W służbie polskiego wywiadu

    W służbie polskiego wywiadu

    Hanna Wieczorek

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wrocławski profesor Jerzy Maroń

    Wrocławski profesor Jerzy Maroń ©Michał Pawlik

    - Informacje zdobywano w różny sposób. Oczywiście skarbem był dobrze ulokowany kontakt, choćby sprzątaczka - mówi prof. Jerzy Maroń, wrocławski historyk
    Wrocławski profesor Jerzy Maroń

    Wrocławski profesor Jerzy Maroń ©Michał Pawlik

    Do dzisiaj słyszymy, że przedwojenny wywiad, czyli "dwójka", mógł się poszczycić niebagatelnymi osiągnięciami.
    Formalnie wywiad i kontrwywiad, bo w "dwójce", czyli oddziale II sztabu generalnego, istniały obie te komórki. Faktycznie był to znakomity wywiad, jeśli weźmiemy pod uwagę warunki, w jakich działał: młode państwo bez doświadczenia i młoda służba, także bez doświadczenia. Brało się to z kilku powodów. Część kadry, szczególnie ta legionowa, z natury rzeczy przygotowana była do działań w konspiracji, a pod koniec I wojny światowej również do działań wywiadowczych. To była dobra baza do rekrutacji przyszłych pracowników dwójki. Do takiej działalności przygotowani byli także dawni oficerowie służb wywiadowczych armii zaborczych, przede wszystkim armii austro-węgierskiej. Być może, choć trudno tutaj wykazać bezpośredni związek, atutem było to, że tworzące się zręby polskiego wywiadu nie były obciążone niekoniecznie dobrymi nawykami.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ????

      123 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 41 / 30

      A teraz też sprzataczki kapują?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama