Pan Samochodzik i sekrety templariuszy

    Pan Samochodzik i sekrety templariuszy

    Artur Szałkowski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Kiedy 42 lata temu pisarz Zbigniew Nienacki wydał bestsellerową książkę "Pan Samochodzik i templariusze", prawdopodobnie nawet nie podejrzewał, że fikcja literacka przerodzi się w rzeczywistość. Tytułowy bohater powieści odnalazł swoje realne odzwierciedlenie w postaci pracownika muzeum w Wałbrzychu.
    Marek Stadnicki, podobnie jak Tomasz N.N., bohater książek Nienackiego, jest historykiem sztuki i kustoszem. Z literackim Panem Samochodzikiem łączy go również zamiłowanie do ochrony dóbr kultury i dzieł sztuki oraz detektywistyczna pasja do zgłębiania historycznych zagadek.

    Kiedy kilka lat temu w katalogu do wystawy przygotowanej przez Stadnickiego określono go Panem Samochodzikiem, potraktował to jak komplement.
    - Kiedy byłem małym chłopcem, zaczytywałem się w przygodach bohatera książek Nienackiego - opowiada Marek Stadnicki. - Historie o wolnomularzach i templariuszach rozpalały moją wyobraźnię i miały duży wpływ na wybór zawodu.


    Właśnie historia związana z wolnomularstwem była jednym z pierwszych historycznych odkryć kustosza. Kiedy kilka lat temu dostał etat szefa działu sztuki muzeum w Wałbrzychu, jego uwagę przykuł ogromny obraz zatytułowany "Architekt, budowniczy i kamieniarz", który wisi w jednej z sal wystawienniczych. Pochodzenie płótna nie jest znane. Kustosz nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że było ono elementem wystroju jednej z trzech działających w Wałbrzychu lóż masońskich.

    - Główna postać architekta trzyma cyrkiel, który był symbolem wielkiego mistrza, obok leży węgielnica służąca do pomiarów. Te dwa narzędzia są najważniejszym symbolem wolnomularzy, brakuje tu jedynie litery G oznaczającej gnosis, czyli poznanie. Malarz musiał ją pominąć, aby przekaz nie był zbyt czytelny - wyjaśnia kustosz wałbrzyskiego muzeum. - Trójka bohaterów stoi we wnętrzu starej, odrapanej katedry i analizuje plany budowy... nowej gotyckiej katedry.

    To również przekaz. Wolnomularze odcinali się od porządku głoszonego przez Kościół i chcieli wprowadzić w jego miejsce własny, nowy porządek.
    Dwa obrazy związane z ruchem wolnomularskim kustosz odnalazł również w magazynach muzeum.

    W zbiorach placówki nie ma żadnych dokumentów dotyczących tego tajnego stowarzyszenia. Dlatego szef działu sztuki zamierza przygotować opracowanie na ten temat i choć częściowo wyjaśnić jedną z historycznych zagadek miasta. Największym i najbardziej sensacyjnym odkryciem Marka Stadnickiego jest jednak historia związana z pobytem templariuszy na Dolnym Śląsku. Przed trzema laty kustosz zaczął gromadzić materiały do książki na ten temat. Chciał obalić mit, że słynni rycerze osiedlili się tylko w Oleśnicy Małej oraz Owieśnie i przybywali z Francji na obecny obszar Polski jedynie przez terytorium Niemiec.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama