Musimy pomóc w ratowaniu życia

    Musimy pomóc w ratowaniu życia

    Agata Grzelińska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z księdzem arcybiskupem Marianem Gołębiewskim, metropolitą wrocławskim.
    Od piątku w "Polsce-Gazecie Wrocławskiej" przekonujemy Dolnoślązaków, jak ważna jest nasza zgoda na pobranie organów w razie śmierci. Kościół też jednoznacznie popiera transplantację organów. Wielu wiernych wciąż ma jednak wątpliwości. Czy księża są przygotowani, by ich przekonywać?

    Tak. Są przygotowani, by włączyć się w taką akcję. Za stanowiskiem Kościoła stoją wypowiedzi najwyższego autorytetu - Jana Pawła II, który powiedział, że użyczenie swego organu jest aktem miłości bliźniego. Benedykt XVI także mówi pozytywnie o transplantacji. Część wiernych ma problem z przeszczepami z kilku powodów. Chodzi o emocjonalne przywiązanie do osób zmarłych.
    W polskiej, katolickiej mentalności pamięć o nich, zwłaszcza w dniu Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny, jest bardzo żywa. Ale są też inne względy. Na naszej ziemi były obozy koncentracyjne, a w nich wielkie upodlenie i sprofanowanie zwłok. Ludzie boją się, by zbytnio nie szafować ludzkim ciałem, które ma swoją godność, jest siedzibą duszy nieśmiertelnej. Kolejną przyczyną lęku jest nieuświadomienie. Być może część obaw rodzi się z informacji o nadużyciach zasłyszanych w mediach. Kościół zgadza się na transplantacje z przestrzeganiem należytych zasad. Nie można dopuszczać do handlu organami, który jest całkowicie niemoralny, czy dokonywać przeszczepu, jeśli nie ma pewności, że dawca faktycznie nie żyje. Te sprawy od strony medycznej muszą być bardzo klarowne.

    Czy Kościół w pełni ufa lekarzom, gdy chodzi o uznanie przez nich, że dana osoba nie żyje? Na przykład, gdy tylko maszyna podtrzymuje funkcje życiowe?

    Stanowisko Watykanu jest jasne. Póki człowiek żyje, nikt nie ma prawa przecinać wstęgi życia. Delikatny problem przy przeszczepach polega na tym, że czasem nie ma stuprocentowej pewności, czy ktoś zmarł. Bywają jednak sytuacje jasne, np. przy wypadkach. Skoro nie ma najmniejszej wątpliwości, że człowiek zmarł, lekarze mają otwartą drogę, by pobrać organ.

    Wielu ludzi po przeszczepie mówi, że dostali drugie życie. Poznał Ksiądz Arcybiskup osobiście kogoś takiego?


    Pamiętam mojego wychowanka, kleryka, który zachorował na nerki. Gdy go wyświęciliśmy, liczyliśmy, że będzie miał przeszczep. Czekał na niego około siedmiu lat. Wiem, co dla chorego człowieka znaczą dializy. Jak są strasznie uciążliwe i wyczerpujące. Gdy znalazł się wreszcie dawca, było w tym coś niezwykłego. Pamiętam jego radość. Nawiasem mówiąc, potem tak utył, że zacząłem na niego krzyczeć, bo trochę się zaniedbał.

    Jak rozmawiać o przeszczepie z rodziną, która straciła bliską osobę?


    To sprawa delikatna i trudna, ale nie można postępować wbrew rodzinie i bez jej udziału. Musimy szanować jej zdanie. Dlatego trzeba rozmawiać ze sobą o przeszczepach. Gdy bliscy znają zdanie zmarłego, łatwiej im się zgodzić.

    Lekarze mówią, że rodzina czasem nie szanuje decyzji zmarłego. Czy należy ją przekonywać?

    Jeśli rodzina żywi dużą rezerwę wobec przeszczepów, radziłbym to uszanować. Nic na siłę, bo można osiągnąć więcej złego niż dobrego. Żadnym dekretem nie rozwiążemy problemu. Potrzeba zmian w świadomości i w sercach. W informowanie ludzi muszą się włączyć lekarze, księża, nauczyciele. Uświadamianie trzeba zacząć w szkole, w środowiskach akademickich, w parafiach i skłaniać ludzi do pięknych i bohaterskich gestów. Bo to jest bohaterstwo, gdy ktoś gotów jest oddać swój organ, żeby ktoś inny mógł żyć.

    Miał Ksiądz Arcybiskup jakieś wątpliwości, czy kuria powinna włączyć się do kampanii "Polski-Gazety Wrocławskiej"?

    Nie. Zetknąłem się z tym problemem jeszcze w PRL-u, gdy zaproszono mnie do Domu Partii, by ludzie usłyszeli, że Kościół zezwala na przeszczepy. Byli tam pacjenci po przeszczepie, w tym pani, która po przeszczepie urodziła piękne dziecko. Po spotkaniu niektórzy mówili, że ich opory ustąpiły. Teraz, w wolnej Polsce, głos Kościoła też musi być słyszalny. Musimy pomóc chorym i lekarzom w ratowaniu życia.


    Twoja zgoda jest bardzo ważna


    W piątek rozpoczęliśmy wspólnie z wrocławską kurią kampanię pod hasłem "Podaruj życie".
    W Polsce co roku prawie dwa tysiące ludzi czeka na przeszczep, który może uratować im życie. Co najmniej stu z nich umiera, bo nie znajdują się dla nich dawcy. Zbyt rzadko zgadzamy się, by lekarze pobrali zdrowe narządy naszych zmarłych i uratowali komuś życie. Dlatego chcemy zachęcać Państwa do rozmowy o tym w rodzinach. A w kwietniu w kościołach archidiecezji wrocławskiej rozdamy karty z oświadczeniem o zgodzie na pobranie organów. Wystarczy je wypełnić i mieć przy sobie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama