Szaweł z Tarsu - św. Paweł - jest realistą, gdy pisze, że "jesteśmy pielgrzymami" (2 Kor 5, 6), gdyż "nasza ojczyzna jest w niebie" (Fil 3, 20).
Jako pielgrzymi, wędrujący do "wieczystych namiotów" (Łk 16, 9), rozbijamy swoje namioty poprzez całe życie, a obok nas zawsze rozbija swój namiot Ten, o którym powiedziano: "Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas" (J 1, 14). Nie - "Zamieszkało wśród nas", bo zamieszkanie wiąże się ze stabilizacją, z przywiązaniem do miejsca, do domu i mieszkania, ale "rozbiło namiot (eskenosen)", który dzisiaj rozbija się w tym miejscu, a jutro w innym, bo się jest nieustannie w drodze, jest się pielgrzymem.
"Rozbiło namiot wśród nas"
Tunezja, na pograniczu pustyni i wyschniętych jezior, zwanych szottami.
Kontynuują "pielgrzymkę życia", jak to nazywają: wędrując rozbijają dwa namioty - jeden dla siebie, drugi dla "Słowa, które jest wśród nas" i dlatego w tym drugim namiocie umieszczają zawsze Pismo Święte, Ewangelię według Łukasza, otwartą na tekście 2, 21: "Nadano Mu imię Jezus". Jest to zrozumiałe, ponieważ w chrześcijaństwie wschodnim, bardzo mistycznym, imię "Jezus" ma charakter sakramentalny, a zatem jest znakiem realnej obecności Jezusa Chrystusa. Piękne to, głębokie i prawdziwe!
"Swoi Go nie przyjęli"
Tatry słowackie, Dolina Kacza. Wraz z Teofilem, moim górskim partnerem, spędzimy Wigilię Bożego Narodzenia w środku gór. Jest mroźna zima, ale w namiocie jest zupełnie miło i przytulnie. Płonie świeca, na kocherku gotuje się woda na barszcz. I nagle słyszymy czyjeś kroki wokół namiotu, ale po chwili następuje cisza, więc uważamy to za złudzenie. Gdy zabieramy się do łamania opłatkiem, znowu słyszymy kroki i skrzypienie śniegu. Szybko się ubieramy, bierzemy latarki i wychodzimy. Nie widać nikogo, ale nagle zauważamy czyjeś ślady wokół namiotu. Ślady są podwójne, okrążają nasz namiot i nikną gdzieś w kierunku Zielonego Stawu Kaczego. Stoimy jak wryci, a mój partner mówi przyciszonym głosem: "A może to Święta Rodzina znowu szukała miejsca...". Zrobiło nam się jakoś smutno, tym bardziej że mnie przypomniał się jeden z wersetów Prologu św. Jana: "Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli" (J 1, 11).
Widzialny znak Niewidzialnego
Gdy z Doliny Kaczej wracamy do Łysej Polany, ciągle mamy w pamięci i w wyobraźni to, co się wydarzyło, ale jednocześnie pod wpływem światła z góry rodzi się rozwiązanie, pełne nadziei: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich mniejszych, mnieście uczynili" (Mt 25, 40). Św. Augustyn jest tu dobrym doradcą: "Nie doszliśmy jeszcze do Pana, ale mamy z sobą naszego bliźniego, a zatem weźmij na siebie tego, który ci towarzyszy w drodze, abyś doszedł do Tego, z którym pragniesz przebywać". Znakiem Niewidzialnego, Pana i Zbawiciela jest widzialny człowiek, nasz bliźni. Istnieje zatem realna, ciągle aktualna możliwość świadczenia dobroci "Słowu, które stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas" poprzez świadczenie tej dobroci naszym bliźnim, którzy tak jak my są pielgrzymami do niebieskiej ojczyzny.
On z nami, my z Nim
Atmosfera miłości jest dwustronna: On "rozbił namiot wśród nas", my - pełni wolności i pragnienia - żyjemy według tego, czego On sobie życzy: "Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mi towarzyszy" (Mt 16, 24). Inaczej mówiąc, idziemy razem, pielgrzymujemy wspólnie, rozbijamy namioty jeden obok drugiego i tak zmierzamy do "nieba nowego i ziemi nowej" (Ap 21, 1).
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.