W wieku małoletnim większość czasu po szkole spędzałem na dworze, nie żeby zaraz pańskim, tylko po prostu na podwórku i paru ulicach wokół naszej kamienicy, czyli Klary Zetkin, Jaracza, Orzeszkowej, Prusa, Lompy i kilku innych.
Większość zabudowy leżała w gruzach, co stwarzało świetne perspektywy do zabaw w poszukiwanie skarbów, zdobywania niedostępnych szczytów na czwartym piętrze ruiny, podchodów wojenno-partyzanckich, pogoni i ucieczek oraz wynajdywania piwnicznych melin przydatnych przy grze w chowanego.
Ten zdrowy tryb życia bardzo wzmagał apetyt, toteż co jakiś czas rozlegały się wrzaski: - Mamo, rzuć mi chleba z masłem! Albo: - Tato, rzuć mi chleba z cukrem polanego! (esencją herbacianą). Doświadczeni rodzice wiedzieli, że próby zwabienia latorośli do domu, aby tu oddały się konsumpcji, niechybnie spalą na panewce, toteż zawijali zamówienie w gazetę i zrzucali wygłodniałym przez okno.
I, trudno to sobie dziś wyobrazić, nikt z nas, nawet bardziej wyrobieni kilkunastoletni licealiści, nie miał świadomości, że żyje w ustawicznym kryzysie.
Bo i właściwie skąd miała się ta wiedza brać? Jak czegoś nie ma, to trudno za tym tęsknić, a jeśli cały naród stoi w kolejkach po byle ochłap, to widać, iż tak powinno być. Tym bardziej że szkoła oraz prasa (także dziecięca) pouczały, iż mamy szczęście należeć do grona najszczęśliwszych narodów w najsprawiedliwszym ustroju pod wodzą Kraju Rad.
Pojęcie kryzysu, wcześniej obowiązujące wyłącznie w odniesieniu do zachodniego imperializmu, przeciętny Polak uświadomił sobie chyba dopiero za Gierka, który rozbudził apetyty na malucha, coca-colę, pralki, lodówki, banany i wczasy w Bułgarii. O ile poprzednio braki rynkowe dawało się zwalić na bumelantów i spekulantów, teraz pojawiało się się groźne hasło - kryzys: od produkcyjnego przez zaopatrzeniowy, aż do ustrojowego.
Z obecnego kryzysu polskie władze nawet specjalnie nie muszą się tłumaczyć, bo nie one zawiniły, tylko rozwydrzone banki i rozbrykani finansiści, przeważnie z USA. Co wyjdzie z obietnic i planów premiera Tuska, dopiero się okaże, choć już teraz niektórzy ekonomiści prognozują, że, jak zwykle, gruszki na wierzbie.
Natomiast reszta tzw. klasy politycznej raczej nie powinna się odzywać w tej kwestii, bo rozsierdza tylko elektorat. Jeden z wesołków czy może bardziej przygłupów parlamentarnych doradza narodowi zbiórkę suchego chleba, ktoś inny propaguje starą broszurę pt. "100 potraw z obierek ziemniaczanych".
Inni, bez obciachu (dawniej - bez skrupułów), nadal zażerają się na bankietach i przyjęciach ku czci, egzotycznymi smakołykami. Tu zresztą widać ironię historii, która zatoczyła koło - żaby i ślimaki weszły do jadłospisu z powodu klęski głodu w czasach rewolucji, a teraz trzeba za te smakołyki płacić ciężkie pieniądze w markowych lokalach.
W każdym razie nasze elity mają pogląd zbliżony do pewnej francuskiej księżniczki (niesłusznie przypisywany Marii Antoninie), która wyrzekła wiekopomne zdanie w sprawie głodującego ludu: "Nie mają chleba?
Z mediów wylewa się rzeka porad antykryzysowych; nie zamierzam ich uzupełniać, ale jedną refleksją się z Państwem podzielę. Zauważyłem, że ilekroć otworzę telewizor, na którymś z kanałów nadających dyskusje (częściej zresztą przypominające pyskówki) naszych opiniotwórczych mózgów, nieuchronnie nawiedza mnie atak mdłości. Apetyt diabli biorą i oszczędzam kotleta albo porcję kiełbasy swojskiej. Od początku kryzysu schudłem dwa kilo i dobrze mi z tym.
Nie jest to oczywiście porada dla bezrobotnych, ubogich emerytów i osób nieużywających telewizora. Ale dla klasy lekkopółśredniej, do której mam ambicję się zaliczać, w sam raz.
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.