Przed sąd za śmierć maturzysty

    Przed sąd za śmierć maturzysty

    Zygmunt Mułek

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Legnicka prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko recydywiście, 35-letniemu Krzysztofowi S.
    W maju 2008 roku przed jedną z legnickich dyskotek śmiertelnie pobił maturzystę Pawła H. Grozi mu do 15 lat więzienia.

    Na ławie oskarżonych zasiądą także trzej koledzy zmarłego, którzy zamiast wezwać karetkę pogotowia, zanieśli nieprzytomnego chłopca pod pobliski budynek i tam go zostawili. Za nieudzielenie pomocy mogą na trzy lata trafić do więzienia.

    To zabójstwo wstrząsnęło Legnicą.
    Przez wiele dni krążyła plotka, że bandyci skatowali maturzystę kijem bejsbolowym. Firma, w której pracuje matka zmarłego, wyznaczyła cztery tysiące złotych nagrody za złapanie sprawcy. Został on zatrzymany po miesiącu.

    Paweł wraz z trzema kolegami poszedł na dyskotekę, w której dorabiał jako ochroniarz. Wyszli z zabawy razem z Krzysztofem S. Mężczyzna najwyraźniej szukał zaczepki. Najpierw bez powodu uderzył przechodnia, potem prowokował Pawła. Maturzysta nie reagował. Wtedy Krzysztof S. znienacka uderzył go łokciem w twarz. Potem głową leżącego uderzał o bruk.

    Gdy do tego zatwardziałego bandyty dotarło, że zabił człowieka, uciekł z Legnicy. Ukrywał się w Oleśnicy. Tam zatrzymała go policja.
    Krzysztof S. jest mocno zbudowany. Ma opinię bardzo niebezpiecznego, a wręcz szalonego. Często wpada w furię. Wtedy szuka zaczepki.
    Za rozboje i próbę gwałtu przesiedział w kryminale osiem lat. Ma też na koncie kolejny nieprawomocny wyrok za napady. Do śmiertelnego pobicia maturzysty się nie przyznaje.

    Koledzy tragicznie zmarłego Pawła S. - Andrzej O., Łukasz P. i Adrian C. - nie potrafią racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego pozostawili go bez pomocy. Pokrętnie w śledztwie tłumaczyli, że bali się bandyty. Jeden z nich powiedział, że nie przyszło mu do głowy, by wezwać karetkę.
    Gdy zostawili nieprzytomnego kolegę w bramie, poszli na stację benzynową, by posilić się hot dogami i piwem.

    Nieprzytomnego Pawła znaleźli policjanci. Pobity chłopak nie odzyskał przytomności. Zmarł po dwóch dniach w szpitalu z powodu obrażeń głowy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama