Menu Region

Sypią się mandaty za nieodśnieżone samochody

Sypią się mandaty za nieodśnieżone samochody

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Mateusz Różański

Prześlij Drukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Sypią się mandaty za nieodśnieżone samochody Sypią się mandaty za nieodśnieżone samochody

(© Piotr Krzyżanowski)

Za nieodśnieżone auto możemy nawet stracić prawo jazdy. Gdy chcemy ogrzać się w uruchomionym samochodzie, musimy się liczyć ze stuzłotowym mandatem. Minęły też czasy bezkarnych kuligów ciągniętych przez pierwszy lepszy samochód. Za taką przyjemność możemy zapłacić dziś 500 złotych i zdobyć pięć punktów karnych.
To tylko początek wykroczeń, za które policjant może wypisać nam karę. Co ciekawe, możemy bezkarnie jeździć na letnich oponach, nawet w górach.

- To bardzo dziwne. Kierowcy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkie zagrożenie wprowadzają poruszając się po śniegu na letnim ogumieniu - tłumaczy kierowca rajdowy Tomasz Kuchar.

Na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę, wsiadając zimą do samochodu?


- Samochód musi być tak utrzymany i wyposażony, by nie stwarzał zagrożenia dla jadących nim osób i innych uczestników ruchu. Kierowca musi mieć zapewnione odpowiednie pole widzenia. Jeśli pojazd jest zaśnieżony, może nie spełniać tych warunków. Grozi za to mandat w wysokości od 20 do 500 zł - tłumaczy Magda Zglińska z portalu Yanosik, pomagającego uniknąć mandatów.

Co to oznacza dla kierowców? Odśnieżenie jedynie szyby przedniej i bocznych to zdecydowanie za mało. Należy zebrać śnieg z całego pojazdu, szczególnie z dachu, maski, szyb i reflektorów.

- Zalegający śnieg, przy hamowaniu może spaść na przednią szybę, z kolei przy dużych prędkościach zostać zwiany na szybę auta jadącego za nami - tłumaczy Magda Zglińska.

Policjanci podkreślają jednak, że każdy taki przypadek traktują indywidualnie.

- Nieodśnieżone auto czy ciężarówka może wprowadzać nawet zagrożenie w ruchu drogowym, a za to kierowcy mogą stracić prawo jazdy. Jeśli taki pojazd spowoduje wypadek, kary mogą być jeszcze surowsze - mówi Jacek Nitka, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.

To jednak nie koniec grzechów kierowców. Niedopuszczalny jest postój samochodu z włączonym silnikiem dłużej niż przez minutę. Nawet gdy kierowca siedzi w środku. Czyli "nagrzewanie" auta. Grozi za to 100 zł mandatu. A gdy kierowca odśnieża pojazd, a silnik pracuje? W takich przypadkach mandat nie grozi.

Samochodowy "kulig", czyli auto ciągnące sznur saneczkarzy, może nas kosztować aż 500 złotych i 5 punktów karnych.
Pośród zimowych zakazów i nakazów, w Polsce wciąż nie ma konieczności poruszania się samochodem wyposażonym w zimowe opony. Specjaliści jednogłośnie przyznają, że powinno się to jak najszybciej zmienić.

- Wielu kierowców twierdzi wręcz, że konieczność zmiany opon z letnich na zimowe to skrupulatnie przygotowana kampania marketingowa firm oponiarskich. To bzdura - tłumaczy Tomasz Kuchar, wielokrotny rajdowy mistrz Polski. - Guma zupełnie inaczej zachowuje się przy temperaturze plus 20 stopni i minus 20 stopni Celsjusza - dodaje.

Nasi sąsiedzi, Niemcy, Czesi i Słowacy, do których tak chętnie jeździmy na narty, już dawno uregulowali te kwestie. Tam jeżdżenie w okresie od listopada do marca na ogumieniu letnim jest absolutnie niedopuszczalne Grozi to mandatami w wysokości około 200 zł (po przeliczeniu). Jeśli jednak spowodujemy utrudnienia w ruchu, stawka wzrasta dwukrotnie.

- Dopóki prawo nie nakazuje używania w Polsce opon zimowych, nie możemy za to karać. Ale zachęcamy kierowców do używania opon zimowych - dodaje Jacek Nitka.

To jednak ostatni taki sezon. Nowe prawo nakazujące używania zimowego ogumienia ma wejść w życie w listopadzie 2013 roku.

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.