Ważne
    Jak dolnośląscy posłowie na obradach nie bywają

    Jak dolnośląscy posłowie na obradach nie bywają

    Błażej Przygodzki

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jakub Szulc
    1/6
    przejdź do galerii

    Jakub Szulc ©FOT. www.jszulc.pl

    Długie dyskusje przy ulicy Wiejskiej w Warszawie nudzą niejednego. Niestety, także samych parlamentarzystów. Zdążyliśmy już przywyknąć do pustych ław sejmowych podczas ważnych dla kraju debat. Kancelaria Sejmu podliczyła właśnie, jak często posłowie w ubiegłym roku bez żadnego usprawiedliwienia opuszczali debaty i posiedzenia komisji. Rekordzistom za każde z nich potrąci około czterystu złotych za każdy dzień nieobecności.


    Z raportu Kancelarii Sejmu wynika, że najrzadziej na Wiejskiej bywał opolski poseł Tadeusz Jarmuziewicz z PO - miał 27 nieusprawiedliwionych nieobecności. Tylko nieznacznie wyprzedził wicepremiera Waldemara Pawlaka z PSL - 26 nieobecności.

    Na Dolnym Śląsku w tym niechlubnym zestawieniu przoduje Jakub Szulc, poseł PO z okręgu wałbrzyskiego, od niedawna wiceminister zdrowia. Na swoim koncie ma 11 nieobecności. Za karę może stracić ponad cztery tysiące złotych.
    - To było pod koniec roku - mówi nam Szulc. - Miałem wtedy dużo obowiązków związanych z kontraktami Narodowego Funduszu Zdrowia. Mam jednak świadomość, że zaniedbywanie głosowań to rzecz karygodna - przyznaje skruszony.

    Podobnie tłumaczy się wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński, poseł z okręgu jeleniogórsko-legnickiego.
    - Mam dużo obowiązków, więc nie zawsze zdążę na posiedzenie Sejmu - wyjaśnia. - Ale nie wykluczam też sytuacji, że po prostu zapomniałem wpisać się na listę obecności - podkreśla.

    Na szczęście są na Dolnym Śląsku również tacy, którzy ani razu bez usprawiedliwienia nie opuścili obrad. Spośród 34 posłów z naszego regionu tych najbardziej sumiennych jest 11.
    - Obowiązkową obecność uważam za rzecz całkowicie naturalną - mówi Zbigniew Chlebowski, przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. - Do każdej pracy należy podchodzić poważnie. Dlatego nie znajduję wytłumaczenia dla tych, którzy bez usprawiedliwienia nie pojawiają się w Sejmie - oznajmia jeden z liderów Platformy.

    Jednocześnie przyznaje, że trudno zmobilizować parlamentarzystów, by brali udział w każdym głosowaniu.
    - W zasadzie jedyną karą dla niech jest brak uposażenia za dzień, na który nie mają usprawiedliwienia - dodaje Chlebowski.

    W przypadku nieobecności posłowie mają siedem dni na pisemne usprawiedliwienie. Jeśli tego nie zrobią, mogą stracić i dietę za dany dzień, i jedną trzydziestą uposażenia. Ale taka kara spotka ich dopiero wtedy, gdy opuszczą więcej niż co piąte posiedzenie w miesiącu lub nie wezmą udziału w co piątym głosowaniu.

    - Jeśli posłowie są majętni, nie zrobi to na nich większego wrażenia - przyznaje wrocławski poseł PO Stanisław Huskowski (nie ma na koncie nieusprawiedliwionych nieobecności ). - Liczę jednak na to, że to nie pieniądze będą dyscyplinowały posłów, ale wyborcy, którzy dzięki takim właśnie rankingom zorientują się, którzy politycy podchodzą poważnie do swoich obowiązków - dodaje wrocławski poseł.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo