Rachunku sumienia nie będzie

    Rachunku sumienia nie będzie

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Pewnie wszyscy się spodziewają, że na koniec roku, jak wszyscy dookoła, zacznę jakieś słupki podliczać, rachunek sumienia robić, porażki wszystkie wypisywać na byczej skórze, do grzechów się przyznawać... Nic z tego!
    Jestem przykładnym optymistą. Wiem, że ten rok będzie lepszy. W każdym razie moje oczekiwania na pewno się uszczuplą i ja zeszczupleję. W granicach rozsądku, rzecz jasna. Ten mój optymizm układa się w wiele barwnych i budujących obrazów.

    Jak tak patrzę przed siebie, wzrok wytężając w przyszłość, stoi przed mieszkańcami miasta Wrocławia ich prezydent Rafał Dutkiewicz, wybrany przez 84,53 procent wierzących, że pod jego kuratelą będzie im się lepiej tu mieszkało i żyło. Uśmiechnięty, w dobrze skrojonym garniturze, pachnący, odzywa się w te słowa - ciepło, ale z przekonaniem:
    - Musiałbym być ostatnim draniem, żeby z pychy, próżności, dla politycznej kariery zdradzić tych, którzy mi zaufali. Was, kochani. Do końca mojego urzędowania w Sukiennicach ze wszystkich sił będę się starał, by dotrzymać danych obietnic. Na razie nie mam zamiaru być prezydentem wszystkich Polaków, jestem waszym prezydentem i prezydentem miasta drogiego memu sercu...

    Prezydent sam się wzruszył tą deklaracją, a tłum zgromadzony na Rynku wokół ratusza łzy zaczął dyskretnie ocierać. Wiwaty się rozległy, burza braw i okrzyki, najpierw nieśmiałe z pojedynczych gardeł, potem jak najlepszy chór klakierów, wrocławianie skandowali: niech żyje Rafał nasz kochany, przez nas wybrany! Prezydent dłonie ściskał, a tłum płakał i wrzeszczał.
    Mógłbym tę scenę miesiącami opisywać, bo zaiste piękna i szlachetna w swojej wymowie, ale inne wspaniałe wizje przepychają się w wyobraźni.

    Sami popatrzcie... Przez inny Rynek, w innym mieście, idzie dwóch wysokich, dobrze odżywionych mężczyzn, poklepują się po plecach, żartują i przekomarzają, kto komu postawi piwo. Jeden to prezydent tego miasta Tadeusz Krzakowski, a drugi to dyrektor Teatru im. Modrzejewskiej Jacek Głomb.
    Uważni czytelnicy już wiedzą, że panowie idą przez legnicki Rynek i choć nie ma tam na razie knajpy, w której można by z przyjemnością przysiąść, to jestem pewny, że razem znajdą jakieś kompromisowe wyjście. Ja bym skręcił do "Tivoli", tam jest zawsze swojsko i smacznie.

    Po sali Maksymiliana w zamku Książ spacerują, zataczając kręgi, dwaj Piotrowie, prezydent Wałbrzycha Kruczkowski i jego zastępca Sosiński. Trzymają w rękach plany imprez kulturalnych na ten rok i miny mają zatroskane:
    - Nic tu nie ma ciekawego, nikt do nas nie przyjedzie, nie mamy się czym pochwalić, coś trzeba zrobić - nerwowo mruczą pod nosem jeden przez drugiego. - Zwołujemy ludzi, trzeba czymś świat zadziwić.
    Czy uda im się tchnąć ducha w to szare miasto?

    Według "Newsweeka", najważniejsza głowa Jeleniej Góry, Marek Obrębalski, to prezydent numer dziewięć w Polsce. Dutkiewicz był na drugim miejscu, a prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek na dziesiątym. Pierwszy jeleniogórzanin stawia na turystykę. Statystycznie osiągnięcia są jeszcze skromne, bo turyści coraz bardziej kapryśni. Prezydent ma wizję, ale ja jej dokładnie nie widzę. Potrzebny mi chyba zastrzyk optymizmu.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama