Mroźną zimą kolej na sanie

    Mroźną zimą kolej na sanie

    Robert Migdał, redaktor

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Szczere wyrazy współczucia wszystkim tym, którzy są skazani na dojazdy koleją na Dolnym Śląsku: do pracy, do szkoły (uff, na szczęście dwa tygodnie ferii) czy turystycznie - w góry.
    Ci, którzy są skazani na PKP, już machnęli ręką, że lepiej nie będzie: spóźnienia, cuchnące pociągi, wahania ogrzewania - albo zimno jak w lodówce, albo gorąco jak w piekarniku.

    W Dolnośląskich Kolejach (to te od szynobusów) miało być o niebo lepiej. Ci, którzy tak myśleli, już zostali sprowadzeni na ziemię. Kolej to kolej. Lepiej nie będzie: spóźniają się, są niedogrzane, a ludzie niejednokrotnie muszą stać na zabitych dechami stacjach i czekać, czekać, czekać...

    "Powodem opóźnień były dość duże mrozy. Czasami, przy 20-stopniowym mrozie, nie udaje się zdążyć na czas. Za spóźnienia przepraszamy i prosimy o wyrozumiałość, bo z szynobusami jest podobnie, jak z samochodami: czasami rano po mroźnej nocy po prostu nie chcą odpalić" - tłumaczy Marcin Kunat z Kolei Dolnośląskich.

    Mnie te tłumaczenia nie przekonują. Myślę, że ludzi, którzy tupią z zimna na 20-stopniowym mrozie, też nie. Może czas się przerzucić na PKS, samochód, sanie...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama