Zagrali 600 metrów pod ziemią

    Zagrali 600 metrów pod ziemią

    Mateusz Różański

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Jedna ze scen spektaklu kręcona w Zakładach Górniczych Rudna

    Jedna ze scen spektaklu kręcona w Zakładach Górniczych Rudna ©Piotr Krzyżanowski

    W kopalni ZG Lubin zakończyły się zdjęcia do telewizyjnej wersji spektaklu "Orkiestra" w reżyserii Jacka Głomba
    Jedna ze scen spektaklu kręcona w Zakładach Górniczych Rudna

    Jedna ze scen spektaklu kręcona w Zakładach Górniczych Rudna ©Piotr Krzyżanowski

    "Orkiestra" w reżyserii Jacka Głomba to wyjątkowa opowieść, która przenosi nas do początków zagłębia miedziowego. Z aktorami i ekipą filmową spotkaliśmy się tym razem pod ziemią, a nie w budynku legnickiego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej.
    Poniedziałek. Stoimy w kolejce po górnicze kaski. Dla dziennikarzy praktycznie wszystko jest nowe, nieczęsto mają okazję "dotknąć" kopalnię. Uśmiech na twarzach wywołują nawet zwykłe krany sterczące ze ścian, w których po odkręceniu kurka zamiast wody leci ... kefir, herbata czy kawa. Dziwne? Nie w kopalni.

    Mijają nas aktorzy. W pełnym, górniczym rynsztunku, praktycznie niczym nie różnią się od pracowników KGHM. Pozdrawiają "zawodowców" z dołu tradycyjnym Szczęść Boże. Te dwa słowa w kopalnianych murach brzmią zupełnie inaczej niż na zewnątrz. Są szczere. Może nawet nieco magiczne, jak talizman, który górnikom ma zapewnić powrót na powierzchnię. Ekipa przygotowała i nas do zjazdu. Za chwilę znajdziemy się na głębokości 610 metrów pod ziemią. Robi to wrażenie.
    - Górnicy to wspaniali, otwarci ludzie. Przyjęli nas niezwykle ciepło; za co wielkie dzięki dla nich. Swoją drogą wykonują tutaj pod ziemią kawał naprawdę wspaniałej roboty - mówi Rafał Cieluch, który w "Orkiestrze" wciela się w Helmuta, postać drugiego planu.

    Wsiadamy do windy. Tłoczno i ciemno. Dzwonek i ruszamy w dół. Pada: Szczęść Boże. Ciarki na plecach. Czasem tylko widać jak pędzi ta klatka, bo ktoś akurat pstryknął zdjęcie z fleszem. Poza tym jest ciemno tak, że nie widać czubka własnego nosa. Nieco ponad minuta i jesteśmy na dole. Nawet winda z filmowego "Misia", która na Pałac Kultury woziła wszechwładnego Ministra musi uznać wyższość tej kopalnianej.

    Na dole kamery, oświetlenie, krzątający się aktorzy. Bardziej przypomina to plan zdjęciowy niż kopalnię i tak w istocie jest. Wszyscy owinięci w koce. Przeciąg jest olbrzymi. Paweł Wolak, postawny mężczyzna, który wciela się w pana Fugę, drży jak osika. Mimo to gra. Ma charakter. Jak górnicy. Trzeba przyznać, że coś te dwa zawody - aktora i górnika - łączy.
    - Granie w takich warunkach pomaga wczuć się w postać. Jednak z drugiej strony daje nam mocno w kość. Aklimatyzacja do takiej rzeczywistości jest chyba najtrudniejsza. Po wizycie pod ziemią docenia się nawet zwykłe promienie słoneczne - mówi Paweł Wolak lub jeśli ktoś woli Jasiek Fuga.

    Przez kilkadziesiąt minut przyglądaliśmy się jednej ze scen. Aktorzy dają z siebie wszystko. To burza emocji. Oby to był dobry prognostyk przed zaplanowaną na 4 grudnia telewizyjną premierą "Orkiestry".
    - Historia pokazana w spektaklu to obraz początków dziejów naszej kopalni. Różnice w porównaniu do stanu obecnego są gigantyczne, przez co niektórzy mogą się czuć wręcz obrażeni - mówi dyrektor oddziału ZG Lubin, Krzysztof Tkaczuk. - Wizyta ekipy filmowej jest dla nas równie wielkim przeżyciem, jak dla artystów - dodaje.
    Szybko trzeba wyjeżdżać na powierzchnię. Filmowców goni czas. Żegnamy się z aktorami, którzy chętnie zamieniliby się z nami miejscami i spokojnie odpoczęli. Oni zostają i walczą dalej. My jedziemy do słońca. Na powierzchni jest dużo cieplej, przyjemniej. Artyści z legnickiego teatru dali radę. We wtorek zakończyły się podziemne zdjęcia. Człowiek wydaje się mocniejszy niż maszyny.

    - Zdarzało się, że w warunkach, które panują pod ziemią, nasz sprzęt filmowy odmawiał posłuszeństwa - zauważył operator Arkadiusz Tomiak.
    Teatralna "Orkiestra" to niezwykle mądra, ale jednocześnie intrygująca opowieść o kopalnianej grupie muzyków. Śmierć jednego z nich ukazuje nam dramatyczne losy tych, którzy stworzyli dzisiejsze zagłębie miedziowe. Mam olbrzymią nadzieję, że jej telewizyjna odsłona na nowo ukaże mi tę znakomitą opowieść. Zaryzykuję i polecę ją już teraz. Chociażby, ze względu na poświęcenie ekipy, aktorów i samych górników. Szczęść Boże.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama