Młodym ludziom do przemyślenia

    Młodym ludziom do przemyślenia

    Marek Twaróg

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Szukanie pozytywów obecnego kryzysu gospodarczego jest zajęciem trudnym, ale przynoszącym odrobinę satysfakcji.
    Oprócz powtarzania ponadczasowych prawd w stylu Lejzorka Rojtszwańca ("jeśli zwalniają, będą przyjmować"), można spojrzeć na dobre wpływy kryzysu na mentalność młodych ludzi.

    Dotąd moje niezrozumienie postawy młodych - myślę tutaj o osobach wchodzących właśnie w dorosłość - byłem skłonny zrzucać na karb różnic pokoleniowych. Do emerytury mi daleko, ale gdy porównałem poczucie odpowiedzialności, jakie cechuje studentów, do tego, które reprezentują ludzie starsi od studentów o co najmniej dekadę, miałem wrażenie, że jest przepaść.

    Właściwie ktoś mógłby widzieć w zachowaniu młodzieży odpowiednią do ich wieku i nawet miłą oku beztroskę, ale ja widziałem głównie rozmemłanie życiowe i kompletny brak poczucia odpowiedzialności.
    Moje dotychczasowe kontakty - czy prywatne, czy zawodowe - z takimi ludźmi utwierdzały mnie w przekonaniu, że w miarę dobra koniunktura gospodarcza, a do tego społeczne przyzwolenie na obniżenie standardów intelektualnych, spowodowały znaczny spadek gotowości do podjęcia przez nich większego wysiłku życiowego.

    Tu zaraz jedna uwaga do tych wszystkich, którzy mogą czuć się urażeni - ci fantastyczni studenci, którzy świetnie się uczą, próbują swych sił na rynku pracy, włączają się w działalność społeczną - nie powinni tych słów brać do siebie. Ale proszę, rozejrzyjcie się wokół siebie: zapewne zobaczycie kolegów i koleżanki, którzy albo oficjalnie przebąblowują swój najlepszy dla rozwoju czas, albo przynajmniej kontestują porządek społeczny, głosząc tezę o systemowym nieprzystosowaniu i winie starszego pokolenia.

    Kryzys, jaki nas dotyka, sprawia, że jakaś część tych rozmemłanych zorientuje się, że życia nie da się ot tak odbębnić. Wychowani w atmosferze sukcesu gospodarczego, pracy na pstryknięcie palcami i coraz łatwiejszego funkcjonowania, dziś widzą, że bez wysiłku za daleko nie zajadą. Że nie da się myśleć o przyszłości, rodzinie, jakiej takiej pracy bez zmierzenia się z wyzwaniami - pukania od drzwi do drzwi kolejnych firm, refleksji nas swoimi umiejętnościami, samokształcenia, po prostu wzięcia się w garść.

    Dla tych, którzy dziś wchodzą w dorosłe życie i są przed trzydziestką, obecny kryzys to pierwsze tak poważne doświadczenie z kurczącym się rynkiem pracy, brakiem jasnej wizji kariery, kłopotami kredytowymi. Recesji z lat 2000-2002, czyli zamykania firm, braku perspektyw w obliczu dwucyfrowego bezrobocia - nie pamiętają. Dopiero przestawali być dziećmi. A dojrzewali trochę później - w czasie, gdy gospodarka się odradzała, wchodziliśmy do UE, otwierały się rynki pracy za granicą, panowało ogólne przeświadczenie o czekającej nas długiej fazie powszechnej szczęśliwości.

    I dziś klops, otrzeźwienie. Mam nadzieję, że refleksja nad obecną sytuacją młodym ludziom doda skrzydeł. Bo najgorsze, co mogło by ich (a co za tym idzie i nas, trochę starszych) spotkać, to gdyby pogrążyli się w rozpamiętywaniu klęsk i roszczeniach wobec rodziców.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama