Prezent czeka na remont

    Prezent czeka na remont

    Zbigniew Figat

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wracamy do tematów, które poruszyły Czytelników "Słowa Polskiego".
    Z wrocławskiego Rynku do Galerii Dominikańskiej przyjemnie jest iść spacerkiem ślicznie odnowioną ulicą Oławską, ale tylko w jednym miejscu, dochodząc do Łaciarskiej, lepiej spojrzeć w lewo, żeby nie widzieć opuszczonego budynku-straszydła.

    To dawny Dom "Słowa Polskiego". 60 lat temu zachwycali się nim dziennikarze i drukarze, którzy otrzymali w noworocznym prezencie ten czteropiętrowy, funkcjonalny budynek, uznawany za przykład surowego modernizmu. Był to podarek noworoczny ogólnopolskiego wydawnictwa "Czytelnik", który przekazano 1 stycznia do użytku.

    Reporter gazety tak wtedy pisał o nowej siedzibie redakcji: "»Słowo Polskie« od pierwszych chwil swego istnienia borykało się z olbrzymimi trudnościami technicznymi, jakich nie znała żadna inna redakcja w Polsce - musiało wreszcie otrzymać odpowiednią siedzibę. Wchodzimy wszyscy do domu nowego, jasnego, pełnego światła, lśniącego czystością. W podziemiach urządzono wzorowe szatnie, natryski; gmach ma nowoczesną wentylację, centralne ogrzewanie, windy, a ambulatorium lekarskie czuwa nad zdrowiem zatrudnionych. To zdobycz społeczna nowoczesnego warsztatu pracy, który wzorową czystość sanatorium łączy z precyzją techniczną najnowszej fabryki".

    Patrząc teraz na ten historyczny budynek - opuszczony i zabrudzony, z ciemnymi od kurzu szybami w wielkich oknach, oblepiony starymi afiszami, aż się wierzyć nie chce, że w samym sercu miasta szpeci on deptak na Oławskiej. To jedyne takie straszydło blisko Rynku.

    - Dlaczego?
    - Remont i zagospodarowanie przedłużały się z powodu braku rozporządzeń do ustawy o obiektach wielkopowierzchniowych, a pomysł najemcy, aby powstało tu centrum rozrywki, w końcu nie został zrealizowany - tłumaczy Marta Dorosz, przedstawiciel Quantum Project, firmy, która jest właścicielem budynku. - Ustawę cofnięto, ale przez dziewięć miesięcy staliśmy w miejscu. Nadszedł kryzys, są kłopoty z uzyskaniem kredytu hipotecznego, ale mam nadzieję, że jednak w tym nowym roku ruszymy z remontem. W historycznym, dawnym Domu "Słowa Polskiego" planujemy urządzić w podziemiach, na niskim parterze pub, parter i pierwsze piętro przeznaczamy na działalność handlową, a wyższe kondygnacje na biura.

    Obejrzałem projekt odnowy dawnego Domu "Słowa Polskiego" w internecie i już sobie wyobrażam, jak wypięknieje Oławska, gdy budynek-straszydło przejdzie do historii.
    Starsi mieszkańcy Wrocławia, przechodząc obok tego domu, przypomną sobie, jak na parterze, pół wieku temu, zamawiali wizytówki i zaproszenia na ślub. Idąc Oławską, widziało się pracujących na dole, w drukarni, ludzi obsługujących wielki "masyw maszyny rotacyjnej, która ruszy do pierwszego startu, wyrzucając na taśmę, prowadzącą wprost do pakowni ekspedycji - tysiące egzemplarzy »Słowa Polskiego«".

    A na drugim piętrze, z dalekopisami, halą maszyn, archiwum i centralą telefoniczną, była redakcja. Ale któż ją dziś pamięta, skoro nawet profesor Jan Miodek, od kilkudziesięciu lat piszący felietony w cyklu "Rzecz o języku", zapytał mnie, w którym dokładnie miejscu we Wrocławiu, w tamtych, pierwszych powojennych latach, redagowane i drukowane było "Słowo Polskie". Potem były kolejne siedziby redakcji: Podwale, Ruska, no i aktualna - przy ul. Strzegomskiej, gdzie powstaje dziennik "Polska-Gazeta Wrocławska", a my w piątkowym magazynie wracamy do tematów, które poruszyły Czytelników "Słowa Polskiego".

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama