Moja Ewa? Myślę o niej bardzo ciepło

    Moja Ewa? Myślę o niej bardzo ciepło

    Marta Wróbel i Anna Fluder (Radio RAM)

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z aktorką Teatru Muzycznego Capitol, Justyną Szafran, która gra w "Dziejach grzechu" główną rolę - Ewy Pobratyńskiej.
    Jak gra się kobietę upadłą?

    Rola Ewy Pobratyńskiej to najtrudniejsze wyzwanie aktorskie w moim artystycznym życiu. Po raz pierwszy przez prawie trzy godziny jestem non stop na scenie. Poza tym jestem bardzo emocjonalnie związana z tą postacią. Chyba za dużo o niej myślę, nawet mi się śni. Nie wiem, czy Ewa Pobratyńska przez cały czas jest kobietą upadłą. Jej upadek na pewno symbolizuje najtrudniejsza scena - kiedy siedzi naga i bezbronna po gwałcie.

    W książce Żeromskiego kipi od erotyzmu. Na scenie też będzie pikantnie?


    Pikantnie, ale ludzko. Są sugestywne sceny erotyczne, ale nie będziemy biegać goli po scenie. Nago pojawię się tylko raz. Kiedy "Dzieje grzechu" się ukazały, wywołały spory skandal, samego autora też nazwano skandalistą. Ale dziś zdrady i kochankowie nie są tematami tabu.

    Jaka jest Ewa Pobratyńska Justyny Szafran?

    To kobieta ekstremalna. Zadaje się z bandytami, zabija własne dziecko, a w końcu oddaje życie za ukochanego mężczyznę. Fascynujące jest to, że mimo ciężkich doświadczeń i upokorzeń, które są jej udziałem, zachowuje wielkie uczucie do Łukasza. Jej inteligencja
    i odwaga idą w parze ze ślepą konsekwencją w obsesyjnej miłości do jednego człowieka. Niestety, podejmuje fatalne decyzje, które, mimo dobrych pobudek, doprowadzają ją do smutnego końca. Cieszę się, że Konrad Imiela dał mi możliwość zagrania tej postaci, bo w teatrze brakuje dramatycznych ról z krwi i kości dla kobiet. Jest Lady Makbet i kilka innych, potem czarna dziura. Myślę, że wiele kobiet się z Ewą utożsami i stanie po jej stronie. Ja o niej myślę ciepło. Oj, mój mąż ma teraz ze mną ciężko - za dużo teatralnych emocji przenoszę do domu.

    Teraz kobieta ekstremalna, wcześniej były ostre teksty "artysty przeklętego" Charlesa Bukowskiego w Pani autorskim spektaklu muzycznym "Rzecze Budda Chinaski", który odniósł wielki sukces. Skąd takie wybory u tak, wydawałoby się, pozytywnej i energetycznej osoby?

    To ja wymyśliłam siebie na scenie w tekstach Bukowskiego. Przeczytałam kiedyś jego wiersze i się w nich zakochałam: są męskie, suche i konkretne. Ja bardzo lubię brzydkie słowa, a one są tej poezji bardzo potrzebne. Chudzinka ze mnie, mam kruchą posturę i niejako odziera ona wiersze poety z tej całej wulgarności. Myślę, że to bardzo przystępny miks. I nie przesadzałabym z tą moją "pozytywnością".
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama