Robert Gawliński: lubię wino i biesiady (ROZMOWA)

    Robert Gawliński: lubię wino i biesiady (ROZMOWA)

    Marta Bigda

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z Robertem Gawlińskim, liderem zespołu Wilki, który wydał nową płytę "Światło i mrok"
    Robert Gawliński

    Robert Gawliński ©fot. Przemysław Jahr/Wikimedia

    Na okładce Waszej nowej płyty wzrok przyciąga okazały pióropusz. Indianie kojarzą Ci się z wolnością, o której śpiewasz?
    Dla mnie pióropusz to symbol wojownika, człowieka wolnego i żyjącego w zgodzie z naturą. Przecież to my, biali ludzie, wymordowaliśmy wszystkie bizony, podczas gdy Indianie modlili się do Manitou za duszę każdego zabitego zwierzęcia. Możemy się od nich uczyć. A sam pióropusz wylądował na okładce, tak naprawdę, przypadkiem. Moja żona, Monika, przypomniała sobie, że dostałem taką ozdobę od niej na urodziny w 2008 roku. Dorzuciła go więc do bagażnika, gdy jechaliśmy robić zdjęcia.

    Odnoszę wrażenie, że teksty na tej płycie opowiadają bardzo osobistą historię...
    Z Mikisem, kolegą z zespołu, stwierdziliśmy, że nagramy płytę, gdy będziemy wiedzieli, co chcemy powiedzieć. To prawda, że ta płyta jest moim credo, ale w odniesieniu do istoty człowieka, a nie pojedynczej historii. Jej tytuł, "Światło i mrok", podkreśla dualizm ludzkiej istoty. Bo przecież w każdym żyją wilki dobre i złe, a przetrwają te, które chcemy karmić. Z drugiej strony mamy świat przyrody i zwierząt, który nie zna naszego abstrakcyjnego podziału na dobro i zło. Ludzie muszą wreszcie zrozumieć, że polujący krokodyl to krokodyl idący do supermarketu po jedzenie dla rodziny, a nie bezwzględny morderca. Poza tym Indianie przypominają mi o najmniej chlubnym fragmencie w historii białego człowieka. W końcu Europejczycy niepopisali się wymordowując 80 procent indiańskiej populacji, a niedobitków zamykając w rezerwacie. Chciałem przypomnieć i o tym, często zamiatanym pod dywan, fakcie.

    Kawałek "Świat to fajne miejsce" brzmi trochę jak indiańska mantra. Oczami wyobraźni można wręcz zobaczyć ognisko i tańczących dookoła niego czerwonoskórych. Chciałeś zahipnotyzować słuchaczy?
    Można tak powiedzieć. Napisałem go pod wpływem dwóch filmów. Pierwszy z nich to "S.O.S Ziemia", którego producentem jest Luc Besson. Warto naprawdę zapisać sobie ten tytuł na liście filmów do obejrzenia. To opowieść o degradacji planety, której winny jest człowiek. Widzimy tam, na przykład, rzekę Jordan, która kiedyś była jedną z największych rzek, a teraz pozostał po niej wąwóz i ciurkający strumyczek na dnie. Reszta wody została skierowana na pola Izraela, gdzie rosną jabłka i pomarańcze, które tak chętnie kupujemy w warzywniaku za rogiem. To przecież istne szaleństwo! Drugi film, który mnie zainspirował, to biografia Joe Strummera, członka zespołu The Clash. Ostatnie zdanie, jakie wypowiada w tym filmie, brzmi "Świat to fajne miejsce". W pewnym momencie usiadłem sobie z gitarą i zacząłem sobie mantrować "Świat to fajne miejsce i warto go chronić". Mój syn to usłyszał i znad kanapek w kuchni zawołał, że powinienem wrzucić ten kawałek na płytę. Pomyślałem wtedy, że jeśli młodzi ludzie reagują na taki przekaz w ten sposób, zamiast na przykład stwierdzić "staremu skończyły się pomysły", to rzeczywiście warto umieścić je na płycie.

    Czyli "Światło i mrok" ma być zbiorem przemyśleń o życiu dla młodych?
    Jeśli tak by się stało, bardzo bym się cieszył. Jednak ta płyta jest głównie dla tych, którzy mają wrażliwość podobną do mojej.
    W "Srebrnym pyle" słychać pytanie: "kto potrafił żyć, życie umiał brać". Jak byś na nie odpowiedział w stosunku do siebie?
    Że umiem żyć pełną gębą. Mam wspaniałą rodzinę, z żoną jesteśmy od 30 lat i nadal się kochamy. Lubię wino i biesiady, dobrze się zabawić. Oczywiście pełnego zdrowia trudno od życia wymagać, ale nie to jest najważniejsze. W tej piosence, którą wspomniałaś, śpiewam też "Dokąd doszliśmy zbawiając świat dwa tysiące lat?". To pytanie zawiera w sobie inne: czy to, czego nauczał Jezus, jest w nas? Wydaje mi się, że raczej nie.

    Dlaczego "Pieśń wieloryba", opowiadająca o krwawej jatce, ma wieloryba w tytule?
    Wieloryb jest największym reprezentantem gatunków na wymarciu. Japończycy zręcznie omijają międzynarodowe prawo zakazujące komercyjnych polowań na wieloryby, oburza to obrońców zwierząt, którzy usiłują zmusić Tokio do zaprzestania połowów. Nie jestem ortodoksyjnym ekologiem, jak np. ludzie z Greenpeace, to jednak ich heroiczne boje z japońskimi kutrami łowiącymi wieloryby zrobiły na mnie ogromne wrażenie. I o tym jest ten utwór, śpiewam w nim z pozycji wieloryba i stąd taki tytuł. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu i polowania w ogóle zostaną zabronione na świecie, to sprawa naszego człowieczeństwa.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama