później Duńczyk nie utrzymał się na motocyklu, chroniąc w czasie upadku usztywnioną lewą ręką. W czasie całych zawodów od bólu chroniły natomiast aktualnego wicemistrza świata środki przeciwbólowe i obecna w boksie fizjoterapeutka.

    Żałować tylko można, że tuż przed startem do finału Sajfutdinow dotknął taśmy. Miał bowiem korzystne drugie pole i szansę na trzecie turniejowe zwycięstwo w czwartej tegorocznej odsłonie. A Woffinden? W poniedziałek po raz pierwszy w karierze został mistrzem Wielkiej Brytanii, w sobotę po raz pierwszy wygrał turniej z cyklu GP.


    GP Czech

    1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 19 (3,3,3,3,1,3,3) + 1. miejsce w finale
    2. Krzysztof Kasprzak (Polska) - 12 (1,2,3,1,1,2,2) + 2. miejsce w finale
    3. Nicki Pedersen (Dania) - 10 (3,1,0,3,1,2,u) + upadek w finale
    4. Emil Sajfutdinow (Rosja) - 17 (2,3,3,3,3,3,t) + taśma w finale
    5. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 11 (2,1,2,3,2,1)
    6. Matej Zagar (Słowenia) - 10 (3,3,2,2,0,0)
    7. Andreas Jonsson (Szwecja) - 9 (1,2,2,1,3,0)
    8. Jarosław Hampel (Polska) - 8 (0,3,1,0,3,1)
    9. Greg Hancock (USA) - 7 (2,2,1,0,2)
    10. Chris Holder (Australia) - 7 (3,2,0,0,2)
    11. Niels Kristian Iversen (Dania) - 7 (2,1,0,1,3)
    12. Martin Vaculik (Słowacja) - 6 (1,d,3,2,0)
    13. Antonio Lindbaeck (Szwecja) - 5 (0,0,2,2,1)
    14. Tomasz Gollob (Polska) - 3 (0,0,1,0,2)
    15. Ales Dryml (Czechy) - 3 (1,1,1,1,0)
    16. Josef Franc (Czechy) - 2 (0,0,0,2,0)

    17. Vaclav Milik (Czechy) - NS
    18. Zdenek Holub (Czechy) - NS

    Bieg po biegu:


    1. Zagar, Iversen, Dryml, Gollob
    2. Pedersen, Sajfutdinow, Kasprzak, Franc
    3. Woffinden, Lindgren, Jonsson, Hampel
    4. Holder, Hancock, Vaculik, Lindbaeck
    5. Zagar, Kasprzak, Lindgren, Lindbaeck
    6. Woffinden, Holder, Iversen, Franc
    7. Hampel, Hancock, Pedersen, Gollob
    8. Sajfutdinow, Jonsson, Dryml, Vaculik (d/s)
    9. Vaculik, Zagar, Hampel, Franc
    10. Kasprzak, Jonsson, Hancock, Iversen
    11. Sajfutdinow, Lindgren, Gollob, Holder
    12. Woffinden, Lindbaeck, Dryml, Pedersen
    13. Pedersen, Zagar, Jonsson, Holder
    14. Sajfutdinow, Lindbaeck, Iversen, Hampel
    15. Woffinden, Vaculik, Kasprzak, Gollob
    16. Lindgren, Franc, Dryml, Hancock
    17. Sajfutdinow, Hancock, Woffinden, Zagar
    18. Iversen, Lindgren, Pedersen, Vaculik
    19. Jonsson, Gollob, Lindbaeck, Franc
    20. Hampel, Holder, Kasprzak, Dryml

    Półfinały:


    21. Sajfutdinow, Kasprzak, Lindgren, Jonsson
    22. Woffinden, Pedersen, Hampel, Zagar

    Finał:

    23. Woffinden, Kasprzak, Pedersen (u), Sajfutdinow (t)

    Klasyfikacja po 4 turniejach: 1. Sajfutdinow 55, 2. Woffinden 54, 3. Hampel 46, 4. Pedersen 44, 5. Gollob 43, 6. Holder 40, 7. Zagar 38, 8. Hancock 34, 9. Iversen 33, 10. Lindgren 28, 11. Jonsson 27, 12. Kasprzak 25, 13. Ward 25, 14. Lindbaeck 22, 15. Vaculik 18.

    Czytaj także

      Komentarze (11)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ""

      "" (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 8

      Tai Woffinden od początku sezonu znajduje się w wysokiej formie, której apogeum przypadło chyba na maj. Brytyjczyk w ostatnich kilkunastu dniach jeździ wręcz fenomenalnie. - Ten tydzień jest...rozwiń całość

      Tai Woffinden od początku sezonu znajduje się w wysokiej formie, której apogeum przypadło chyba na maj. Brytyjczyk w ostatnich kilkunastu dniach jeździ wręcz fenomenalnie. - Ten tydzień jest cudowny. Najpierw zostałem mistrzem Wielkiej Brytanii, a teraz zwyciężyłem w Grand Prix Czech. To niewiarygodne uczucie. Nie wiem, co mam powiedzieć. Jestem ogromnie szczęśliwy. Moje silniki pracują doskonale. Bawię się żużlem, a wyniki przechodzą moje najśmielsze oczekiwania - przyznał Tajski.

      Woffinden startuje w Grand Prix 2013 tylko dzięki stałej dzikiej karcie. Większość uważa, że nie otrzymałby jej, gdyby nie fakt, że cyklowi SGP potrzebny był Brytyjczyk. - Ja naprawdę na razie nie myślę o podium czy mistrzostwie świata. O czym my w ogóle mówimy? - zdaje się pytać z uśmiechem na ustach najbardziej wytatuowany żużlowiec w cyklu Grand Prix. - Moim celem przed tym sezonem było miejsce w czołowej ósemce klasyfikacji końcowej i tego się trzymam. Nie wybiegam myślami daleko do przodu. Jeździ mi się świetnie i tyle. Czy ktoś przed startem sezonu przypuszczałby, że po czterech rundach będę drugi ze stratą jednego punktu do lidera? To niesamowity wynik - dodał Woffinden.

      Można się spodziewać, że dzięki tak wspaniałej postawie Taja Woffindena wyjątkowe będzie także Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff. - Nie mogę się doczekać tej imprezy. Jazda na Millennium Stadium przed tysiącami rodaków na trybunach będzie cudownym przeżyciem. Pewnie, że będę chciał tam się pokazać z jak najlepszej strony - podkreśla 23-latek, który po Grand Prix Czech awansował na drugie miejsce w klasyfikacji przejściowej ze stratą 1 punktu do lidera, Emila Sajfutdinowa.

      W czym tkwi niesamowita metamorfoza Taja Woffindena? - Niesamowicie ciężko pracowałem zimą. Jestem także na specjalnej diecie. Moje ciało przygotowane jest znakomicie. Forma fizyczna przekłada się także na sferę mentalną. Do tego mam świetnie przygotowane motocykle. Pierwsze zwycięstwo w Grand Prix smakuje wyśmienicie. Ciężka praca popłaca i mogę obiecać, że będę nadal jeszcze bardziej się starał, by jeździć jak najlepiej - kończy będący w fenomenalnej formie Brytyjczyk.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      filmik

      Finał w Pradze (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 8

      http://www.youtube.com/watch?v=FtpXM2N5KOg&feature=player_embedded

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Piotr

      Baron (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 12

      http://www.sportowefakty.pl/zuzel/358098/ciezka-praca-kluczem-do-sukcesu-wroclawian

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wywiad z Jędrzejakiem - II część

      SpF (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 18

      A sprzęt spisuje się tak jak powinien? W Rzeszowie rywale na dystansie mijali cię jak chcieli...

      - Myślę, że o słabszych wynikach decyduje przede wszystkim moja dyspozycja. Może tak to wyglądało w...rozwiń całość

      A sprzęt spisuje się tak jak powinien? W Rzeszowie rywale na dystansie mijali cię jak chcieli...

      - Myślę, że o słabszych wynikach decyduje przede wszystkim moja dyspozycja. Może tak to wyglądało w Rzeszowie, że byłem wolny, ale wynikało to z tego, że źle jechałem. Nie zwalam winy na sprzęt. Biorę to na siebie, bo czuję, że to nie jest jeszcze to, co powinno.

      Wspomniałeś, że drużynie brakuje twoich punktów, ale wbrew opiniom wielu osób, wcale nie jesteście chłopcami do bicia. Jak ocenisz dotychczasowe występy Betardu Sparty Wrocław?

      - Jesteśmy w grze i jeśli tylko ja doskoczę do chłopaków, będzie całkiem ciekawie. W życiowej formie jest Tai Woffinden. Będziemy walczyć do samego końca. Na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji. My wiemy, o co jedziemy w tym sezonie. Każdy musi zapierniczać, a wtedy będzie ciekawie.

      Jak ocenisz to co dotychczas dzieje się w Enea Ekstralidze?

      - Jest bardzo ciekawie. Każdy może wygrać z każdym. Szkoda, że muszą spaść aż trzy zespoły. Moim zdaniem nie jest to korzystne. Jak widać mecze są naprawdę bardzo fajne w tym sezonie. Powinno dalej jeździć 10 drużyn w Enea Ekstralidze. To jednak tylko moje prywatne zdanie.

      Jak długo Wrocław będzie twierdzą nie do zdobycia?

      - Mam nadzieję, że do końca sezonu. Jesteśmy specjalistami od dramatycznych meczów, ale to chyba dobrze dla kibiców.

      Aktualnie rozgrywane są ćwierćfinały IMP, ale ty nie musisz jako mistrz Polski przejmować się kwalifikacjami. W myśl nowego regulaminu masz miejsce w finale, który póki co nie wiadomo, kiedy się odbędzie.

      - Na razie zupełnie nie zaprzątam sobie głowy finałem IMP. Cieszę się, że nie muszę jechać w tych "ćwiartkach", bo pewnie bym odpadł. Oczywiście żartuję, ale nie ukrywam, że nigdy nie lubiłem ćwierćfinałów. Na razie skupiam się na tym, by wrócić do formy i dołączyć do drużyny na wysokim poziomie. Jest mało czasu na jakiekolwiek poprawki. Mecz goni mecz i nie ma kiedy spokojnie potrenować, choć czasami nie można też przesadzić z przemęczeniem. Być może coś takiego miało miejsce w Rzeszowie. Naprawdę, chcę bardzo wrócić do formy. Trenuję, ćwiczę, biegam, ale trzeba przyhamować i skumulować energię na mecz. Tam mi tej energii zabrakło. Wszystko trzeba robić z głową.

      W niedzielę czeka was mecz w Lesznie, gdzie nie będziecie faworytem, ale po dotychczasowych meczach można być pewnym, że postawicie się "Bykom".

      - Na pewno pojedziemy do Leszna powalczyć. Wierzę, że w końcu pojadę tam dobry mecz. Reszta chłopaków jest w formie, więc zapowiada się ciekawy pojedynek.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wywiad z Jędrzejakiem

      SF (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 25

      Tomasz Jędrzejak szuka formy z poprzedniego sezonu, kiedy to nie tylko został indywidualnym mistrzem Polski, ale był bardzo skuteczny w lidze. Kontuzja odniesiona na stoku odcisnęła spore piętno....rozwiń całość

      Tomasz Jędrzejak szuka formy z poprzedniego sezonu, kiedy to nie tylko został indywidualnym mistrzem Polski, ale był bardzo skuteczny w lidze. Kontuzja odniesiona na stoku odcisnęła spore piętno.

      Maciej Kmiecik: Rozmawiamy po treningu w Ostrowie Wielkopolskim. Na torze, na którym się wychowałeś próbujesz odnaleźć formę?

      Tomasz Jędrzejak: Czasami wraca się do swojego toru, na którym się wychowało. Tak naprawdę jednak korzystamy z gościnności ostrowskiego klubu. Trenowała prawie cała moja drużyna, głównie Polacy. Nasz stadion jest zamknięty na inną imprezę i nie mieliśmy gdzie pojeździć, stąd też przyjechaliśmy do Ostrowa. A wracając do szukania formy, staram się cały czas robić wszystko, by poprawić swoją jazdę. Jak widać moje obecne wyniki są słabe. Zdarzają się niezłe mecze, ale ostatnio przytrafiła mi się seria słabszych występów. Ten sezon nie wygląda tak kolorowo, jak zakładałem. Sezon przygotowawczy miałem zaburzony i tak naprawdę ciężko mi wrócić do optymalnej formy.

      No właśnie, nie wszyscy kibice bowiem wiedzą, że tak naprawdę na zgrupowaniu kadry w Zakopanem nabawiłeś się kontuzji, która mogła cię wyeliminować na dłużej z jazdy. Na ile ten uraz kolana zakłócił przygotowania do sezonu?

      - Bardzo, ale to bardzo miał wpływ na moje przygotowania. Zamiast być na finiszu treningów, przechodziłem przez ponad miesiąc rehabilitację. Organizmu nie da się oszukać. Udało się wrócić na początek sezonu, ale kluczowy moment przygotowań został mocno zakłócony. Wsiadłem na motocykl zaraz po kontuzji, ale to nie jest to, czego oczekuję od siebie.

      Pewnie słabsza postawa wpływa także na twoją psychikę. Jako mistrza Polski boli cię zapewne fakt, że nie jesteś tak skuteczny jak w poprzednim sezonie?

      - Oczywiście. Kilka ostatnich meczów można było wygrać, ale zabrakło moich punktów. Jestem tego świadomy, że nie jeżdżę tak, jak wszyscy ode mnie oczekują, jak ja sam od siebie wymagam. Robię wszystko, żeby poprawić swoją jazdę. Tak jak wspomniałem wcześniej, nie jest to wszystko tak fajnie, jak to mogłoby z boku wyglądać. Kontuzja namieszała mi mocno. Myślałem, że szybciej się z tym uporam. Widać, że nie jestem taki pewny siebie, jak w poprzednich sezonach. Czasami zdarzają mi się takie słabe występy, jak chociażby w Rzeszowie.

      Słabsza forma to tylko efekt zakłóconych przygotowań przez kontuzję, czy też może wróciło to, co kiedyś było twoim mankamentem, czyli sinusoida - jeden, dwa dobre sezony i kolejne słabsze w wykonaniu "Ogóra"?

      - Nie, absolutnie tak nie jest. Myślę, że wahania formy mam już za sobą. Wiadomo, że ciężko będzie zdobywać po kilkanaście punktów w każdym meczu, ale już ostatnie sezony pokazały, że potrafię jechać równo i coraz lepiej. Ten sezon miał być jeszcze lepszy od poprzedniego. Na razie nie jest tak, jak zakładałem.

      Pamiętam, że jak rozmawialiśmy zimą mówiłeś m.in. o treningach na motocrossie przed sezonem. To wszystko legło w gruzach na skutek kontuzji odniesionej na stoku narciarskim...

      - Naprawdę, to miało ogromny wpływ. Przed zeszłym sezonem trenowałem nieco inaczej. Byłem lepiej przygotowany pod każdym względem. Czułem to na torze. Przed startem tych rozgrywek zamiast m.in. pojeździć na crossie, leżałem w łóżku i rehabilitowałem się. Nie mogłem wykonywać pewnych ćwiczeń. Ponad miesiąc czasu zamiast trenować w hali czy na motocyklu, jeździłem po lekarzach i przechodziłem rehabilitację. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Myślałem, że to będzie łatwiejsze. Widzę jednak, że w pewnych sytuacjach na torze nie czuję się tak pewny, jak kiedyś. Nie wjadę tam, gdzie rok temu wjeżdżałem. Kiedy już się wyleczyłem wsiadłem na motocykl i pojechałem na ligę praktycznie bez treningu. Na początku nie było jeszcze źle, choć ja już wówczas czułem, że to nie jest to, co w zeszłym sezonie.

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sparta

      Wrocław (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 21

      Brawo Tai. Sietna wiadomość. Co prawda wraz z zona tak jak większość Polaków nie oglądałem Gp, tylko de wois of polend, ale niezmiernie się cieszę. Super!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      bananowy joe

      rudolf h es-es (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 21

      a ja ogladalem a vojs of roland bym nie ogladal nawet jakby mi za to placili


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak tu oglądać to Dżi Pi, coraz trudniej

      Sparta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 25

      No widzisz, tak to bywa. Ogladałem też Legia-Lech, wczesnym popołudniem, bo leciało akurat na jedynce i mi się nie chciało pilotem latac po innych kanałach. A już na pewno nie po internetach i...rozwiń całość

      No widzisz, tak to bywa. Ogladałem też Legia-Lech, wczesnym popołudniem, bo leciało akurat na jedynce i mi się nie chciało pilotem latac po innych kanałach. A już na pewno nie po internetach i strimach, w czasie Dżi Pi o godz. 20, jak jakiś gimnazjalista, który w przerwach miedzy biegami się masturbuje w swoim pokoju. Sczególnie jak się ma gości w domu. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tai! Tai!

      GośćNiedzielny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 16

      Woffinden!!!

      A jutro poprowadź Spartę do zwycięstwa w Lesznie...!!!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      re:Tai! Tai!

      Meg (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 7

      Prorocze słowa! :)


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ss

      ESTESEs (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 7

      Chyba bukmacherskie...

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama

      Zapowiedzi meczów - gdzie oglądać