Puchar Polski: Flota - Śląsk 0:2. WKS w półfinale (RELACJA)

    Puchar Polski: Flota - Śląsk 0:2. WKS w półfinale (RELACJA)

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Puchar Polski: Flota - Śląsk 0:2. WKS w półfinale (RELACJA)

    ©Tomasz Hołod

    - My wiedzieliśmy, że jesteśmy lepsi od Floty. Nawet w tym pierwszym meczu we Wrocławiu to czuliśmy - mówił po spotkaniu w Świnoujściu Sebastian Mila. Wrocławianie pewnie wygrali na wyspie Uznam 2:0 i mogą cieszyć się z awansu do półfinału Pucharu Polski, w którym zmierzą się z Wisłą Kraków.
    Puchar Polski: Flota - Śląsk 0:2. WKS w półfinale (RELACJA)

    ©Tomasz Hołod

    Flota Świnoujście - Śląsk Wrocław 0:2

    8′ Łukasz Gikiewicz
    36′ Waldemar Sobota

    Flota: Grzegorz Kasprzik, Patryk Fryc, Michał Stasiak, Marek Niewiada, Maciej Mysiak, Marek Opałacz, Piotr Kieruzel, Bartłomiej Niedziela (67′ Christian Nnamani), Ensar Arifović (46′ Krzysztof Bodziony), Bartosz Śpiączka, Arkadiusz Aleksander.

    Śląsk:
    Marian Kelemen, Krzysztof Ostrowski, Marcin Kowalczyk, Adam Kokoszka, Mariusz Pawelec, Rok Elsner, Dalibor Stevanović, Piotr Ćwielong (92′ Mateusz Cetnarski), Sebastian Mila, Waldemar Sobota, Łukasz Gikiewicz (82′ Jakub Więzik)

    Trzeba uczciwie przyznać, że po ostatniej fali krytyki jaka spadła na mistrzów Polski i ich trenera, po wczorajszym spotkaniu wrocławscy piłkarze na Dolny Śląsk mogą wracać z podniesionymi głowami. - Nie myślimy o finale tylko o tym meczu. To dla nas bardzo ważne spotkanie - mówił jeszcze przed pierwszym gwizdkiem trener Stanislav Levy. To, że nie zamierza odpuszczać, było widać po składzie, jaki desygnował do gry. Eksperymentów żadnych nie było, tylko najsilniejsza jedenastka.
    Po pierwszym meczu wygranym rzutem na taśmę, można było się obawiać Floty. Trener Dominik Nowak był dość pewny swego. - Krzysztof Bodziony usiadł na ławce, bo mamy taktyczny plan na ten mecz. Znamy mocne, ale przede wszystkim słabe strony Śląska. Jeśli zagramy tak jak sobie założyliśmy, a do tego dopisze nam skuteczność, to możemy awansować dalej - mówił.

    Spotkanie mogło się dla gości ułożyć znakomicie już w drugiej minucie, kiedy to po wrzutce piłki z autu i przedłużeniu przez jednego z kolegów głową uderzał Arkadiusz Aleksander, ale trafił wprost w interweniującego instynktownie Mariana Kelemena. To była najlepsza sytuacja Floty w całym meczu.

    Plan taktyczny trenera Nowaka legł w gruzach już w 6 min. Sebastian Mila kapitalnie podał piłkę zewnętrzną częścią stopy do wybiegającego na wolną pozycję Łukasza Gikiewicza, a ten mając przed sobą jedynie Grzegorza Kasprzika nie zmarnował sytuacji. Co ciekawe pierwszy z gratulacjami podbiegł do niego... Mila, a przecież tajemnicą poliszynela jest, że jeszcze do niedawna obaj panowie za sobą nie przepadali. Czyżby faktycznie wybrali się z całą drużyną na obiad i zakopali topór wojenny?
    Akcję na 2:o w 35 min. także zapoczątkował Mila. Świetnie między obrońcami podał do boku piłkę Piotrowi Ćwielongowi, ten podbiegł do linii końcowej, podniósł głowę i co do centymetra dograł po ziemi Waldemarowi Sobocie, któremu nie pozostało nic innego, tylko dołożyć nogę będąc kilka metrów przed bramką Floty.

    "Wyspiarze“ założyli sobie, że będą czekać na rywali na własnej połowie. Dziwne było to, że nawet po stracie bramki nie rzucili się do szaleńczych ataków. Mieli swoje szanse. Żeby oddać, to co się działo na boisku powinni nawet strzelić honorowego gola, ale Aleksander - który najczęściej dochodził do uderzeń - zazwyczaj trafiał obok słupka, albo wprost w Kelemena.

    Wrocławianie korzystali w tym czasie z tego, że boisko w Świnoujściu okazało się niezłe jak na tę porę roku. Mieli pomysł na grę, wymieniali sporo podań po ziemi, szybko przechodzili do ataku i gdyby bardziej się przyłożyli, to pewnie mogliby dorzucić jeszcze 2-3 trafienia. Trzeba też dodać, że dobrze spisywał się między słupkami Kasprzik, który m.in. dwukrotnie dobrze bronił strzały Mili.

    Jednym zdaniem - różnicę klas było widać. Jeśli to prognostyk przed sobotnim spotkaniem w Bełchatowie, to światełko w tunelu widać.

    Awans - Śląsk

    PUCHAR POLSKI

    Ćwierćfinały. Wczoraj:

    Pozostałe pary

    Olimpia Grudziądz - Legia Warszawa 1:2 (Banasiak 89 - Dwaliszwili 73, Saganowski 78);
    pierwszy mecz: 1:4, awans: Legia.

    Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 2:4 (Quintana 56, 70 - Burliga 21, Boguski 35, Sobolewski 48, Małecki 89),
    pierwszy mecz 0:3, awans: Wisła

    Ruch Chorzów - Zagłębie Lubin 1:0 (Janoszka 57),
    pierwszy mecz 2:2, awans: Ruch.

    Półfinały (10/17.04): Śląsk Wrocław - Wisła Kraków; Ruch Chorzów - Legia Warszawa.

    Mecze finałowe - 2 i 8 maja.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dobra relacja

      Alex DeLarge (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 15

      Dobra relacja. Dzieki!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      I teraz nie wiadomo czy Slask zagral dobrze czy Flota byla do bani

      roler (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 22

      Chyba poraz pierwszy Stavanovic zagral niezly mecz, no ale wlasnie pojawia sie pytanie czy Slask nabiera formy czy to Flota byla tak beznadziejnie slaba. Nadzieja mowi ze to pierwsze ale rozum...rozwiń całość

      Chyba poraz pierwszy Stavanovic zagral niezly mecz, no ale wlasnie pojawia sie pytanie czy Slask nabiera formy czy to Flota byla tak beznadziejnie slaba. Nadzieja mowi ze to pierwsze ale rozum podpowiada to drugie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ....

      luk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 30

      to jest wiadomość dnia :D

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama