Po niedzielnym handlu targowisko na Świebodzkim wygląda jak po wojnie (ZDJĘCIA)
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
- Wiadomo, że jeśli wieje wiatr, śmieci uciekają. A nikt nie będzie gonił za foliowymi torebkami, kiedy w kolejce czeka klient - mówi nam jeden ze sprzedawców.
Za sprzątanie po sobie odpowiadają sprzedawcy. Regulamin targowiska przewiduje nawet kary za pozostawiony po sobie bałagan.
- Tyle lat tu sprzedaję i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś dostał za to karę - mówi nam handlarz Piotr Jarzęba. - Co nie znaczy, że nie pilnujemy porządku. Każdy stara się zostawić swoje stoisko w jak najlepszym stanie - dodaje.
Mandaty za bałagan sprzedawcom handlującym przy ul. Robotniczej, jak i samemu właścicielowi targowiska może wystawić także straż miejska. Jak zapewnia Sławomir Chełchowski, rzecznik straży, wrocławscy strażnicy sprawdzają targowisko na Świebodzkim co niedzielę. Przyglądają się temu miejscu od początku jego istnienia. - Pilnujemy zarówno czystości, jak i tego, by nie odbywał się tam nielegalny handel - mówi Sławomir Chełchowski.
Jak mówią pracownicy targowiska, po niedzielnym handlu teren placu sprząta wynajęta firma.
- Ich zadaniem jest też dopilnowanie czystości na ulicy Robotniczej i w okolicach targowiska. Porządek musi być - mówi nam osoba pilnująca targowiska. - Właściciel osobiście sprawcza czystość co niedziela. Sprzątanie odbywa się zaraz po zakończeniu targowiska.
Wybraliśmy się w okolice dworca ponownie około godziny 19. Zza płotu teren samego targowiska faktycznie wyglądał na posprzątany. Nie można było tego samego powiedzieć o ulicy Robotniczej - śmieci można było zobaczyć po obu jej stronach. Mnóstwo odpadków leżało też wokół przystanków autobusowych przy placu Orląt Lwowskich. Porzucone kartony, pudła i butelki królowały z kolei przy skrzyżowaniu pl. Orląt i Podwala. Torebki foliowe zalegały nawet na trawnikach pod bankiem, znajdującym się po drugiej stronie Placu.


























