Looody, loody, lody... nie tylko dla ochłody, ale dla...

    Looody, loody, lody... nie tylko dla ochłody, ale dla poznania świata

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wielka polityka jest nie tylko w rękach wielkich tego świata. Zdarza się, że trafia do rąk utalentowanych bystrzaków, którzy całkowicie zmieniają rzeczywistość.
    Looody, loody, lody... nie tylko dla ochłody, ale dla poznania świata

    ©Wydawnictwo Marginesy

    Anthony Capella, pisarz urodzony w Ugandzie, a studiujący literaturę angielską w Oksfordzie, podróżuje w poszukiwaniu potraw i smaków, a efekty tych ekspedycji opisuje w brytyjskim dzienniku. Zapewne z podróży (ale także tej do przeszłości i historii) powstała powieść „Lody dla królowej”. Wszystko zaczęło się dzięki uważnej lekturze siedemnastowiecznych dokumentów odkrytych w Wielkiej Bibliotece w Ditchley Park, znanych jako Pakiet z Ditchley. Kiedy pakiet trafił do Ameryki, zajął się nim młody naukowiec. W ten sposób poznał dziennik Ludwiki de Keroualle, kochanki króla Karola II. Capella zajął się, ujmując rzecz w dużym skrócie, historią żywności. Nuda?
    Ależ skąd. Po „Lody dla królowej” powinni sięgnąć wszyscy miłośnicy kulek, porcji w przeróżnych odsłonach, umilających tegoroczne lato. Odkryją tam niezwykłe ciekawostki. Z „Lodów...” dowiedziałam się, że istnieją białe truskawki. Nie wiedziałam o nich wcześniej, a bohater książki podawał je w formie lodowej, z pieprzem. Ale nie będę zagłębiać się w szczegóły, by nie odbierać czytelnikom przyjemności smakowania powieści. Bo właśnie taka jest ta książka – do długiego, powolnego smakowania, zagłębiania się w opowieść. Świetna lektura nie tylko dla miłośników lodów i historii jedzenia. Akcja powieści zaczyna się w Wersalu, w 1671 roku. Carlo Demirco jest mistrzem w sztuce przygotowywania lodów. Warto wyobrazić sobie, że techniki wytwarzania lodowych pyszności musiały być naprawdę głęboko ukrywaną tajemnicą w owych czasach, bo przecież nie było wówczas zamrażarek i lodówek. Techniki bohatera pochodzą z dworu Medyceuszy we Florencji, skąd zostały skradzione. Mały Demirco także został skradziony, by stać się sługą, a jego zadaniem było m.in. transportowanie ciężkich bloków z lodowni do pałacowych kuchni. Demirco, dzięki swym umiejętnościom przyrządzania przysmaków, zyskuje sławę i pieniądze, staje się cenionym włoskim cukiernikiem. Niestety, nie może zdobyć miłości Ludwiki de Keroualle. Dziewczyna jest piękna i bardzo inteligentna, pochodzi z niezłego rodu, ale nie jest bogata. Oboje trafią na dwór Karola II Stuarta, króla Anglii. Carlo Demirco jest swego rodzaju prezentem wyrabiającym lody, a Ludwika nałożnicą...
    Cudna to opowieść, pełna smaków, zapachów, powiewów mrozu i gorąca. Anthony Capella napisał powieść z dwóch punktów widzenia: jedna ścieżka prowadzi czytelnika śladami skupionego na wymyślaniu nowych technik i smaków cukiernika, druga wiedzie tropem kobiety. Dodam, że Ludwika była na pewno niezwykła: piękna, silna, mądra, niepoddająca się przeciwnościom. Trudno czytać o dworskich intrygach, nie znajdując podobnych w znanych sobie środowiskach. Przygnębiające, że właściwie przez wieki niewiele się zmieniło, a stare techniki dochodzenia do władzy, pieniędzy i bogactwa niewiele różnią się od dzisiejszych. Nie ma tu miejsca na prawdziwą czułość, nawet na tę udawaną jest niewiele. Ówczesna kobieta musiała sprostać tak wielu wyzwaniom, że naprawdę nie wiem, kiedy miała czas na zwyczajny sen. W dodatku w innych kobietach zwykle nie mogła szukać przyjaciółek, bo one też musiały zrobić wszystko, by przetrwać. I nieważne, z jakiego rodu pochodziła, bo na każdym poziomie przetrwanie było najważniejsze. Ciekawe są opisy lodowych technik, które odkrywa i stosuje cukiernik. Dzisiejsi cukiernicy zapewne nie mają już takich problemów z tworzeniem lodu, ale na pewno mogliby odkrywać owoce i warzywa, potrzebne do stworzenia deseru. Takiego, by nadawał się na królewski stół. Warto też poczytać o różnicach między ludźmi wynikających z wyznawanej religii. Jakie to i dziś aktualne... „Choćby nie wiem, ile kruchych sojuszy rozpadło się na moich oczach – ja wytrwam i będę parła do przodu”, twierdzi Ludwika, po prostu twarda kobieta.
    Anthony Capella, „Lody dla królowej”, tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska, Wydawnictwo Marginesy 2015.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo