Wrocław: Prokuratura chciała uniewinnienia oszusta

    Wrocław: Prokuratura chciała uniewinnienia oszusta

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wrocław: Prokuratura chciała uniewinnienia oszusta

    ©archiwum Polska Press Grupa

    Prokuratura chciała uniewinnienia Zdzisław G. oskarżonego o przywłaszczenie 233 tys. zł. Mężczyzna jednak stanął przed sądem oskarżony przez adwokatkę chorego na schizofrenię wrocławianina Grzegorza K. Z aktu oskarżenia wynikało, że Zdzisław G. w 2011 roku uzyskał od Grzegorza K. notarialne pełnomocnictwo. Na jego podstawie sprzedał obligacje, które Grzegorz odziedziczył po zmarłej matce. Pieniądze przywłaszczył.
    Wrocław: Prokuratura chciała uniewinnienia oszusta

    ©archiwum Polska Press Grupa

    Zdzisław G. stanął przed sądem oskarżony - ale nie przez prokuraturę, lecz adwokatkę osoby pokrzywdzonej: chorego na schizofrenię wrocławianina Grzegorza K. Z aktu oskarżenia wynikało, że Zdzisław G. w 2011 roku uzyskał od Grzegorza K. notarialne pełnomocnictwo. Na jego podstawie sprzedał obligacje, które Grzegorz odziedziczył po zmarłej matce. Pieniądze przywłaszczył.

    Prokuratura prowadziła w tej sprawie śledztwo i dwa razy je umarzała, uznając, że nie ma dowodów, by doszło do przestępstwa.
    W myśl prawa, w takiej sytuacji sam pokrzywdzony może wnieść oskarżenie do sądu. Rzadko się zdarza, by takie procesy kończyły się skazaniem.

    W tym wypadku prywatny akt oskarżenia został przez sąd oceniony jako słuszny. Na początku września wrocławski Sąd Okręgowy zgodził się, że doszło do przestępstwa i skazał Zdzisława G. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wyrok jest nieprawomocny i oskarżony może składać apelację.

    W procesie uczestniczyła prokuratura, ale nie popierała oskarżenia. Przeciwnie - jeszcze przed rozpoczęciem procesu wnosiła o umorzenie sprawy. Sąd zgodził się jednak z oskarżeniem prywatnym.

    Do przestępstwa miało dojść w 2011 r. Grzegorz był sam ze swoim ojcem. Zmarła jego matka. Oskarżony i tato chorego Grzegorza znali się kilkanaście lat. Zdzisław G. obiecał im pomóc w załatwieniu formalności spadkowych związanych z majątkiem po zmarłej. Grzegorz udzielił mu też notarialnego pełnomocnictwa. Na jego podstawie oskarżony zajmował się m.in. rachunkiem w biurze maklerskim.

    W ciągu kilkunastu miesięcy spieniężył obligacje warte ponad 230 tys. zł. Zdzisław G. przekonywał w czasie procesu, że oskarżenie jest niesłuszne, bo on sprzedawał obligacje na prośbę Grzegorza i jego ojca. To oni sami mieli go prosić o zajmowanie się obligacjami. Za każdym razem, gdy dochodziło do transakcji, Grzegorz i ojciec wyraźnie tego żądali. Oskarżony przekonywał, że pieniądze dawał ojcu chorego mężczyzny.

    Przesłuchiwany jako świadek ojciec Grzegorza K. zapewniał sąd, że nigdy nie prosił o sprzedawanie obligacji. Nigdy też nie dostał pieniędzy, o jakich mowa w akcie oskarżenia, czyli przeszło 233 tysięcy złotych.

    Nie ma żadnego pokwitowania potwierdzającego przekazywanie tak wielkich sum pieniędzy. Przyznał to w sądzie sam oskarżony.

    Czytaj także

      Komentarze (13)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kolejny przykład!

      lit (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10

      Jest to kolejny przykład na to, że w Polsce prokuraturze najlepiej wychodzą umorzenia. To już nie jest organ ścigania, tylko organ dbający o dobre dane statystyczne, bojący się jak ognia...rozwiń całość

      Jest to kolejny przykład na to, że w Polsce prokuraturze najlepiej wychodzą umorzenia. To już nie jest organ ścigania, tylko organ dbający o dobre dane statystyczne, bojący się jak ognia ewentualnych uniewinnień przez sąd. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      mój kraj taki piękny... zaje.. 230tys i dostać zawiasy jak za batonik...

      dr Kaftan (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 2

      a ludzie mówią, że cieżko żyć... co za szambo

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prokuratura

      ... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 17

      w tym mieście to żenada.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No fajnie. A teraz, moi wy jedyni sprawiedliwi powiedzcie:

      : (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 19

      co miał zrobić prokurator, skoro nie było dowodów? Bez dowodów to można było skazywać 60 lat temu. Tego chcecie?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To niech kasę zwraca.

      troglodyta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

      Skoro nie ma dowodów, czyli pokwitowań, że kasę za spieniężenie obligacji zwrócił właścicielowi, to oznacza, że przywłaszczył i to już jest KONKRETNY DOWÓD. W tym przypadku zupełnie powinno...rozwiń całość

      Skoro nie ma dowodów, czyli pokwitowań, że kasę za spieniężenie obligacji zwrócił właścicielowi, to oznacza, że przywłaszczył i to już jest KONKRETNY DOWÓD. W tym przypadku zupełnie powinno wystarczyć ustne oświadczenie właściciela, że kasy nie otrzymał. A pełnomocnik nie ma prawa na gębę oświadczać, tylko pokwitowanie przedstawić.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a jest dowód , że oddal kasę z obligacji?

      dr Kaftan (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      a może mu wypłacili bez podpisu?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sądowi wystarczyło dowodów

      Tomek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 2

      Jak to nie było dowodów? Sam fakt braku dokumentów też może stanowić dowód, co zresztą wskazał Sąd w uzasadnieniu. Trzeba chcieć i umieć rzetelnie oceniać materiał.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak zwykle

      :-/ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 11

      Do minusów chętni, ale do odpowiedzi na pytanie to nie ma odważnych.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      no tak

      Ygy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

      Z jednej strony coś w tym jest. I oczywiście przyznam Ci rację w przypadku dwóch umorzeń prokuratorskich.

      Ale wniosek o umorzenie postępowania, gdy przyjął je już sąd powszechny? To już brzydko...rozwiń całość

      Z jednej strony coś w tym jest. I oczywiście przyznam Ci rację w przypadku dwóch umorzeń prokuratorskich.

      Ale wniosek o umorzenie postępowania, gdy przyjął je już sąd powszechny? To już brzydko pachnie. Trzeba się było wstrzymać od czynności. Generalnie tu również można prokuratora zrozumieć. On przecież będzie stawał na głowie, żeby sprawę uwalić. Bo jak będzie wyrok skazujący, to w odczuciu opinii publicznej - a i zapewne też przełożonych - to on wcześniej popełnił błąd nie podejmując tematu. Tak więc w ramach ochrony własnej d**y można poświęcić los jakiegoś tam szaraczka.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Specjalizacja prokuratury

      opinia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 1

      Umarzanie i jeszcze raz umarzanie nawet w sprawach nie budzących wątpliwości .Ciekawe dlaczego to takie nagminne .....Prokuratura nie lubi uczciwych ?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rękę

      Ręka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 1

      Myje a swój swojego chroni. ........

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bezprawie ! A nie prawo

      skorumpowane towarzystwo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 1

      Układy i układziki . Sprawiedliwość -zapomnij

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Polskie prawo,..

      szkoda gadać (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13

      ale prawo.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama