Ukraina - moja miłość

    Ukraina - moja miłość

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z reżyserem Jerzym Hoffmanem.
    Do stworzenia dokumentu "Ukraina - narodziny narodu" zainspirowała Pana książka Leonida Kuczmy "Ukraina to nie Rosja". Zdziwił pana tytuł, stwierdził Pan, że dla nas jest rzeczą oczywistą, że Ukraina to Ukraina, a Rosja to Rosja. Mam wrażenie, że ta granica w świadomości wielu Polaków jest zatarta.

    Być może tak jest, ale w o wiele mniejszym stopniu niż w pojęciu Rosjan. I, niestety, wielu Ukraińców, zwłaszcza ze wschodniej Ukrainy. Wprawdzie w ostatnich latach dokonały się tam poważne zmiany, ale Pomarańczowa Rewolucja niesłychanie rozczarowała swoich uczestników.

    Polaków też rozczarowała wolność.


    Ich o wiele bardziej niż nas. Przywódcy Pomarańczowej Rewolucji dokonali spektakularnych wolt na górze, a efekty, których ludzie się spodziewali, były bardzo skromne. Ale myślę, że, wbrew obawom, nie dojdzie do podziału kraju, bo ludzie, którzy we wschodniej Ukrainie zrobili ogromne pieniądze, mają duży wpływ na życie gospodarcze i polityczne, wolą być pierwszymi u siebie niż dziesiątymi w Rosji. I na tym polega pewien paradoks ich ukraińskości.

    Ukraina naruszyła Pana prawa autorskie do "Ogniem i mieczem". Rozpowszechniano film na DVD i emitowano go w telewizji, nie płacąc ani grosza z tytułu tantiem. Dlaczego?

    We wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego prawa autorskie twórców nie są honorowane, poza prawami dramaturgów i kompozytorów, którym przyznał je sam Iosif Wissarionowicz.
    Sądy orzekły, że Hoffman nie jest "podmiotem prawa autorskiego, że właścicielem praw jest tamtejsze ministerstwo kultury".

    Ma Pan żal do ukraińskich władz?

    Podałem swoje prawa pod ochronę Stowarzyszenia Filmowców Ukrainy, które walczy o prawa własnych członków. W jakimś stopniu wciągnęli mnie na swój sztandar, moje nazwisko im pomaga. Na konferencji prasowej, zorganizowanej w tej sprawie w Kijowie, byli koledzy z Ukrainy i żaden nie miał praw do swojej twórczości. Wśród nich są znani i zasłużeni - autor kilkudziesięciu cieszących się powodzeniem animacji, autorzy fabuł i dokumentów. To delikatna sprawa, bo Stowarzyszenie Filmowców Ukrainy poinformowało mnie, że po konferencji odezwał się prezes sądu najwyższego i zobowiązał, że osobiście zajmie się tą sprawą. Nie chcę, żeby tylko moje prawa były respektowane, więc czekam.

    Dlaczego zakończył Pan swój film na Pomarańczowej Rewolucji?

    Nie stawiam kropki nad "i" i mówię, że scena polityczna Ukrainy szykuje nam jeszcze niejedną niespodziankę, że proces powstawania narodu jest długi i daleko mu do zakończenia. Jestem jednak przekonany, że wszystkie decyzje, które tam zapadną, będą ich własnymi decyzjami. Czy pójdą bardziej w prawo, czy bardziej w lewo, czy bardziej proeuropejsko, czy bardziej prorosyjsko - to będzie ich wewnętrzna decyzja. Świadomość narodowa tak daleko się rozwinęła, że głosowania odbywają się prawie całkowicie demokratycznie.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama