Nowa moda na podryw - przez internet

    Nowa moda na podryw - przez internet

    Weronika Skupin

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dzięki coraz popularniejszym profilom spotted poznała się już niejedna para. Niektórzy jednak sądzą, że korzystają z nich tylko nieporadne osoby, które

    Dzięki coraz popularniejszym profilom spotted poznała się już niejedna para. Niektórzy jednak sądzą, że korzystają z nich tylko nieporadne osoby, które nie mogą zdobyć się na odwagę, by do kogoś zagadać od razu ©fot. BARTEK KOSINSKI

    Niektórzy nie mają odwagi, a inni sposobności, żeby zagadać od razu. Dlatego na internetowych profilach szukają smukłych blondynek widzianych w tramwaju i przystojnych brunetów spotkanych na przystanku. Dzięki coraz popularniejszym profilom spotted poznała się już niejedna para. Niektórzy jednak sądzą, że korzystają z nich tylko nieporadne osoby, które nie mogą zdobyć się na odwagę, by do kogoś zagadać od razu
    Dzięki coraz popularniejszym profilom spotted poznała się już niejedna para. Niektórzy jednak sądzą, że korzystają z nich tylko nieporadne osoby, które

    Dzięki coraz popularniejszym profilom spotted poznała się już niejedna para. Niektórzy jednak sądzą, że korzystają z nich tylko nieporadne osoby, które nie mogą zdobyć się na odwagę, by do kogoś zagadać od razu ©fot. BARTEK KOSINSKI

    Spotted to nowa moda na podryw, która szczególnie podoba się tym nieśmiałym. Dziewczyny i chłopaki, których w niezwykłych okolicznościach przyrody, na przykład w tramwaju, trafiła strzała Amora, piszą do siebie, bo wcześniej bali się zagadać.
    Spotted, czyli zauważony

    Profile spotted mnożą się na portalach społecznościowych i forach, w szczególności na Facebooku. Swoje strony mają wrocławskie MPK, wyższe uczelnie czy licea, kluby i miejsca spotkań. Mają je nawet miasta i wsie. Jest "Spotted: Wrocław", czy też "Spotted: Wrocławskie kluby i puby". Powstał nawet "Spotted: ulica Zielińskiego". Ostatnio swój profil spotted założyła Długołęka.

    - Szukam dziewczyny z autobusu nr 146, która jechała dzisiaj około godziny 15 w stronę Gaju. Średniego wzrostu, brunetka, rozpuszczone włosy, czerwone paznokcie, na ręce miała bransoletkę z pereł, ubrana w granatowy płaszcz, siedziałaś w środkowej części autobusu z koleżanką. Jeśli to czytasz, odezwij się;) - pisze na profilu "Spotted: MPK Wrocław" chłopak, który przedstawił się jako "niebieskooki blondyn stojący przy drzwiach".

    "Spot" to po angielsku m.in. "zauważyć", a "spotter" to ten, który wypatrzył śliczną dziewczynę lub przystojnego chłopaka, a teraz stara się go znaleźć poprzez internet. Najczęściej dlatego, że "w realu" bał się zagadać. "Spotted" z kolei oznacza "zauważony/zauważona". Nazwy profili można więc w wolnym tłumaczeniu przekładać na "Zauważony w MPK Wrocław", czy też "Zauważona: Uniwersytet Opolski".

    Niektórzy zjawisko to nazywają "spottingiem", jednak uwaga - nazwa ta oznacza hobby polegające na przyglądaniu się obiektom komunikacyjnym, np. samolotom i najczęściej fotografowaniu ich.Profile spotted nie muszą służyć od razu do szukania partnera. Można za ich pomocą kogoś pozdrowić. "Biorąc pod uwagę mój pechowy dzisiejszy dzień, to staje się on milszy, kiedy przypominam sobie Twoje spojrzenie. Spotkałam Cię w tramwaju 7, koło godz 16.35 (18.03). Stałam niedaleko Ciebie. Jechałeś w kierunku Oławskiej, tam gdzieś w te okolice, ja wysiadłam wcześniej. Byłeś ubrany w beżową kurtkę, z której wystawał kołnierzyk koszuli oraz miałeś szarą czapkę. Dziękuję za to, że pojawił się dziś uśmiech na mojej twarzy, właśnie dzięki Tobie, pomimo tak okropnego dnia;)" - pisze pewna dziewczyna na "Spotted: MPK Wrocław".

    Spotted ma coraz więcej zwolenników. Przekonują się do tej metody podrywu osoby, które chcą się w końcu przełamać.
    - Mój znajomy to świetny chłopak, ale bardzo nieśmiały. Postanowił napisać do administratorów jednego z profilów "spotted", że widział na ławce w parku Szczytnickim blondynkę zaczytaną w jednej z książek Stiega Larssona, które bardzo lubi. Post ukazał się na Facebooku, a po kilku dniach kolega dostał wiadomość treści mniej więcej następującej: "Wprawdzie to nie ja siedziałam wtedy na ławce w parku, ale mamy chyba podobne zainteresowania czytelnicze". Teraz kolega i ta dziewczyna są razem - opowiada Gosia, studentka Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Profile "spotted" mnożą się jak grzyby po deszczu, niedawno powstał "Spotted: Długołęka" na Facebooku. "Serce stanęło mi w gardle, czułem, że się rumienię. W tym momencie nadjechał autobus. A ja (kretyn!) zamiast podejść, zagadać, na kawę zaprosić, wsiadłem, kupiłem bilet i... odprowadzałem dziewczynę wzrokiem, aż straciłem ją z pola widzenia. Dzisiaj znów czekałem, ale niestety, jedynie starsza pani przysiadła się na ławce. Pozdrawiam serdecznie brunetkę. Do zobaczenia (mam nadzieję)" - pisze do tajemniczej nieznajomej na facebookowym profilu jeden z mieszkańców Długołęki.

    Informacje od spotterów są zazwyczaj anonimowe. Wysyła się je twórcom profilu z prośbą o opublikowanie. Komentarze najczęściej można dodawać swobodnie. Na wezwanie zawarte w poście można odpowiedzieć prywatną wiadomością do twórców profilu, a oni przesyłają odpowiedź do nadawcy.

    Jedni biorą takie profile na poważnie, drudzy traktują nową metodę na podryw jako zabawę, a jeszcze inni śmieją się z osób, które w ten sposób postanowiły wyznać swoje uczucia. - To żałosne i dziecinne. Prawdziwej miłości nie znajdzie się w internecie, tym bardziej że spotterzy narażają się tylko na szykany. Gdybym rozpoznała się w opisie jednego ze spot- terów i była pewna, że to o mnie chodzi, nie odpisałabym - mówi 26-letnia Kamila z Wrocławia. Jest singielką, ale sprawy uczuć traktuje poważnie i nie wierzy, że strzała Amora trafi ją choćby w tramwaju.

    Dla odmiany Radek, student Politechniki Wrocławskiej, przez spotted potencjalną dziewczynę... stracił.
    - Już chciałem wyznać koleżance uczucia, kiedy w tramwaju zauważył ją jakiś chłopak i napisał o tym na profilu spotted wrocławskiego MPK. Ona to przeczytała, rozpoznała się w jego opisie, uznała to za bardzo romantyczne i umówiła się z nim. A ja zostałem na lodzie przez jakiegoś frajera. Frajera, bo nie miał jaj, żeby zagadać w realu - mówi Radek.
    Jak widać, spotted działa. I nie każda dziewczyna, która się z takim nietypowym wyznaniem na internetowym profilu spotka, od razu ucieka.

    Spotterzy nie są spotterami, dopóki nie opiszą poszukiwanej osoby w internecie. Wpisy dotyczą różnych miejsc - można się przecież zauroczyć wszędzie: na uczelnianym korytarzu, przystanku, na siłowni czy też na basenie. Niektórzy kpią, że powstał nawet "Spotted: Wrocławskie szalety". Jest czysto prześmiewczy. Na razie polubiło go 28 osób. Profil spotted Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego lubi aż 10 290 osób.

    Marek Staniewicz, ekspert ds. komunikacji i wizerunku z Zakładu Nowych Mediów w Dolnośląskiej Szkole Wyższej, uważa, że każda społeczność internetowa jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem tej w rzeczywistości. Dlatego na profilach spotted piszą i żartownisie, i osoby, dla których jest to nowa metoda podrywu. - Prędzej czy później żartownisiom się znudzi, a profile będą komentowane przez osoby, którym na tym zależy - mówi Staniewicz.

    Czy nie lepiej jednak przełamać się i po prostu zagadać?
    - Znam dziewczynę, która poznała chłopaka na koncercie, podeszła do niego i powiedziała, że się w nim zakochała od pierwszego wejrzenia. On też się w niej zakochał i pojechał za nią do Świnoujścia - opowiada Maciek, student z Politechniki Wrocławskiej.
    Marek Staniewicz sądzi, że naturalne jest wykorzystanie internetu w kontekście profili spotted.
    - W gazetach też były kiedyś rubryki: "Widziałem Cię, proszę o kontakt". Szukaliśmy się na tablicach ogłoszeń. Teraz od tego jest internet - tłumaczy Staniewicz.

    Media społecznościowe, takie jak Facebook, są idealne do nowej funkcji "odnajdźmy się". Korzyść dla administratorów takich profili także jest duża, bo ich popularność generuje ruch na stronie, a to świetna okazja do reklamowania się.
    Kiedy jesteśmy anonimowi, nie boimy się, że ktoś oceni nas po wyglądzie. Czujemy się też bezpieczniej i swobodniej, że nie popełnimy jakiejś gafy.
    - W internecie nie stajemy twarzą w twarz z drugim człowiekiem. To jest tak, jak z esemesem. Możemy śmiało komunikować treści, a nie ponosimy konsekwencji spotkania się z kimś osobiście i doświadczenia jego nieprzyjemnej reakcji. Dlatego popularne stało się zrywanie przez esemesa i Facebooka - mówi Marek Staniewicz.

    Treściowo komunikat jest zrealizowany, ale nie ma całej otoczki emocjonalnej. A emocje mogą czasem nas zgubić - nie chcemy niepotrzebnie pokazywać, że jesteśmy zdenerwowani, skryci czy też zdystansowani.
    - Mamy komfort kontrolowania rozmowy. Nie widać naszej reakcji, możemy odpowiedzieć od razu, po minucie albo po godzinie. Możemy też w ogóle nie odpowiadać. Bezpośrednie spotkanie takiej możliwości nie daje - zauważa Marek Staniewicz.

    Czytaj także

      Komentarze (30)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      :)

      Ala (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Ja na podryw polecam jakieś dobre perfumy, np. Chloe. Są bardzo zmysłowe i pewnie podziałają na niejednego mężczyznę. Taniej można je kupić na perfumeriawiki :)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nikogo to nie obchodzi

      Greg (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

      Może to wyraz niedojrzałości emocjonalnej,intelektualnej a może innej ale zrywający nie zaprząta sobie tym głowy ponieważ sam moment zerwania uważa jednocześnie za ostatni kontakt i ma gdzieś co...rozwiń całość

      Może to wyraz niedojrzałości emocjonalnej,intelektualnej a może innej ale zrywający nie zaprząta sobie tym głowy ponieważ sam moment zerwania uważa jednocześnie za ostatni kontakt i ma gdzieś co kto o tym myśli.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ....

      Ewa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 8

      Zrywanie poprzez sms czy facebooka jest wyrazem niedojrzałości emocjonalnej i intelektualnej a także braku szacunku do drugiej osoby. Już nie mówiąc o tym jakie to dziecinne!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Też mi temat

      do gazety (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

      Siostry Radwańskie podczas turnieju w Izraelu zostały wyzwane od polskich suk i jakoś nie widać żadnego zainteresowania tą sprawą ze strony mediów, gdyż one wolą pisać ogłupiające artykuły dla...rozwiń całość

      Siostry Radwańskie podczas turnieju w Izraelu zostały wyzwane od polskich suk i jakoś nie widać żadnego zainteresowania tą sprawą ze strony mediów, gdyż one wolą pisać ogłupiające artykuły dla ogólnej uciechy zmanipulowanego społeczeństwa.
      http://sport.dziennik.pl/tenis/artykuly/420378,ojciec-siostr-radwanskich-potwierdza-ze-w-izraelu-wyzywano-jego-corki.htmlzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      35 lat, dom w Wilczycach, w garażu auto za 135 tys PLN

      Do Krysi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 49 / 19

      co miesiąc na moje konto wpływa 9300 PLN netto

      8 lat temu mnie nie chciałaś, a dzisiaj kto jest górą?

      Ja - człowiek sukcesu.
      Ty - rozwódka z dwójką bachorów.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      d

      d (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 5

      na moje konto wplywa co miesiac .......... biedny chlopcze z maluchem po tuningu

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ma autentyczne szczęście.

      waldek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 5

      Krysiu udało Ci się uniknąc wybitnie złośliwego chama o skłonnościach psychopatycznych. Moje gratulacje!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Do człowieka sukcesu, to Ci jeszcze daleko

      abc (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 7

      jw.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tak czy siak

      Krysia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 6

      ręką ch... nie oszukasz!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      HeHE banda nieporadnych nieudaczników korzysta z takiej formy zawiązywania znajomości

      Przystojny- wydepilowany (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 16

      ruch*m codziennie inną w realu, same chętnie nabijają się po same jaka i po co mi "spotted"


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ciekawe ile chorób masz już na koncie.

      ja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 5

      j,w


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Codziennie inna? Faajnie :)

      M (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 2

      I po kazdym stosunku "baza wirusow zostala zaktualizowana" ;)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jaja

      Valana (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 5

      No ale ten nieboraczek Radek też nie bardzo z tymi jajami, bo w realu również nic nie powiedział swojej potencjalnej dziewczynie :)


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      może czekał na właściwy moment

      hmm (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 32 / 3

      .

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ja wolę młodsze

      Dżimbo (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 12

      Jestem doktorem habilitowanym i mam 37 lat, ale nie mam jeszcze żony i szukam. Na uczelni nie chcę niebezpiecznych układów choć nie ukrywam, że panny fajne. W moim wieku to wszystko mężatki albo...rozwiń całość

      Jestem doktorem habilitowanym i mam 37 lat, ale nie mam jeszcze żony i szukam. Na uczelni nie chcę niebezpiecznych układów choć nie ukrywam, że panny fajne. W moim wieku to wszystko mężatki albo singielki z wyboru, a taki spotting super pomysł. Np. znaleźć młodą, ładną 20-latkę. Rewelacja, żona jak się patrzy.
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tobie to tylko zostało walenie w łeb gargamela sflaczały impotencie

      profesor (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 5

      j.w


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciekawe

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 7

      że do tytułowania sie profesorem w Polsce, wystarczają już takie umiejętności oraz "wiedza" jak te podane w opisie

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      k

      k (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 12

      konia se zwal

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia

      (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 9

      I tak dzisiejsze dziewczyny to K****


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Doprawdy

      Marta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 36 / 10

      Miałeś je wszystkie, że tak sądzisz?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mam 31 lat, wolę 23-24 latki.

      taki jeden 1982 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 16

      Mam 31 lat ale nie chcę związku z równolatką, bo one przeważnie są już doświadczone przez życie, po wieloletnich związkach, pną się po szczeblach kariery albo są sfrustrowane. Poza tym uroda też...rozwiń całość

      Mam 31 lat ale nie chcę związku z równolatką, bo one przeważnie są już doświadczone przez życie, po wieloletnich związkach, pną się po szczeblach kariery albo są sfrustrowane. Poza tym uroda też już nie ta, nie ma tej jędrności skóry, twarz i spojrzenie też już nie takie jak u studentki.

      Wybieram sobie kobietę 7-8 lat młodszą bo to lepsza inwestycja.
      Dłużej będzie ładna, młoda, spontaniczna. Będzie można z taką korzystać z życa, podróżować po świecie.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Oj tam znam takich...

      31 latka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 3

      To tylko wy chłopacy wyglądacie na "swoje lata" smutne brzuszki tatuśki, łysiejące zakola a do tego wszystko dookoła dłuższe, żeby nie było widać... Tacy własnie chłopcy jak już zdobędą się na...rozwiń całość

      To tylko wy chłopacy wyglądacie na "swoje lata" smutne brzuszki tatuśki, łysiejące zakola a do tego wszystko dookoła dłuższe, żeby nie było widać... Tacy własnie chłopcy jak już zdobędą się na odwagę to dukają.. "ee przepraszam, gdzie studiujesz"? Zapyziałaym chłopcom się wydaje, ze ich rówieśniczka to kobieta doświadczona przez los, matrona w garsonce, z trwałą i wymaganiami.. O te wymagania chodzi najbardziej prawda?
      Zresztą- ja 31 latka- nie szukam, mam udany związek i baranów nam zadbanym dziewczynom nie trzebazwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sprawdz jaka sam masz skore

      Realia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 4

      Nie dziwie sie ze Cie zadna nie chce

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wrocławianka :)

      M (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 6

      Kurczę a 28 latki też ? :)

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Trampolina

      Marta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 5

      A wiesz na co liczą dziewczyny w tym wieku wchodzące w związek z mężczyzną mniej więcej w Twoim wieku?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a kogo

      równolatka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 4

      a kogo to obchodzi, Ty smutny człowieku?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama