Menu Region

Ojciec Grande nie żyje. Wrocławski zakonnik leczył ciała i...

Ojciec Grande nie żyje. Wrocławski zakonnik leczył ciała i dusze

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Katarzyna Kaczorowska, Tadeusz Woźniak

41Komentarzy Prześlij Drukuj
Ojciec Grande nie żyje. Wrocławski zakonnik leczył ciała i dusze  Ojciec Grande nie żyje. Wrocławski zakonnik leczył ciała i dusze

(© Tomasz Gola/Polskapresse)

We wtorek zmarł ojciec Jan Grande, wrocławski bonifratr, który przez lata służył swoją wiedzą i wsparciem tysiącom potrzebujących ludzi.
Pod drzwiami jego gabinetu w klasztorze bonifratrów we Wrocławiu zawsze czekała kolejka ludzi. Chorych, ale też ciekawych słynnego zakonnika i jego porad zdrowotnych, przepisów kulinarnych i tego, co sądził o współczesnym życiu i jego szalonym tempie. Był orędownikiem powrotu do tradycji, dbałości o rodzinę. Pamiętam, jak w czasie jednego z wywiadów, narzekał, że współczesne Polki nie rozumieją i nie doceniają znaczenia wspólnych posiłków, ważnych i dla zdrowia, i dla budowy więzi rodzinnych. Był przeciwnikiem półproduktów i gotowego jedzenia ze sklepu. W głowie mu sie nie mieściło, że tak wiele gospodyń kupuje dzisiaj pierogi, zamiast robić je samemu.
I był gorącym orędownikiem... jajek, jeszcze zanim świat nauki przyznał, że oskarżanie ich o wszelkie zło, miażdżycę i wywoływanie zawałów jest oględnie mówiąc, grubą przesadą. Ojciec Grande twierdził, że natura nie wymyśliła niczego lepszego od jajka. - jak może być złe, jeśli jest samym życiem - pytał retorycznie.

We wtorek, 9 kwietnia ojciec Jan Grande, prywatnie Jerzy Majewski, zmarł przed drzwiami swojego mieszkania w Rzepinie. Przez lata posługiwał w klasztorach we Wrocławiu i Legnicy. I przez te lata pomógł tysiącom ludzi pielgrzymujących do niego po pomoc z całej Polski.

Za poradami Ojca Jana stał Jego trudny życiorys - wojenne dzieciństwo spędzone na Syberii, przywiezione stamtąd choroby, nędza lat powojennych na ziemiach odzyskanych, wielomiesięczne pobyty w szpitalach ratujące nadszarpnięte zdrowie, ciężka praca w ośrodkach pomocy społecznej i służby zdrowia na głuchej prowincji, wreszcie kilkadziesiąt lat poświęconych chorym w murach klasztornych. Garnęli się do Niego zwłaszcza ci, którym medycyna konwencjonalna niewiele już oferowała. Zakonnik nikomu nie obiecywał, że go uzdrowi, zastrzegał, że nie jest dyplomowanym lekarzem, obiecywał natomiast wzmocnienie organizmu, uruchomienie jego sił żywotnych i pokładów energii, które skutecznie wspierają proces leczenia. Każdy chory był dla Ojca Jana indywidualnym przypadkiem, odrębnym światem.

Ojciec Jan Grande, człowiek z kresowymi genami, tradycję miał we krwi, a do tego rewelacyjny zmysł psychologicznej i obyczajowej obserwacji oraz świetną pamięć. Przechowywał w niej jak w przepastnej szafie wszystko to, co dawne, sprawdzone przez pokolenia i służące ludzkiemu zdrowiu. Był samoukiem. Jego "uniwersytety" to stepy nad Irtyszem, powojenne polskie zdziczałe pogranicze zachodnie, praktykowanie modlitwy i ziołolecznictwa w klasztorze, no i rzeczywistość zsowietyzowanej PRL.

Jak niegdyś franciszkanin o. Andrzej Klimuszko, tak i bonifrater Jan Grande stał się niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie poradnictwa zdrowotnego, żywieniowego i ziołolecznictwa.

Dziennikarska przygoda z Ojcem Janem zaczęła się na początku lat 90. minionego wieku. Krążyły wówczas po kraju odbitki kserograficzne unikatowego wykładu na temat żywienia i pielęgnowania ludzkiego organizmu, jaki o. Jan Grande wygłosił w Łodzi. Jedna z kopii dostała się w nasze ręce. Opublikowana w parafialnym miesięczniku "Zacheusz", piśmie parafii Podwyższenia Krzyża Św. w Gdyni Witominie, następnie w "Wieczorze Wybrzeża", budziła ogromne zainteresowanie Czytelników. Odszukaliśmy jej autora we Wrocławiu, w klasztorze Bonifratrów i tak zaczęły się liczne sesje nagraniowe, których efekty w formie wywiadów ukazywały się najpierw w "Wieczorze Wybrzeża", a po jego likwidacji w "Dzienniku Bałtyckim". Po pewnym czasie złożyły się one na całość książkową. Pierwszy tomik "Ojca Grande przepisy na zdrowe życie" ukazał się staraniem wydawnictwa Prasa Bałtycka w 1995 r., po nim ujrzały światło dzienne tomy drugi i trzeci. Porady nie mogły też nie ukazać się w "Gazecie Wrocławskiej" - wszak to we Wrocławiu ojciec Grande spotykał się z ludźmi.

Zainteresowanie Czytelników było ogromne, łączny nakład licznych wznowień wyniósł do dnia dzisiejszego ponad 900 tys. egzemplarzy. "Te książki rosną jak dobrze wypieczone bułki drożdżowe" - powiedział kiedyś ze zdziwieniem o. Jan Grande.

Wszystkie trzy tomy zyskały popularność za granicą, gdzie niestety, z pominięciem praw autorskich, były po piracku wydane. Ojca Jana zasypywały listy od Polonusów z USA, Kanady, Australii, Alaski… Nasza współpraca i znajomość z o. Janem Grande przekształciła się z czasem w prawdziwą przyjaźń. Wielki był to dla nas - dziennikarzy - zaszczyt.

Ogromnym smutkiem napełniła nas wiadomość o śmierci Ojca Jana. Mimo Jego wieku była dla nas wielkim zaskoczeniem, bo rozmawialiśmy z Nim telefonicznie kilka dni wcześniej i Ojciec Jan przyznawał, że po niedawnej chorobie czuje się lepiej i z nadzieją myśli o kolejnej wizycie w szpitalu, jaką zalecali Mu lekarze dla poprawy stanu serca. Jak zwykle sympatycznie żartował, dopytywał się o nasze zdrowie, przekazał kilka cennych rad związanych z domowym kurowaniem się z wiosennego przeziębienia. Przez myśl nam nie przeszło, że to nasza ostatnia rozmowa, że już nie zobaczymy się latem w Rzepinie - jak planowaliśmy - nawiązując do tradycji naszych spotkań…
Reklama
41

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Ojciec Grande

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cudowne ksiazki (gość)  •

Od czasu do czasu wyciagam ksiazki Ojca Grande jak nie wiem co ugotowac. dzisiaj tez. Otwieram Internet i czytam po raz pierwszy, ze Ojciec Grande nie zyje. Nigdy go nie zapomne! Zyje wedlug jego zasad. staram sie przestrzegac regöl, ktöre on nam napisal. Odpoczywaj w pokoju.

odpowiedzi (0)

skomentuj

fantastyczne trzy książeczki - ojca Grande przepisy na zdrowe życie

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość)  •

pewnie skandal o którym tu sie dowiaduję zaciążył na zdrowiu Ojca Grande

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zawsze byłeś dla mnie przykładem ...

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krzysztof (gość)  •

Ojcze Grande bardzo dużo tobie zawdzięczam,pokazałeś mi jak mam żyć aby być wartościowym człowiekiem ,co jeść !!! co wolno a czego nie.Brakuje mi ciebie ! mój drogi przyjacielu...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wyjątkowy człowiek....

+14 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wr (gość)  •

Wspaniały człowiek , wspaniała dusza ... Odpoczywaj w spokoju Ojcze Grande, Dziękujemy Ci za Twą misję...

odpowiedzi (0)

skomentuj

OJCIEC GRANDE

+13 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

HALINA (gość)  •

PO WIELOKROĆ CZYTAM JEGO OPOWIEŚCI ZAWARTE W PRZEPISACH NA ZDROWE ŻYCIE.CZYTAM,STOSUJE,I NIE MOGĘ SIĘ NADZIWIĆ DLACZEGO WIEDZĄC TO SAMO BRNĘŁAM WRAZ Z RODZINĄ W ODWROTNĄ STRONĘ.Ojciec miał racje to kobieta jest podstawą rodziny i ona odpowiada za nią.Dzisiaj już wielu złych nawyków pozbyłam się w kuchni i chwała mu za to.Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wielki człowiek i popularny zakonnik

+14 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kajtek (gość)  •

Skądinąd wiadomo, że jakiś czas temu klasztorem wrocławskim ( w którym wówczas przebywał o.Jan Grande) wstrząsnął skandal homoseksualny. W jego efekcie zakonnik, który starał się wyjaśnić sytuację i zaprowadzić porządek w klasztorze ( i całej delegaturze śląskiej zakonu - cztery klasztory podległe generałowi zakonu), o.Łukasz Chruszcz wystąpił z zakonu i z Kościoła Katolickiego. Natomiast o.Jan Grande, który był świadkiem różnych zajść obyczajowych, dostał zakaz rozmawiania z mediami o sytuacji i został przeniesiony do Legnicy, a potem słuch o nim zaginął - nigdzie nie figurował, jako mieszkaniec klasztoru.Wspomniany o.Łukasz Chruszcz w liście do generała zakonu opisywał krytyczną sytuację w klasztorze i w jednym z listów napisał: "[...] świadkiem był o.Grande, który jest teraz poza zakonem".

Nawet dzis mozna się przekonać że w gabinecie po Ojcu Janie siedzi niby Jego zastępca wystarczy z nim porozmawiać i zobaczyć że coś z nim jest nie tak czyzby miało to odzwierciedlenie w wyzej wymienionym artykule???? ciekawe co

skomentuj

Ojciec grande

+9 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wacek (gość)  •

To zeby byl skandal, to sprawa smutna ! Podwieszanie i wmanipulowane w niego o. Grane jest nieprzyzwoite i jet dranstwem

odpowiedzi (0)

skomentuj

słuchał i spiewał

+9 / -15

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

/// (gość)  •

http://www.youtube.com/watch?v=3QtcelrSDeA&list=PLD062BB83EEE6D159
w wersji rosyjskiej

odpowiedzi (0)

skomentuj

lubiał słuchać i śpiewać

+14 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

// (gość)  •

warto posłuchać to co Ojciec Jan lubił i czasem śpiewał

http://www.youtube.com/watch?v=HXARvbMuezc
http://www.youtube.com/watch?v=6mu-DT-Sfek
http://www.youtube.com/watch?v=iLPer_0m1zk&list=PLD062BB83EEE6D159

odpowiedzi (0)

skomentuj

Gdzie!!! i Kiedy!!!

+12 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Najbliższa rodzina (gość)  •

Pogrzebem O. Jana Grande zajęła się najbliższa rodzina, odbył się w Rzepinie 12-04-2013r.
Wujek urodził się 14-06-1935r. w miasteczku Byteń na kresach wschodnich, obwód brzeski, rejon iwacewicki.
Przed wojną jako dziecko mieszkał w Grodnie i Wołożynie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

termin pogrzebu -po pogrzebie :-(

+7 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

DŻAGODA (gość)  •

św.p. Jerzy Majewski, znany jako o.Jan Grande ur. w Grodnie, został już niestety pochowany w piątek 12 kwietnia o godzinie 14 w swojej powojennej rodzinnej miejscowości Rzepinie (POLSKA). Ciekawe czy ktoś z zakonników się pofatygował ?
Oczywiście rodzinną miejscowością wg mnie było Grodno, gdzie się urodził :-). Kto utworzy Stowarzyszenie Pamięci Jerzego Majewskiego, który służył ludziom przez tyle lat? ... Znajdą się może tacy inni jak p. Woźniakowie?? Pamiętajmy o nim więc o mszy w miesiąc po pogrzebie, jak to było w zwyczaju i codziennej modlitwie, może coś się urodzi i pozostanie o nim pamięć, tak jak po Słudze Bożym ś.p. Aleksandrze Zienkiewiczu z Nowogródka.

skomentuj

Dzięki ziołom przepisanym przez Sw. pamięci Ojca Grande wiele lat temu uratowałam moją córke,która b

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Joanna (gość)  •

Dzięki Ojcze, spoczywaj w pokoju.Szkoda, miałam nadzieję, że pomożesz mojemu dziecku ponownie.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 »
Reklama
Reklama