Aby nieść pomoc, powinni łamać prawo

    Aby nieść pomoc, powinni łamać prawo

    Edyta Golisz

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Absurdalne przepisy bhp dla strażaków. Obowiązują trzeci dzień i powodują zamęt.
    Nowy przepis mówi, że wóz pożarniczy, który jest wysyłany do akcji ratowniczej jako pierwszy, ma posiadać "pełną obsadę". Nie jest jednak sprecyzowane, o jakiej obsadzie mowa. Wygląda więc na to, że chodzi o liczbę miejsc w samochodzie.

    Problem w tym, że wozy ratowniczo-gaśnicze, które ze względu na największą wszechstronność powinny docierać na miejsce zdarzenia jako pierwsze, mają zazwyczaj sześć miejsc. I dokładnie tylu strażaków w większości jednostek w naszym regionie pełni jednocześnie służbę.

    Czyli nowy zapis oznacza w praktyce tyle, że np. do pożaru mieszkania na piątym piętrze budynku dotrze strażacki wóz ratowniczo-gaśniczy z wodą i sześcioma strażakami. Wóz z drabiną do ewakuowania zagrożonych ludzi zaś już nie przyjedzie, bo wszyscy zabrali się pierwszym kursem.

    Co gorsza, są i takie wozy, które mają aż dziewięć miejsc. Skąd wziąć brakujących trzech strażaków?
    - Ten zapis budzi tak duże wątpliwości, że wystąpiliśmy do Komendy Głównej Straży Pożarnej o wyjaśnienie, jak go interpretować - przyznaje st. kapitan Krzysztof Gielsa z dolnośląskiej komendy PSP.
    Dodaje, że strażacy na Dolnym Śląsku nadal postępują tak, żeby jak najskuteczniej prowadzić akcje ratownicze. Ale nikt nie ma pewności, że nie narusza prawa.

    - Na szczęście w Legnicy są dwie jednostki, więc z jednej wysyłamy wóz ratowniczo-gaśniczy, a z drugiej w razie potrzeby inny wóz, np. z drabiną - mówi kpt. Ryszard Patora, dowódca jednostki nr 1 w Legnicy.

    A co mają robić np. w Złotoryi, gdzie jest tylko jedna jednostka z sześcioma strażakami?
    - My rozumiemy to tak, że przepis wymaga, by w wozie była pełna obsada tzw. zastępu strażaków. A zastęp to od trzech do sześciu ludzi - wyjaśnia kpt. Roman Mokrzycki, szef złotoryjskiej straży.
    W jego interpretacji określenie "pełna obsada" odnosi się do miejsca akcji gaśniczej. Lecz w takim razie nawet do palącego się śmietnika mogą wyjeżdżać dwa wozy strażackie - w każdym po trzech strażaków.

    O wyjaśnienie przepisu zapytaliśmy resort spraw wewnętrznych. Do wczoraj nie doczekaliśmy się odpowiedzi działu prawnego ministerstwa.
    - Wiem, że wyjaśnienie jest przygotowywane - mówi Paweł Frątczak z KG PSP. - Sądzę, że "pełna obsada" nie oznacza liczby miejsc w aucie, lecz taką liczbę strażaków na miejscu akcji, która da gwarancję udzielenia jak najlepszej pomocy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama